Życie to jedna wielka sztuka – tak twierdzi Klaudia Kusik

Mawiają, że wnętrze odzwierciedlać może naszą duszę. Czy tak jest? Co zrobić, by piękniejsze stało się jedno i drugie? O zawodzie graficzki porozmawialiśmy z Klaudią Kusik, która tworząc swoje ilustracje stara się wplatać motywy roślinne czy otwierać na nowe horyzonty i historie ludzi. O tym w dość intymnej rozmowie, gdzie poza aspektem twórczości rozmawiamy o: wagarach, byciem dziwną czy inspiracjach.

Wiele osób stawia teraz we wzornictwie na motywy roślinne. Czym wyróżniają się Twoje? Poprzez motyw roślinny wyrażam w swoich ilustracjach energię, czasem to sytuacji czasem człowieka, są jak aura. Uwielbiam medytować i kocham rośliny, czuję z nimi głęboką więź. Wiem kiedy  czego potrzebują i dzięki temu u mnie w domu rozwijają się w świetnym tempie. Przekładam je na swoje ilustracje, aby podkreślić duchową relację, która aktualnie ma się rozegrać na kartce.  

Dlaczego wystrój naszego wnętrza jest tak ważny? Myślę, że wystrój nas nastraja i jest zwierciadłem naszej duszy jednocześnie. Przynajmniej ja tak mam. Będąc u siebie czuję się w 100% sobą dwiedzając innych również te wnętrze sporo potrafi powiedzieć mi o danej osobie. We wnętrzu możemy wyrazić całą swoją osobę, jest to taka mapa naszego charakteru. Kolor ścian, dodatki oraz meble nie są wybierane przypadkowo, wybieramy to co nam się podoba i tworzymy z tego kompozycję. W sumie tak jak w ilustracji. Jesteśmy elementem kompozycji własnej przestrzeni.

 Masz ilustratorów, którzy Cię inspirują? Jasne, całe mnóstwo! Między innymi są  to Emily Hughes, Laivi Poder, Julia Sarda oraz Renata Krawczyk. Uwielbiam wszystkie ich prace. Każda z nich jest bardzo wyjątkowa, ozdobna, bogata w detale, pełna roślinności. Są dla mnie ogromną inspiracją i przykładem ilustracji, które chciałabym przełożyć w swój świat rysowniczy. 

Jak zaczęła się więc Twoja przygoda z tworzeniem ilustracji? Rysuję od dziecka, więc mogę powiedzieć, że od zawsze towarzyszyła mi chęć tworzenia. Uczestniczyłam w kółkach plastycznych, zajęciach dodatkowych, rysowałam na lekcjach oraz po lekcjach. Zawsze miałam wokół siebie stos pomazanego przeze mnie papieru. Bawiłam się tym ciągle, nie bałam się błędów, wręcz szukałam sposobów na to co potencjalnie zepsułam, aby stało się potencjałem tej ilustracji. Zwykłą plamę z atramentu czy maźnięcie pędzlem nie w tym miejscu co przewidywałam – przeistaczałam w  nową koncepcję. Nie zrażałam się. Bardzo doceniam tą naukę. Wykorzystuje to na co dzień, kiedy mam gorsze dni i niechęć do pracy. Po prostu negatywne uczucie zmieniam w dobre. Zanurzam się w nim jak w jeziorze pełnym tajemnic i różnych zaułków. Rysunek jest dla mnie jednym wielkim poszukiwaniem, przemierzaniem różnych światów. Tych pełnych kolorów i radości, jak i tych ciemnych i depresyjnych. 

Pomimo, że zawsze kochałam tworzyć nie poszłam w tym kierunku pod względem edukacyjnym. Rodzice zawsze powtarzali mi, że na tym nie zarobię i lepiej abym znalazła coś innego. Wtedy bardzo powszechny był stereotyp, że artyści są znani dopiero po śmierci i są biedakami. Jakoś mi się to nie uśmiechało, ale nie miałam do nich żalu, chcieli dla mnie jak najlepiej. Poszłam do technikum ekonomicznego, a następnie na studia w tym kierunku. Potem poszukiwałam pracy również w zawodzie finansowym, ale nie potrafiłam się nigdzie sprzedać. Czułam w głębi serca, że nie znajduje się w odpowiednim miejscu. Dlatego na drugim roku licencjatu się przebranżowiłam. Generalnie jestem z tych ludzi, którzy jak coś zaczynają to muszą to skończyć. Byłam jedyną osobą na studiach, która napisała pracę licencjacką o sztuce na finansach. Był to ciężki temat, ale zdałam.

Co było dalej? Następnie nadal kontynuowałam naukę grafiki i programów. Książki i wszelkie poradniki na ten temat stały się priorytetem. Żal mi było, że poszłam na takie a nie inne studia.  Po ich zakończeniu mówiłam sobie, że pójdę na jakieś studia artystyczne, tylko nigdy nie było odpowiedniego czasu i zrezygnowałam.. Po prostu zwykłe przyziemne sprawy czy to finansowe czy życiowe przewyższyły nad tym marzeniem. Może tak miało być? Wierzę bardzo w przeznaczenie i czuję tą nić swojej ścieżki, czuje że wszystko ma swój porządek. Z jednej strony wiele osób powiedziało mi, że wiele nie straciłam idąc na ASP, że dzięki temu mam inne ważne cechy, które ta szkoła mogłaby mi odebrać. 

Ja za to parłam do przodu zawodowo, zdobyłam jedną pracę graficzną, potem drugą, aż w końcu zarobiłam na swój pierwszy tablet graficzny. I to było to!

Medium, w którym zakochałam się na zabój. Jednych moc możliwości tego sprzętu przytłacza, a mnie po prostu całą ogarnęła. Jednak za nim do tego doszło musiałam się przekonać i tutaj pomogła mi ta cecha cierpliwości. Wszystko przyjdzie samo, znajdę sposób na siebie w tym sprzęcie, a później pójdzie z górki. I zadziałało. Na samym początku rysowałam dla przyjemności, na instagrama, a potem znalazłam swoich pierwszych klientów. I tutaj napotkałam nową przeszkodę – zawsze rysowałam kobiety i ich emocjonalność. A moja pierwsza klientka jaka mi się trafiła chciała ilustracje do audiobajek. I tak bardzo chciałam, aby ktoś mi dał szansę w tej dziedzinie, że nauczyłam się i tego. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Nie tylko pod względem tego, że mnie wybrała i zostałam jej stałą ilustratorką, ale okazało się, że wcześniej rysowałam coś co mnie ograniczało. A bajki i ten dziecięcy świat otworzył mi głowę. Od tamtej pory bawię się rysunkiem jak nigdy dotąd. Pozbyłam się ograniczeń i wszelkich barier. Poznałam swoją wartość i idę do przodu.

Zakładam jednak, że nie jest to Twoje jedyne zajęcie. Oczywiście, że nie. Kocham też rośliny, uczyć się o nich, ich energii i rozwoju. Kiedy one rosną, to ja wraz z nimi. Wyprawa do sklepu zawsze kończy się jakimś nowym nabytkiem. Opieka nad nimi sprawia mi tyle radości. Ale chyba największa pasja jaka mi towarzyszy od najmłodszych lat to medytacja i szerzenie świadomości na temat umysłu. Pokonywanie barier mentalnych, rozmowy na trudne tematy zawsze łatwiej mi przychodziły niż tekst – co tam u Ciebie? Każdy dzień to dla mnie medytacja i nauka o ludziach. Co tu dużo mówić uwielbiam filozofować. Często nie było mi z tym łatwo. Dla wielu osób byłam po prostu dziwna. A ja się tego nie wstydziłam, akceptowałam siebie w stu procentach. 

Ze mną się nie pogada na normalny temat, pamiętam, że w technikum to był mój temat numer jeden. Zdarzało mi się chodzić na wagary i nigdy to nie był zwykły dzień, to była wędrówka po mieście i snucie myśli na temat ludzi, którzy mnie otaczają, co myślą, jacy są. Podziwianie graffiti, drzew – wszystko co mnie otaczało było jednym wielkim muzeum. To były niesamowite lata. 

 Myślisz, że rysować, tworzyć może każdy? Jak postrzegasz środowisko “grafików”? To ciężkie pytanie, tym bardziej, że należę do tych osób dla których nie istnieją rzeczy niemożliwe. Z jednej strony myślę. że tak. A z drugiej nie do końca. Każdy z nas ma w sobie zapisany pewien potencjał, który albo w sobie dostrzeże i będzie za nim szedł choćby nie wiem co.  Albo będzie ślepo płynąć przez szerokie morza i oceany i nic nie dostrzeże na horyzoncie. Myślę, że wszystko się da jeśli żyjemy ze sobą w zgodzie i słuchamy otoczenia. Myślę również, że każdy coś tworzy – życie to jedna wielka sztuka, każdy efekt końcowy jest bardzo ważny, on daje pewną informację, która jest bardzo cenna. 

A jak postrzegam środowisko grafików? Różnie – tak jak napisałam wyżej: jedni się do tego nadają i są genialni w tym co robią.  Są przykładem i inspiracją, a inni są zagubieni i krążą w kółko, widząc w sobie złudny potencjał lub po prostu muszą go doszlifować. Każdy zajmuje swoje miejsce w tym świecie. 

 Wiele osób po rysowaniu decyduje się na poszerzenie swojej działalności np. o wykonywaniu tatuaży. Czy przyszło Ci to kiedyś przez myśl? Moja działalność opiera się aktualnie na zleceniach od różnych osób. Spełniam z nimi ich własne marzenia. Czasem to jest książka, czasem sama okładka do e-booka, ilustracja pod social media albo pod konkretny produkt fizyczny. Uwielbiam kontakt z klientem, zawsze interesuje mnie dana osoba. Kto jest po drugiej stronie, jakie ma wizje i marzenia. Za każdym razem próbuję wytworzyć wartościową relację. Bardzo mi to pomaga w tworzeniu. Potem te projekty naprawde odzwierciedlają pomysłodawców. 

Oprócz działalności ze zleceniodawcami, mam stworzoną mini kolekcje różnych plakatów i sprzedaje je na platformie Targi Plakatów. Działalność gospodarczą otworzyłam w listopadzie zeszłego roku, więc pewne rzeczy są dla mnie zupełnie nowe. Uczę się gospodarowania czasu, pewnych schematów pracy, po prostu prowadzenia własnego biznesu. Często spotykam się z ogromnym stresem, czasem chaosem i nadmiarem obowiązków, ale staram się do tego podchodzić z dystansem. Trzeba najpierw przetrzeć pewne szlaki, żeby potem było łatwiej. 

Moim marzeniem jest wydanie własnej książki ze swoimi ilustracjami oraz rozwinąć kolekcje do plakatu power woman. Ostatnie wydarzenia w Polsce spowodowały we mnie silne wizje, jak chciałabym ująć kobietę – naszą różnorodność, szeroko pojęte piękno, które tkwi w każdej z nas.

Czego więc Ci życzyć? Nie poddawania się, takiej samej ekscytacji światem jak za dziecka, wiary w siebie i uśmiechu, którym mogę się podzielić i namalować go na twarzach innych osób. Energii ale nie tylko mi aby wszyscy mogli się zmierzać się aktualnymi problemami, żeby pandemia nie zabiła wiele wspaniałych, małych firm.

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: Klaudia Kusik Art

Kategorie
Ludzie / Sztuka / Wnętrze
Udostępnij