W dobie projektowania. Fast fashion a środowisko

Czy mamy świadomość tego, że w ciągu roku wyrzucamy globalnie nawet 60% zakupionej odzieży? Ubrania przez kiepską jakość lądują w śmietnikach lub są palone. W najlepszym wypadku trafiają do Afryki, gdzie wykorzystywane są w drugim obiegu. Jednak co roku trafia tam coraz więcej ubrań i nawet biedne państwa nie chcą już przyjmować ich tak wiele. 

Z blisko 100 mln produkowanych ubrań, co roku tylko 1% podlega procesowi recyklingu. To bardzo mało. Dlatego zanim kupisz kolejną rzecz zastanów się czy nie masz już podobnej rzeczy w swojej szafie. Może lepiej poszukać jej innym sposobem i postawić na drugi obieg przedmiotów? Dobrą opcją są second handy i wymiany ze znajomymi, albo witryny internetowe oferujące rzeczy vintage.

Co mnie przekonało do zminimalizowania ilości zakupów? 

Warto wiedzieć, że wyprodukowanie jednego bawełnianego t-shirtu zużywa 2700 litrów pitnej wody, a to równowartość tego, ile jedna osoba potrzebuje przeciętnie na okres prawie 2,5 roku. Do produkcji pary jeansów potrzeba przykładowo aż 10 000 litrów wody. Te liczby dają do myślenia. Staram się żyć bardziej świadomie, oszczędzać wodę w domu, a jedno wyjście za zakupy sprawia, że wracam momentalnie do punktu wyjścia.

Kolejną ciekawostką jest to, że produkcja ubrań odpowiada za 20% zanieczyszczeń wszystkich wód na świecie i wytwarza więcej CO2 do atmosfery niż wszystkie linie lotnicze razem wzięte. Można robić zakupy u marek, które robią to etycznie z poszanowaniem pracowników i materiałów. Jeszcze lepiej zainteresować się upcyklingiem i wykorzystywać ubrania, które już mamy. Możliwości jest wiele. Ważne, żeby uświadomić sobie wagę problemu i zacząć działać.

Gdzie szukać ubrań dla siebie?

Najlepiej zajrzeć do szafy i przejrzeć co w niej jest. Noszenie tego co już mamy jest w końcu najlepsze dla planety. Można też szukać ubrań w sklepach vintage i second handach. Jeśli chcesz kupić coś nowego: sprawdzaj marki, kupuj u lokalnych producentów, którzy są transparentni –podają skąd biorą materiały i kto szyje dla nich ubrania. Marki, które są etyczne podają tę informację na swoich stronach. Wiemy wtedy, że do takich marek można mieć zaufanie.

Skala zmian nie jest duża, niełatwo na początku ubierać się tak, żeby nie szkodzić planecie i przestrzegać zasad fair trade. Moim zdaniem każdy krok w stronę stania się etyczną marką ma znaczenie. Mimo wszystko polecam zakupy z głową i zastanowienie się kilka razy nad kolejnym zakupem. Z własnego doświadczenia wiem, że im mniej podiada się w szafie, tym ubieranie jest łatwiejsze, a życie lżejsze. Nie tracimy dużo czasu na codzienne wybory i układanie rzeczy w naszych garderobach. Cieszy mnie, że coraz więcej blogerek i osób wpływających na innych wypowiada się na temat minimalizmu w szafie, etycznych wyborów i robi wyprzedaże swoich rzeczy. To daje do myślenia.

Słowa: Daria Rogowska / Ekocentryczka

Kategorie
Ekologia / Moda / Świadomość
Udostępnij