Tamborki jesienią i roślinnością pachnące

Poznajcie ją: nazywa się Michalina Mruczek i od paru lat zajmuje się haftem płaskim. Nie spodziewała się jednak, że tamborkowe hobby tak bardzo ją pochłonie i przemieni je we wspaniałe, płócienne rzemiosło.

Haft płaski zdecydowanie zaczyna przechodzić swój renesans. Kiedy zaczynała, prawie nikt się tym nie interesował. A dziś? Swoje obrazy umieszcza w tamborkach – drewnianych lub drewnopodobnych ramkach, które służą też do napięcia tkaniny. Płótnem obrazów tworzonych przez Michalinę jest naturalny len w różnych kolorach. Właśnie w niego wszywa rzeczy muliną lub ręcznie farbowaną bawełną. Kolory? Zwykle stawia na te pastelowe i stonowane, a we wzorach widać inspirację naturą.

Na tamborkach Michaliny znajdziecie więc (do wyboru do koloru): kwiaty, liście, gałązki, polne trawy, las czy motyle. Artystka lubi eksperymentować, dlatego ozdabia prace drewnianymi koralikami albo maluje tkaninę farbą. Jak sama wspomina, wyobraźnia to podstawa – tworząc swoje prace, zastanawia się, jak dany obraz wpasowałby się w daną, najczęściej minimalistyczną przestrzeń.

Nigdy nie rysuję swoich projektów tylko od razu przystępuję do wyszywania. Dobieram paletę kolorów i podążam za intuicją. Czasem zmieniam całkowicie koncepcję w połowie tworzenia, ponieważ nagle przyjdzie mi do głowy jeszcze lepszy pomysł. Wyhaftowanie jednego obrazu zajmuje mi od dwóch do nawet sześciu godzin, w zależności od stopnia skomplikowania. Są też takie projekty, na które muszę przeznaczyć nawet kilka dni. Moim ulubionym jak dotąd motywem jest ogromny las iglasty z lecącymi ptakami, który wykonałam jako prezent dla mojej mamy. – Michalina Mruczek

Poza tworzeniem obrazów Michalina organizuje również warsztaty z haftu na które zapisują się kobiety w każdym wieku. Artystka przyznaje, że wciąż ma mnóstwo pomysłów na rozwój i ma tylko nadzieję, że nie zabraknie jej czasu, by wszystkie zrealizować.

Słowa: Redakcja

Zdjęcia: Michalina Mruczek

Kategorie
Natura / Rzeczy / Rzemiosło
Udostępnij