Życie artystycznej rodziny blisko natury – wywiad z Megi Kopaniszyn

Para artystów Megi i Michał Kopaniszyn, to osoby obok których trudno przejść obojętnie. Otwarci i spontaniczni – tak można ich opisać już przy pierwszym spotkaniu. To chyba kwestia wewnętrznej energii, którą emanują – są jak magnes, który przyciąga. Wspólnie tworzą multimedialne studio. Kilka miesięcy temu podjęli decyzję o przeprowadzce z dużego miasta w Beskidy. Nie rozstali się jednak z Katowicami na stałe. W centrum miasta znajduje się ich studio projektowe. Obecnie bazą jest dom w Suchej Beskidzkiej, gdzie mieszkają z dwójką dzieci i psami.  Megi opowiedziała o tym, jak zmieniło się ich życie, dbaniu o siebie, o życiu zawodowym, naturoterapii i podróżach.

Co było impulsem do przeprowadzki z miasta na wieś? Czy była to spontaniczna czy przemyślana decyzja? Doceniamy energię miasta – twórczą i kreatywną siłę, która napędza do zawodowych działań. Jednak obserwując swoją rodzinę – dzieci i zwierzęta – zauważyliśmy ich spontaniczność, potrzebę przebywania wśród dzikiej natury i to, że dają się ponieść instynktom. Pokazało nam to optymalny kierunek rozwoju dla nas, jako rodziny. Wykonaliśmy spory zwrot od ambicji rozwijania wieloosobowej firmy, do podjęcia decyzji skupienia się na relacjach w rodzinie, ale przede wszystkim zwrócenia uwagi na własne potrzeby. Z decyzją zmiany miejsca zamieszkania czekaliśmy aż każdy z nas poczuje ten właściwy moment. Dajemy sobie zawsze taki czas na „osobiste dojrzewanie”. To jak z owocami – tylko dojrzałe są gotowe do spożycia, wtedy odżywiają nas na wszystkich poziomach. Kiedy nadszedł ten czas, a było to w okresie niedawnego „uśpienia” świata, poczuliśmy ogromną potrzebę bycia w otoczeniu zieleni, górskich potoków i dzikich łąk.

Gdzie teraz mieszkacie? Mamy dom w Suchej Beskidzkiej, wysoko na górce, na skraju lasu.  Sarny coraz śmielej podchodzą pod nasze okna, salamandry i jaszczurki jakby nigdy nic wylegują się na kaloszach, wygrzewając się na słońcu. Nic nie jest wstanie opisać zapachu wolności i zachwytu nad boskością tego miejsca. Chyba mamy dużo szczęścia w życiu.

Jak Was – przybyszy z miasta – przyjęła lokalna społeczność? Sąsiedzi przyjęli nas serdecznie. Teraz wspólnie z nimi biesiadujemy, chodzimy na spacery czy posiadówki na łące. Jesteśmy osobami otwartymi i elastycznymi. Kochamy poznawać ludzi, zagadywać i zapraszać do siebie. Bez względu na miejsce, szybko wokół naszej rodziny pojawiają się nowe osoby. Mimo, że sąsiadów mamy tylko trzech i znamy się dopiero miesiąc, to spędzamy razem czas, chodzimy na jagody, gramy przy ognisku czy jeździmy na wycieczki. Nasze dzieci i psy bawią się razem. Dla nas żadne granice nie istnieją. Sąsiedzi zawsze obdarowują nas swoją miłością, uwagą, czasem… Zawsze się pojawiają, kiedy potrzebujemy czyjejś pomocy. Bardzo często dostajemy owoce i warzywa w prezencie. To bardzo ciekawa przygoda, móc przebywać z nowymi ludźmi i wymieniać się tym co najlepsze.

Czym zajmujecie się jako artyści multimedialni? Działania multimedialne w naszym wypadku to wyrażanie się poprzez różne media, wykorzystując analogowe narzędzia i najnowszą technologię. Wykonujemy projekty animacyjne, filmy dokumentalne, ilustracje, malarstwo, wideoklipy, montaż filmowy. Zajmujemy się oświetleniem i komponujemy film z muzyką. Często zarządzamy projektami przydzielając poszczególne komponenty innym twórcom i wykonawcom. Multimedialność oznacza dla nas otwartość, świeżość, elastyczność, technologiczną wiedzę i doświadczenie, umiejętność łączenia i odwagę w wielowymiarowości widzenia.

Nasze studio specjalizuje się między innymi w filmach na VR (ang. virtual reality). W tym celu wykorzystujemy kamery, drony czy aparaty fotograficzne. Realizujemy także filmy 3D 360, tak by optymalnie móc przenieść odbiorcę do wyznaczonej przestrzeni. Dzięki tej technologii możemy jeszcze intensywniej przekazać ważne dla zleceniodawcy i dla nas wartości. Nasze projekty często dotyczą natury, sztuki i człowieka.

Czy podasz przykłady projektów, które macie na koncie? Robiliśmy na przykład videoklip zapowiadający płytę zespołu Akurat pt. Nowy Lepszy Świat. Dużym projektem, wiążącym się z daleką podróżą był film Thx God mówiący o punktach wspólnych wszystkich religii. To migawki z całego świata: od slumsów w Indiach, przez Ścianę Płaczu, po blokowiska w Stanach Zjednoczonych. Życie lokalnej społeczności, wśród której mieszkamy i pracujemy przez ostatnie lata, pokazaliśmy w krótkim dokumencie Pocztowa. Poza tym mamy na koncie realizacje w przestrzeni miasta – murale. Ważne jest dla nas indywidualne podejście do każdego zadania – podejmujemy dialog z ludźmi i z otoczeniem. Często weryfikujemy pomysły na bieżąco – testujemy, eksperymentujemy.

Nad czym teraz pracujecie? Obecnie między innymi zajmujemy się Projektem VR Looking for Light, którego część można już zobaczyć. Dzięki filmom, przenosimy odbiorców do prywatnych kątów śląskich twórców, m.in. Macieja Obary czy chłopaków z Myslovitz. Poza tym, w tym roku nasze studio jest dyrektorem kreatywnym festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Cały czas obsługujemy prywatnych klientów, branżę nieruchomościową, architektoniczną, opracowujemy filmowo promocję regionu.

Czy pracujecie zdalnie, czy raczej przemieszczacie się i pracujecie w Katowicach i innych miejscach? Naszą zawodową bazą są Katowice i studio, które mieści się w ścisłym centrum. Tam spotykamy się z klientami – zapraszamy ich na kreatywne burze mózgów. Równolegle, dojeżdżamy do miejsc spotkań. To dlatego, że cenimy sobie bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Wtedy możemy komunikować się na wielu płaszczyznach. Między słowami wybrzmiewa wymowna przestrzeń, w której tak wiele się wydarza. Czasem jedno spojrzenie więcej znaczy niż maile czy linki do stron internetowych. Staramy się „poczuć” wzajemnie, by stworzyć nowy projekt. Dajemy siebie na 100%. Oczywiście zdarza nam się pracować na odległość. W końcu jest wiele narzędzi, które dają taką możliwość. Też z nich korzystamy. Preferujemy jednak kontakt bezpośredni. Rozmawiając z drugim człowiekiem, możemy zarazić go naszą ogromną energią twórczą, wynikającą z wieloletniego doświadczenia. Dużo podróżujemy między Katowicami a górami.

Jak porównujesz życie w mieście i na wsi? Z punktu widzenia artystki wizualnej…, czyli osoby czującej bardziej, widzącej więcej, wyczutej na bodźce w sposób intensywny, to życie tutaj, w naturze jest wyjątkowym doświadczeniem. Dla mnie przyroda jest najpiękniej zaprojektowana – to mistrzowski design. Obrazy jakie tu spotykam, na przykład podróże promieni słońca po dolinach, są wzruszające, ale też bardzo twórcze i pobudzające kreatywność. Wszystko ma swoje miejsce – jest święty, idealny porządek. Tego samego szukam w sztuce. Rytm życia tutaj jest dopasowany do natury. W prostym byciu odnajdujemy swoją ścieżkę życiową. To następnie przelewamy na papier, na obraz, do filmu, na murale, na plakaty.

Styl życia w mieście również rządzi się swoimi prawami. Tutaj czas ma znaczenie, tempo jest wyznaczone, w powietrzu krąży wiele ludzkich koncepcji – jest kreatywnie, twórczo, gęsto. Kochamy miasto, ponieważ jest dla nas uzupełnieniem, sceną dla naszych talentów. Tam znajdujemy zleceniodawców, odbiorców naszej twórczości, narzędzia do pracy. Wjeżdżam do miasta i czuję jak od razu przyspieszam, pomysły same wlatują mi do głowy i wiem, że mogłabym tak kreować bez końca – uwielbiam to. To dwa równoległe światy. W naszym życiu one się przenikają, uzupełniają i równoważą.

Czy masz swoje codzienne rytuały? Siłę i spokój do podejmowania codziennych wyzwań dają mi powtarzalne, małe i większe czynności. W trakcie każdego dnia w tak licznej rodzinie jaką tworzymy – jest co robić. Zadania są od rana do wieczora, aż do momentu, kiedy nasze dwie córki zasypiają. Rozpoczynam dzień od afirmacji życia, od zaopiekowania się sobą na wielu poziomach. Taki poranek jest zawsze łagodniejszy. Mam wiele rytuałów jeszcze w trakcie całego dnia i na wieczór, ale te poranne nadają nurt całemu dniu. W praktyce wygląda to tak, że wstaję około 5 rano. To czas, kiedy wszyscy jeszcze śpią, zwłaszcza dzieci. Wtedy mam czas tylko dla siebie. W ciszy zaczynam dzień poranną toaletą, szczotkowaniem całego ciała i twarzy (nic tak rano nie pobudza jak ta czynność), ajurwedyjskim płukaniem ust olejem kokosowym, obmywam twarz zimną wodą. Następne dwie godziny spędzam w tzw. świętym kąciku, gdzie ćwiczę jogę, medytuję, świadomie oddycham, relaksuje się, rysuję proste szkice i piszę na moim blogu naturo-terapeutycznym Surowe Notatki.

Odżywiasz się surowym pożywieniem. Ten sposób jedzenia wciąż nie jest popularny w Polsce. Co charakteryzuje witarianizm i co Ci daje? Obecnie jem wyłącznie owoce, piję soki i oczyszczające zioła. Już w trakcie przejścia na surowy sposób odżywiania moje ciało zaczęło się oczyszczać, regenerować i rozkwitać. Energia wzrosła, wszystkie dotychczasowe przypadłości minęły (m.in. bóle nerek, ciągłe zmęczenie, depresja). Moje życie zmieniło się radykalnie. Głowa i ciało odpoczywa, serce się cieszy. Przy okazji schudłam 30 kg.

Po pierwsze dzieje się tak dlatego, że owoce są szybko trawione i lekkostrawne – oczyszczają i regenerują. Doświadczam tego już od ponad półtora roku. Po drugie owoce wpływają na mój wysoki poziom energii.

Czy cała Wasza rodzina odżywia się w ten sposób? Każdy członek naszej rodziny jest na innym etapie. Szanujemy się w tych procesach nawzajem, dając sobie czas. To jest praca z sobą, która wymaga czasu, akceptacji i odrobinę dyscypliny. W końcu kropla drąży kamień. Wszystkie zmiany w naturalnym środowisku (mam na myśli otoczenie dzikiej natury) występują z miłością, powolnie i konsekwentnie. My działamy tak samo. Jesteśmy jednym z naturą.

Jesteś naturoterapeutką – to twój drugi zawód? Powiedz czym się dokładnie zajmujesz. Jestem dyplomowaną terapeutką, tak to jedna z moich pasji. Pomagam innym w procesach detoksu, regeneracji, odżywiania ciała i umysłu. Uczę jak wspierać układ odpornościowy, co jest w tym okresie wyjątkowo ważne. Dużo czytam na ten temat. W gruncie rzeczy, wystarczy nie zaśmiecać organizmu w sposób fizyczny i mentalny tak, aby móc żyć w ciągłym zdrowiu na wszystkich poziomach.

Naturoterapia to naturalne sposoby na harmonizowanie naszego ciała, umysłu i ducha. Przypomina nam o naszych możliwościach do samouzdrawiania. Przede wszystkim widzę człowieka jako istotę zdrową z chwilowymi zastojami energii. Do narzędzi naturoterapeutycznych, które stosuję należą: surowe odżywianie, posty, świadome oddychanie, ruch (z uwzględnieniem jogi), masaże, klawikoterapia (akupresura), fitoterapia (ziołolecznictwo), medytacja, afirmacje (pozytywne myślenie, dokonywanie wyborów nas rozwijających i wspierających, akceptacja, wdzięczność).

Przechodząc przez proces oczyszczania z klientami, często zauważam, jak szybko pojawia się potrzeba wyciszenia, podtrzymywania wysokiej energii i przebywania w naturze. Zastosowanie tych wszystkich narzędzi w sposób regularny prowadzi do balansu na wielu poziomach. Kocham obserwować ludzi i ich zmiany. Terapie naturalne przypominają nam o własnym potencjale. A wszystko to w zgodzie z otoczeniem, w połączeniu, w harmonii, w miłości. Jestem świadkiem wielu przepięknych przemian. Wzrusza mnie odwaga wszystkich tych, którzy wychodzą z swoich starych schematów, by być kochanym i kochającym, wolnym i szczęśliwym człowiekiem. To dla mnie oznacza naturoterapia.

W jaki sposób odczuliście skutki pandemii i jak teraz odnajdujecie się w nowej rzeczywistości? Akceptacja w całości tego co przynosi życie pomogło nam w ostatnim czasie. Jesteśmy na tyle elastyczni, że dostosowujemy się do warunków. Potrafimy odnajdywać się w nowych sytuacjach. Płyniemy jak woda w górskim strumieniu, a kamienie miękko, bez namysłu omijamy. Zdrowa rzeka płynie, a kamienie zawsze w niej były i będą, więc nie należy się nimi przejmować tylko przyjąć jako obraz całości.

Kontynuujemy nasza proste, rodzinne życie. Nie zrezygnowaliśmy też z przebywania w naturze. Moim zdaniem to uzdrawia. Życie blisko lasu, to szansa na codzienne spacery, przebywanie na słońcu, „kąpiele leśne”, poranne słuchanie śpiewu ptaków. Odczuwamy wdzięczność za ten czas „globalnego wyciszenia”, ponieważ pozwolił jeszcze bardziej zajrzeć w głąb siebie, poczuć i iść jeszcze bardziej za głosem serca.

Czy pandemia wpłynęła na Waszą pracę? Nasze studio ma kilka głównych filarów, które są podstawą naszych działań. Jednym z nich jest najnowsza technologia w świecie filmowym. Teraz jak nigdy dotąd realizacje filmów w wirtualnej rzeczywistości znalazły swoje wyjątkowe zastosowanie. W okresie, kiedy większość z nas nie mogła się przemieszczać, my umożliwiliśmy podróżowanie bez ruszania się z kanapy. Zrealizowaliśmy ostatnio kilka projektów na VR w których możemy poznawać nowe miejsca i ciekawych ludzi, równocześnie nie wychodząc z domów. Także utrzymaliśmy ciągłość zleceń, wyspecjalizowaliśmy się przy okazji jeszcze bardziej w temacie VR realizując projekty, z których i Klienci i my jesteśmy bardzo zadowoleni. Był to dla nas czas rozwoju i bezcennych doświadczeń.

Czy planujecie w najbliższym czasie podróże? Nasza podróż trwa: od zawsze i na zawsze. Ciągle jesteśmy jej uczestnikami. Tutaj nie mamy planów. Mamy za to bazę – Rodzinę. Cała reszta się z nami synchronizuje, w tym też podróże. Na ten moment wyruszyliśmy całą, naszą watahą w stronę dzikiej natury i gór. Tutaj wijemy gniazdo i otwieramy się na nowe: regenerujemy się, prosto żyjemy. Życie zawsze przynosi różne możliwości – jesteśmy na to gotowi. Na przykład w zeszłym roku kilka miesięcy spędziliśmy na Wyspach Kanaryjskich. Jechaliśmy autem z dziećmi i psami przez całą Europę, spaliśmy w namiocie na dachu. Dla nas wszystko jest możliwe. Zawsze dziękujemy za kolejną, bezcenną przygodę. Zdecydowaliśmy się z Michałem tworzyć rodzinę, która zawsze jest blisko siebie i ma dla siebie czas. Bez względu na to gdzie jesteśmy: czy w mieście, w naturze, w podróży, to są dla nas priorytety. Razem. Cała reszta nas wspiera.

Megi i Michał Kopaniszyn to absolwenci katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, prowadzą wspólnie studio multimedialne Kopaniszyn studio. Autorzy wielu realizacji filmowych i murali w przestrzeni miasta. Lauretaci nagród w kraju i za granicą. Od lat łączą artystyczne wykształcenie z ludzką wrażliwością i zaangażowaniem. Miksują sztukę z technologią, nowe media z tradycyjnym rzemiosłem artystycznym. Interesuje ich człowiek. Mieszkają w chacie w Beskidach z dwoma córkami i psami. Megi prowadzi profil Surowe notatki o naturoterapii. Ich życie można obserwować na instagramie i fb (Running horses).

Rozmawiała: Ania Kaleta

Zdjęcia: Megi i Michał Kopaniszyn

Kategorie
Ekologia / Ludzie / Projektowanie
Udostępnij