Święty Spokój 05: Nic więcej nie zrobisz. Weź głęboki wdech i lep pierogi

Do Wigilii został niespełna tydzień. Nie ma już sensu latać i załatwiać wielkich choinek jak z magazynu czy naprędce pucować okien. Są jednak przynajmniej dwie rzeczy, na które jest to czas wręcz idealny. Podwińcie rękawy, usiądźcie ze spokojem i wybierzcie: robimy laurki czy lepimy pierogi? Ta manualna praca pozwoli Wam włożyć trochę serca w święta i co najważniejsze, zajmie Wasze zestresowane głowy.

Nie bez powodu dzieci w wieku szkolnym uczy się robić laurki i zaprasza do wspólnego gotowania. To drobny gest, ale bardzo przemyślany, wymaga pracy rąk i głowy, wyjątkowego skupienia i czasu. Jest wiele manualnych zajęć, które potrafią odciążyć umysł i poskładać poplątane myśli w spójną całość. O ile rysowanie, malowanie czy rzeźba to trudna sztuka i może przynieść trochę frustracji, o tyle laurki są zdecydowanie prostszą formą i łatwiej je okiełznać na tyle, by być zadowolonym z efektu. Dla zupełnie początkujących mamy kilka porad krok po kroku, jednocześnie zachęcając do frywolności i zabawy. To nie egzamin na ASP ani do szkoły kucharskiej, to czas spędzony ze sobą, emocjami i pracą swoich rąk oraz wyobraźni. Przepis na pierogi mamy dla Was od kucharza i foodstylisty Jacka Kałasza, a laurkowe porady przygotowała nasza redakcyjna ciotka – Karolina.

Okazjonalne laurkarstwo w kilku krokach

Zacznij od wybrania sobie palety barw i przygotuj kilka kolorowych kartek, z których planujesz wykonać swoje dzieło. Pomyśl przy tym o osobie, dla której robisz laurkę lub przestrzeni, w której ją ustawisz. Łączenie emocji z kolorami ma dużo właściwości uspokajających i rozwijających nasze połączenie świadomości z tym, co dzieje się głębiej. Warto skupić się na maksymalnie 5 kolorach dobrze korespondujących ze sobą. 

Przygotuj narzędzia, których możesz potrzebować: linijkę, ołówek, gumkę, nożyczki lub nożyk do papieru, klej, dwustronną taśmę, mazaki lub długopisy czy kredki. Jeśli chcesz wykorzystać naklejki, tasiemki, spinki czy bibułki, miej je pod ręką, by nie rozpraszać się w pracy szukaniem.

Planujesz zawrzeć w środku życzenia lub kilka słów na froncie? Zapisz sobie je wcześniej, gdy tylko wpadną Ci do głowy. Spróbuj także rozplanować sobie przestrzeń swojej laurki tak, by słowa miały odpowiednie tło i były czytelne. Nie musi być prosto jak od linijki, ważne, żeby się zmieściło. Zastanów się, czy chcesz laurkę prezentowaną pionowo czy poziomo, otwieraną czy w formie kartki, przestrzenną czy na płasko? Liczy się tu kreatywność, ale warto przyjąć sobie pierwotne założenia. 

Teraz do dzieła! Przymierzaj kartki do siebie, nie bój się wykonać cięcia, napisz kilka słów, dorysuj i doklej serducha i gwiazdki. Nim się spostrzeżesz, miną dwie godziny, a wszelkie inne stresy oprócz dlaczego to się nie chce skleić?! pójdą w niepamięć.

Szczypta słów o pierogach

Najważniejsza, a wręcz kluczowa kwestia w przygotowywaniu ciasta na pierogi, to sparzenie mąki! Woda bądź mleko jakiego dodamy do mąki musi być bardzo BARDZO gorące. 

Jajka w cieście na pierogi to także kwestia dyskusyjna. Ich rolą jest zwiększenie elastyczności, jednakże dodanie zbyt wielu jaj, może sprawić, że ciasto będzie twarde. Przyjmuje więc zasadę, że jeśli mój farsz jest mocno wilgotny to dodaje jedno jajko do ciasta na każde 0,5kg mąki. Wtedy pierogi nie rozpadną się w trakcie gotowania. 

Jeśli chodzi o proporcję to nie uważam, aby aptekarska precyzja była w cenie. To nie szkoła tylko wigilijne gotowanie, w natłoku spraw warto pozwolić sobie na trochę luzu. Pomogę Wam jednak trochę i zacznę od pół kilograma mąki, i mniej więcej ćwierć litra gorącej wody (bądź mleka lub mleka roślinnego). Do klasycznych pierogów z kapustą i grzybami jajka dawać nie trzeba (farsz jest mało wilgotny i dość zbity więc ciasto nie powinno pękać w trakcie gotowania. JEDNAKŻE, jeśli robicie to pierwszy raz i chcecie sobie sprawę ułatwić to przyjmijcie zasadę, że na każde pół kilo mąki dajemy jedno roztrzepane jajko. Ciasto będzie twardsze, ale na pewno wytrzyma gotowanie. Na koniec łyżka oleju i szczypta soli i pieprzu. Można dodać również łyżeczkę nasion kminku, albo dwie szczypty ulubionego zioła w proszku (polecam tymianek i rozmaryn). Ciasto wygniatamy aż przestanie się lepić, na posypanej mąką stolnicy (albo w garnku, podsypanym mąką jeśli chcecie zniwelować bałagan, serdecznie polecam ten patent). Następnie rozwałkowujemy na grubość 1,5 mm (mniej więcej) i wykrawamy krążki przy pomocy szklanki. Na środek idzie czubata łyżeczka farszu, ma być bogato! Brzegi smarujemy wodą i sklejamy szczypiąc ciasto to z jednej to z drugiej strony. Gotowe pierogi odkładamy na posypany blachą stół. A potem już tylko do wrzącej osolonej wody! Jeśli natomiast chodzi o klasyczny wigilijny farsz, to nie ma nic prostszego! 

Mieszankę leśnych grzybów, a najlepiej swoje własne zebrane jesienią i ususzone, moczymy przez całą noc w zimnej wodzie. Następnego dnia je odsączamy i kroimy w drobną kostkę, trochę grubiej niż na tatar. Odstawiamy. Cebulkę kroimy w kostkę 1/1 mm i podsmażamy na maśle klarowanym lub oleju do smażenia do zeszklenia. Dodajemy grzyby i podlewamy paroma łyżkami wody po grzybach. Tak dusimy pod przykryciem jakieś 45 minut do godziny.
Osobno gotujemy do miękkości kapustę kiszoną, następnie odsączamy i kroimy tak jak grzyby. 

Mieszamy obie rzeczy i doprawiamy solą i pieprzem. Całość znów dusimy aż odparuje większość wody. Chodzi nam o to aby farsz był zbity i nic z niego nie ciekło. 

Studzimy i nadaje się do pierogów. 

Słowa: Redakcja

Przepis: Jacek Kałasz

Zdjęcia: Artur Bystrzycki

Scenografia: Julka Sidorowicz

Kategorie
DIY / Rzemiosło / Świadomość
Udostępnij