Żywe manekiny i pozytywka w liturgicznym spektaklu Gucci

Moda ma wiele twarzy, ale często te twarze są przysłonięte. Nie do końca wiadomo, kto stoi za całym procesem produkcji przędzy, ubrań, czy pokazów mody. Moda to też karuzela wrażeń, emocji, niepewności i pewnego rodzaju taniec, do którego zaprasza Cię, o ile znasz kroki lub dobrze improwizujesz. Najnowszy pokaz Gucci jesień-zima 2020/2021, to przeżycie jak z pogranicza danse macabre, mszy i luźnej zabawy kolorową pozytywką.

Nie jest to przykład zrównoważonego pokazu mody, ale spektakl zaserwowany przez Gucci wkręcił mnie jak maszynka do mielenia palce naszych babć. Chociaż, z punktu widzenia mojej wewnętrznej analityczki przedsięwzięcia pod kątem etycznym i ekologicznym, nie było tam przełomu, którego potrzebuje świat, ale było tam coś. To „coś” każe zwrócić na siebie uwagę i nie jest to tylko wielki metronom, który dosłownie przyświeca całemu spektaklowi.

To wszystko podobno zaczęło się od niewinnej wiadomości głosowej do gości w stylu: ‚,wpadnij na mój pokaz, jeśli nie masz innych planów” wysłanej przez dyrektora artystycznego Gucci, Alessandro Michele. Od tego momentu goście niejako zostali wciągnięci w pewien rytuał i wspólną akcję. Stali się obserwatorami nie tylko efektu finalnego, ale czegoś więcej. Musieli przejść przez backstage zanim zajęli swoje finalne miejsca, z których już od początku obserwowali przygotowania i kulisy pokazu, które były niemal głównym punktem programu.

Gdy modelki są już gotowe, wychodzą przez otwór w szklanej karuzeli i chodzą wokół niej, a ekipa wyłania się zza wieszaków i bacznie obserwuje efekty pracy, przy tym pokazując publiczności swoje twarze. Nad nimi tyka wielki metronom. Nie zegar, nie stoper, nie tykająca bomba, a metronom. Jest to urządzenie do podawania określonego, równego tempa utworów. Jest przydatny przy komponowaniu, więc nie sposób nie nazwać tego pokazu przemyślaną kompozycją wrażeń. Decyzję uchylenia rąbka tajemnicy ​zza kulis odbieram jako znak od ,,boga Gucci”, który może wskazywać na to, że pokazywanie tego, co dzieje się przed i za, jest całkiem cool – nową falą. Pokazywanie tych, którzy stoją za wszystkimi perfekcyjnie przypiętymi spinkami i ułożonymi nonszalancko falbanami, krynolinami, za przesadzonym różem na policzkach.

Jednocześnie nie mogę nie zauważyć tego, że cała ekipa ubrana jest w jednakowe stroje robocze, co pewnie wynikało z koncepcji, ale można interpretować to szerzej. Może to symbolika wskazująca na łańcuch dostaw w branży odzieżowej? Na mechaniczną pracę tych, których zwykle nie widać? Ekipa stoi jak zespół manekinów, prawie bez emocji obserwując swoją pracę. Dodaje to patosu, uspokaja obraz, ale mnie także zastanawia. Są widzialni, ale ciągle za szybą. Mimo wszystko, ta modowa pozytywka działa. Lekko kręci się, zostawiając dużą przestrzeń do ​za​chwytu, ​za​niepokojenia, ​za​trzymania, za​ciekawienia tym, co ​za​.

CAŁOŚĆ OBEJRZYCIE TUTAJ

Słowa: Ewelina Antonowicz / projektantka i strateżka mody zrównoważonej, koordynatorka ruchu Fashion Revolution Poland

Zdjęcia: Z transmisji live pokazu Gucci

Podobają Ci się nasze treści? Bądź jeszcze bliżej świata Kraftu i kup nasz magazyn (a nawet prenumeratę!) w wersji drukowanej: SKLEP ONLINE 

Kategorie
Moda / Okoliczności / Projektowanie
Udostępnij