Warto interesować się tym, jak powstały produkty, które zamierzamy kupić – rozmowa z Alicją Wianecką

Współpraca lokalnych rzemieślników i projektantów? Kilka lat temu aktywizacja rzemiosła na Pomorzu stało pod wielkim znakiem zapytania. Dziś możemy podziwiać kolejną odsłonę limitowanej serii MANUBA kolekcji GDD, której mogliście zasmakować właśnie podczas Gdynia Design Days. O tym, jak dojść do porozumienia i świadomie tworzyć piękne przedmioty w dobie nadprodukcji rozmawiamy z Alicją Wianecką, kuratorką tegorocznej wystawy.

Czym jest MANUBA? Nie tylko dla Was jako projektantów, ale i odbiorcy. MANUBA, to limitowana kolekcja produktów zaprojektowanych specjalnie na Gdynia Design Days i sprzedawanych wyłącznie podczas trwania festiwalu. Chcemy podkreślić lokalne pochodzenie wytwarzanych produktów, dlatego nazwa to skrótowiec, połączenie słów: manufaktura bałtycka. Dla mnie jako kuratorki jest to zaś możliwość współpracy z najlepszymi młodymi projektantami nad ideą, która wspiera jednocześnie rozwój rzemiosła i festiwalu Gdynia Design Days

Wiele mówicie o znaczeniu swoich kolekcji, jednak chciałabym wiedzieć kto za nimi stoi. Kto jest pomysłodawcą tego, co wydarzyło się od roku 2016? Kuratorami i pomysłodawcami pierwszej edycji MANUBY byli Paulina i Jacek Ryń ze studia Razy2. Projekt od początku jest związany z PPNT Gdynia | Centrum Designu i festiwalem. Pierwsza odsłona projektu odpowiadała na hasło Odzyskane i była próbą zaktywizowania rzemiosła na Pomorzu, stąd jej formuła opierała się na współpracy lokalnych rzemieślników z projektantami.

Na tegoroczny festiwal Gdynia Design Days zostało stworzone jedynie 25 unikatowych produktów. Nie żałujecie, że są one limitowane i dostępne tylko wtedy? Produkty były tworzone podczas tygodniowej rezydencji projektowej w prototypowniach PPNT Gdynia. Większa seria wymagałaby skupienia uwagi projektantek wyłącznie na produkcji przez znacznie dłuższy czas, a nie to było celem. Poza tym limitowana produkcja jest też czynnikiem wpływającym na atrakcyjność produktu nie tylko dla odbiorców, ale też dla twórców. Odbiór kolekcji w tym roku jest bardzo pozytywny i planujemy przedłużenie trwania produktów w świadomości widzów przez dłuższy czas, co niekoniecznie wiąże się z rozpoczęciem wielkoseryjnej sprzedaży.

Jak dojść do porozumienia podczas współpracy wielu twórców i wybrać jedną spójną wizję? Wspólną pracę poprzedziło określenie przeze mnie założeń do projektu zarówno technicznych, jak i stylistycznych. Dzięki metodzie design thinking, które stosuję w codziennej pracy wiem, że wizja jest spójna, kiedy myślimy o końcowym użytkowniku, pracujemy na moodboardach i weryfikujemy pomysły na bieżąco. Miałam przyjemność pracować z projektantkami otwartymi na dialog, które bardziej od przywiązania do swojego pomysłu cenią końcowy rezultat całego projektu, dlatego praca była twórcza i satysfakcjonująca dla całego zespołu.

Czy jest coś, co stanowi podczas takich obrad największe wyzwanie? Taki sposób kreacji wymaga określenia na początku kilku zasad, których przestrzega cały zespół. Po pierwsze, jest to nazwanie wspólnego celu, z którym wszyscy się identyfikują, po drugie szacunek do odmiennego zdania i zakaz krytyki. Nie bez znaczenia są też częste przerwy na odpoczynek i dobre jedzenie. 

Mówicie, że Wasza kolekcja jest odpowiedzią na to, jak projektować w dobie nadprodukcji. No właśnie… jak? Świadomie. Zadając sobie pytania: co nowego ten produkt wnosi do świata rzeczy? Kto będzie go używał i w jakim celu? Co może się z nim stać, gdy nie będzie już potrzebny? Uważam też, że warto pokazać kulisy powstawania produktu, być transparentnym w komunikacji o tym, jak produkt został zrobiony. Jeśli powstał uczciwie, możemy tylko zyskać.

Kluczowym słowem edycji 2018 był „Umiar”. Które słowo najlepiej odzwierciedla kolekcję 2019 i dlaczego? W założeniach kolekcji hasłami wyjściowymi były dla nas: surowość i unikatowość. Surowość przejawia się w materiałach, które zostały użyte w kolekcji: 100% len, kamionka oraz srebro. Z kolei o unikatowości świadczy limitowana dostępność produktów oraz zastosowane techniki rzemieślnicze, z których duża część jest wynikiem własnych poszukiwań projektantek i nie tak łatwo je powtórzyć.

Jednak to tylko słowa, a ja odnoszę wrażenie, że od początku MANUBY, tworzone kolekcje są bardzo spójne – piaskowe kolory, użyteczność przedmiotów i ich połączenie z naturą. Czy w MANUBIE jest miejsce na przypadek? MANUBA, to kolekcja stworzona przez projektantów na potrzeby festiwalu designu, nic więc dziwnego, że jest spójna – zaprojektowana. Jednak sama praca nad produktami była dynamiczna. Projekty zmieniały się pod wpływem czynników zewnętrznych. Choćby miedziany zaparzacz do ziół, który ze względu na niestabilne warunki produkcji nie mógł być wprowadzony, a zamiast niego powstała linia biżuterii, która wyprzedała się już piątego dnia festiwalu. 

Czy jest coś, co jako twórcy MANUBY chcielibyście przekazać swoim odbiorcom? Może wartość, którą powinni zakorzenić do swojego życia? Chciałybyśmy przekazać odbiorcom, że warto interesować się tym, jak powstały produkty, które zamierzamy kupić. Kto je stworzył, jakie warunki i ilość pracy towarzyszyły procesowi produkcji. Czy powstały za pomocą wciśnięcia guzika zaprogramowanej maszyny, czy dzięki pracy ludzkich rąk. I nie chodzi o wpłynięcie na decyzję o zakupie, tylko o proces myślowy, z którego może wyniknąć zaniechanie zakupu. Wtedy mamy szansę świadomie podejmować decyzje na temat stopnia zaangażowania w nadprodukcję.  

Rozmawiała: Malika Ledeman 

Zdjęcia: Natasza Grześkiewicz

Kategorie
Projektowanie / Rzeczy / Rzemiosło
Udostępnij