Słowiańskość. Matka Ziemia modowych korzeni

Choć geneza obrzędów i znaczenie niektórych magicznych atrybutów nie są nam do końca znane, to często, nawet instynktownie, praktykujemy słowiańskie zwyczaje. Przenikają one do wielu dziedzin życia i nadają mistycznego nastroju. O powrocie do korzeni, ukłonie w kierunku natury mówi coraz głośniej branża mody, nierzadko używając słów na wyrost lub nie znając ich poprawnych znaczeń. Jak ma się słowiańskość do odzieży, a odzież do słowiańskości? Ile jaskółek czyni nową, branżową wiosnę i po co nam dziś wzór łowicki na koszulce „made in China”?

Za sprawą mediów społecznościowych to, co pozornie słowiańskie, zostaje czasem wrzucane do worka z etykietą prowizorki i mało fotogenicznej swojskości. A jednak daleko jest od stereotypowego obrazu do palenia ognisk z różnymi ziołami. Wierzymy, że możemy w końcu zmienić wyobrażenie o słowiańskości. Pytań jest wiele, warto więc pójść dalej, by zastanowić się, jaka jest właściwie siła kulturowa mody i jej zapomniane, wielowymiarowe, magiczne funkcje? Powróćmy do domu, do słowiańskich korzeni w poszukiwaniu zapomnianych odpowiedzi.

Moc pradawnych wierzeń

W badaniach kultury wizualnej i samej mody rośnie tendencja do przywracania modzie roli, która wykracza poza sam komercyjny sukces. Często jesteśmy przekonywani, że moda jest czymś prawdziwym i materialnym, jednak emocje, pradawne wierzenia i tradycje sprawiają, że moda poza wymiarem namacalnym przechodzi do świata bardziej duchowego. Znaczenie mody w globalnej społeczności, sztuce, nauce i gospodarce nie może zostać zaniżone i wyparte. Ubrania już wiele tysięcy lat temu stały się nośnikami wartości, instrumentami manifestacji, dziełami sztuki, talizmanami lub swoistymi tarczami ochronnymi. Żeby zacząć głębiej analizować to, z czym się zaraz zmierzymy, zadajmy sobie pytanie, czym jest właściwie słowiańskość?

Słowiańskość to nie tylko historia wczesnego średniowiecza i czasów przed panowaniem Mieszka I w Polsce (bo tak pojmuje się ją w potocznym rozumieniu), ale i kultura – czyli wierzenia, sztuka, kulinaria. To także sztuka ludowa, która do dzisiaj sprawia wrażenie, jakby była w niej zaklęta przedchrześcijańska duchowość. Jakby to sztuka ludowa gwarantowała nam ciągłość trwania. Słowiańskość to też pewien styl życia, który dzisiaj zakłada bliskość z naturą – mówi Natalia Kościńska, autorka bloga SłowiańsKości.

Czerwień, ogień, energia

Kiedyś słowiańską odzież nazywano ,,żywą”. Wierzono, że płyną w niej strumienie energetyczne wpływające na człowieka i chronią go przy tym przed negatywnymi wpływami. Czy współcześnie przyszłoby to nam do głowy? Myśląc o korzeniach, często skojarzeniowo myślimy o folku, a jeśli o folku, to na myśl przychodzi nam haft. Głównie czerwony i jest to trafne skojarzenie! Poza tym, że był ozdobą strojów słowiańskich, to miał symbolizować ogień, moc i energię. W ubraniach dla kobiet, obok czerwonej nici pojawiała się też czarna, będąca wtedy symbolem Matki Ziemi. Do strojów męskich dodatkiem były nici w odcieniu zieleni i granatu, jako że mężczyzna pracował fizycznie, więc był zdany na łaskę i niełaskę żywiołów.

– Powracanie do korzeni w modzie to także łączenie starego z nowym. Oczywiście są grupy rekonstruktorskie, które odtwarzają bardzo dokładnie stroje i ozdoby. Chodzi tu jednak bardziej o to, jak słowiańskość sprzed dziesięciu wieków przeplata się ze współczesnością. Można ją znaleźć w dawnych haftowanych wzorach na współczesnych ubraniach, w krajkach utkanych według starych tradycji i użytych jako pasek do dżinsów, wzorach biżuteryjnych inspirowanych archeologicznymi znaleziskami, które łączymy ze współczesnymi elementami – wyjaśnia Wiktoria Korzeniewska ze SlavicBook.

Żeby jeszcze bardziej wsiąknąć i zrozumieć wspomniane połączenia, podglądam świat magicznych obrzędów i życie w rytmie podyktowanym przez naturę, w którym kultura ludowa i religijny synkretyzm łączy się z muzyką disco – odnośnie do wspomnianych połączeń. Taki obraz słowiańskości serwuje film Aleksieja Fedorczenki Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków. Reżyser wprowadza nas w rzeczywistość, w której wir ciał, biel, chusty zdobione haftem, duchy i kobiety wybierające wiatr na swojego partnera tworzą interesującą interpretację słowiańskości. Wciągają w kalejdoskop wrażeń i wyobrażeń. Tytułowi Maryjczycy zachowali tam swój język i obyczaje, praktykując wierzenia przodków. Film składa się z dwudziestu sześciu barwnych nowel, dzięki którym poznajemy mroczne sekrety i ich wyjątkowy stan ducha.

Okażmy szacunek

Wpływ mody na historię zdarzeń i wyzwania świata zewnętrznego jest bezdyskusyjny. Przejawia się on w gigantycznych ilościach wyprodukowanych ubrań, ich wpływie na środowisko, gospodarkę, a także na jakość życia osób, które je produkują. Charles Eisenstein w książce Sacred Economics napisała „Kiedy będziemy musieli zapłacić prawdziwą cenę za wyczerpanie darów natury, to materiały staną się dla nas cenniejsze, logika ekonomiczna wzmocni, a nie zaprzeczy prawdziwemu pragnieniu, by traktować świat z szacunkiem a otrzymanych darów natury należycie używać”. A co ze światem wewnętrznym? Alison Bancroft, pisarka specjalizująca się w interdyscyplinarnym podejściu do współczesnej kultury i teorii wizualnej, w swoich publikacjach analizuje ważne momenty historii mody poprzez soczewkę ogniskową teorii psychoanalitycznej. Pytania o to, co można wyrazić, a czego można jedynie doświadczyć oraz w jaki sposób można pogodzić te dwie kwestie – tym moda zajmuje się każdego dnia. Powodów, dla których ludzie kupują ubrania, ciągle przybywa. Problemy często zaspokajane są kompulsywnymi zakupami, które prowadzą nie tylko do pogłębiania tych problemów, ale i do degradacji środowiska nadmiernym konsumpcjonizmem. To pokazuje, jak branża odbiega od korzeni zamiast się z nimi łączyć.

Mokosz – bogini ziemi

Duży wpływ na modę mają od wielu tysięcy lat kobiety. W folklorze mówi się o pewnej kobiecie, słowiańskiej Matce Ziemi, która symbolicznie, lecz szczególnie głęboko powiązana jest z branżą odzieżową. To bogini Mokosz. Przedstawiana jest jako kobieta, która strzyże owce i zajmuje się przędzeniem lnu. Za sprawą folkloru wiemy, że Mokosz była kojarzona z tkactwem i przędzeniem. Skojarzenie Mokoszy z wełną sprawiło, że niektórzy badacze zaczęli łączyć ją z wielką odpowiedzialnością za ludzki los. Mówi się, że Mokosz wykazuje duże podobieństwo do Doli, czyli personifikacji ludzkiego losu. A dziś naukowcy jednogłośnie potwierdzają, że przemysł mody jest jednym z największych i najbardziej zanieczyszczających środowisko przemysłów na świecie, odpowiedzialnym za jakość naszych i przyszłych żyć. Widzę tu dużą analogię i utkaną pętlę, którą branża mody musi w porę rozwiązać. Mamy do czynienia z ciągiem nowych początków. Wciąż następuje aktualizacja wizji i nierzadko dezaktualizacja tradycji przez paradoksy, jak np. koszulka wyprodukowana w rytmie fast fashion z folklorystycznym haftem.

 Ludowość w mainstreamie

– Folklor ludziom się miesza z folkiem. Ludzie nie widzą różnicy między tym, co „prawdziwie” ludowe i wiejskie, a tym, co uwspółcześnione i wymieszane z innymi elementami kultury (głównie popularnej). Innymi słowy: według większości osób wokalistka Cleo nosi ludowe stroje. Słowiańskość staje się modna. Widać to wyraźnie także w przemyśle odzieżowym. Koszulki z nadrukami nawiązującymi do przedchrześcijańskich wierzeń wylewają się z różnych sklepów (czasem głoszą, że posiadacz jest „dumnym Słowianinem”, a na metce – „made in China”). Także wzory ludowe wchodzą do mainstreamu – mówi Natalia Kościńska.

Nie ukrywajmy – branża mody lubi powroty do korzeni i lubi o nich mówić. Inspiracje folklorem pojawiały się na wybiegach u Valentino, Dolce&Gabbana, Alexandra McQueena, Gucci, Toma Forda, a nawet marki Vetements, w postaci nadruków, haftów zdobionych kolorowymi nićmi i koralikami. W czym tkwi obserwowany fenomen? To jednocześnie wyjątkowość wierzeń, bogactwo wzorów i przemyślane rozwiązania, ale i szansa na wypromowanie własnej tradycji i kultury lub marki dzięki kultywowaniu jej. No i w końcu – to nie styl, a proces i postrzeganie uważam za warte kultywowania.

Niektóre marki powrót do korzeni interpretują jako powrót do korzeni po prostu swojej marki. Francuski dom mody Balmain wypuścił na rynek kapsułową kolekcję „44 François Premier”. Praca nad nią miała być szansą na powrót do początków, a jedynym celem jest stworzenie unikalnych i wykwintnych projektów, dalekich od wymogów trendów i wybiegów. Czy odwzorowanie wzoru łowickiego na tkaninie z poliestru niewiadomego pochodzenia to rzeczywiście powrót i ukłon w stronę słowiańskiej odzieży? Nie. To nawiązanie wizualne, ale prawdziwa odzież słowiańska polegała na czymś zupełnie innym. Nasi przodkowie już ponad tysiąc lat temu nosili ubrania proste, ale wykonane w bardziej pracochłonny sposób niż te produkowane dzisiaj. Sposób wykonania, ale też surowce stanowiły duże wyzwanie. Jedną z najbardziej znanych roślin włókienniczych była pokrzywa zwyczajna, obok lnu i wełny. Teraz pokrzywę zastąpił w dużej mierze skrajnie szkodliwy poliester. Powoli znów zaczynamy budzić się i przyglądać, jakimi nićmi szyty jest system szybkiej mody, na którym spoczywa duża odpowiedzialność. Jednak kołowrotek zmian trzeba zakręcić intensywniej.

Bestiariusz słowiański

Przyglądając się powrotom do słowiańskości na naszym rodzimym rynku, widzę Duet RAD, który zainspirował się mitologią słowiańską, pradawnymi obrzędami z nowoczesnym twistem i powrócił do wspomnień z dzieciństwa. Wynikiem tego stała się kolekcja „Wiesia”, do której stworzenia projektanci poszukiwali potrzebnych surowców w second handach, użyli starych firan, bieżników, obrusów i narzut robionych na szydełku przez babcie. O tym, że moda może czerpać z architektury, wiemy nie od dziś, dlatego tutaj guzikami stają się gałki szafek kuchennych, a szopka krakowska kapeluszem. Nie brakuje charakterystycznych motywów, jak kordonkowe narzuty, wikliny, zazdrostki, dożynkowe wstążki i sylwetek przedstawiających postaci ze słowiańskiego bestiariusza. Chcąc wypełnić lukę między tradycyjnym folkiem a streetwearem, Antonina „Poppy” Pawłowicz za pomocą mody postanowiła zmierzyć się z polskością. W jednym z wywiadów przyznała, że kiedyś próbowała stworzyć kolekcję dotyczącą Japonii, mimo że nigdy tam nie była. Chciała opowiedzieć o czymś, o czym nie miała pojęcia. Te refleksje zaprowadziły ją do źródła. Własnego źródła mocy zaczerpniętej z korzeni. Zdecydowała, że jej kolekcja będzie zainspirowana tradycją, ale w nowoczesnym wydaniu. Zmieszała zatem polski folk ze wschodnioeuropejskim streetwearem.

Feniks z popiołu

To powroty wynikające z tęsknoty, a może szacunku do tego, co było? Czy teraz, zwłaszcza w obliczu pandemii, która kilka miesięcy temu założyła branży mody cierniową koronę, powroty będą nie tylko sielską inspiracją, a bardziej koniecznością? Patrząc w przyszłość, coraz częściej sięgamy do korzeni, żeby zrozumieć mechanizmy i powody, które pozwalają nie tylko uniknąć tworzenia koła na nowo, a także inspirować się rozwiązaniami i towarzyszącymi emocjami. Bo moda to przecież emocje. A wiedza przodków to fundament kultury, na bazie którego na nowo tworzy się teraz słowiańskość na miarę XXI w. Warto więc ulepszać to, co już jest. Bazować, udoskonalać i patrzeć na surowce z szacunkiem i kreatywnością. Pandemia odciska piętno na branży, o której już teraz mówi się inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu, a już zupełnie inaczej niż tysiąc lat temu. Optymizmem napawa jednak to, że zazwyczaj po stagnacji moda odradzała się jak Feniks. Teraz jest czas na doskonalenie, na szukanie rozwiązań, wartościowanie, pobudzanie kreatywności, naprawianie błędów w strategiach opartych na kłamstwie i braku szacunku. Ten wyjątkowy dla mody czas może przynieść więcej pozytywnych rozwiązań niż nam się wydaje. Czy nauczymy się, że wzajemne wsparcie, szacunek i kreatywność są jak magiczne moce, niczym te zaklęte w słowiańskich ubraniach? Nasiona lepszej przyszłości mody zostały zasiane, a obietnica czasów, gdy branża stanie się bardziej empatyczna, odpowiedzialna i zwyczajnie swojska, jest jak jaskółka, która tym razem mogłaby już przynieść modzie lepszą wiosnę.

Słowa: Ewelina Antonowicz / Projektantka mody zrównoważonej i koordynatorka stowarzyszenia Fashion Revolution Poland

Zdjęcia: Lech Wilczek / Sandra Kamińska

Kategorie
Natura / Rzemiosło / Świadomość
Udostępnij