Samoukochanie drogą do szczęśliwego stycznia

Pełne wrażeń i doświadczeń święta za nami. Zapominamy już powoli o sylwestrowej nocy. Rzucamy się znów w wir pracy i obowiązków, chociaż tegoroczny układ kalendarza przedłużył nam poświąteczny marazm o tydzień ze względu na poniedziałkowe święto Trzech Króli. Z jednej strony zostawiliśmy już w tyle te chwile. Z drugiej: pozostajemy wyrwani z rzeczywistości, rozleniwieni, trochę zasmuceni. Nie dotyczy to wszystkich, jednak wysoka wrażliwość sensoryczna jest coraz bardziej powszechnym zjawiskiem. Jak więc wrócić do rzeczywistości nie wyrywając sobie przy tym włosów z głowy?

Te słowa kierowane są do wszystkich. Do tych, którzy wrażliwi są bardziej i mniej. Do tych, którzy żyją z pełną świadomością oraz spokojem, jak i tych, którzy codziennie pędzą i pną się po szczeblach kariery. Nie ma w tym oceny, nie ma wskazania co jest właściwe, a co nie, tylko kilka przemyśleń i wskazówek opartych na prywatnej wiedzy. Dlatego podejmuję temat i, jak człowiek do człowieka, mówię: kochaj się i dbaj o siebie!

Szybko zatańcz przytulańca

Niby był ten tydzień czy nawet prawie 3 tygodnie wolnego, ale medal dla tych, którym naprawdę udało się wtedy odpocząć. Pojechaliśmy odwiedzić rodzinę (super!), zrobiliśmy te najlepsze ciasta (ekstra!), ubraliśmy najładniejsze rzeczy i bawiliśmy się do rana (szampańsko!). W te kilka(naście) dni wydarzyło się w naszych życiach dużo rzeczy, które choć wspaniałe – męczą. Dlatego, że stymulują obszary naszego mózgu, które nie są tak intensywnie stymulowane na co dzień. Koniec końców, to trochę tak, jakbyśmy spieszyli się odpoczywać. Chcąc skorzystać z czasu wolnego do granic możliwości zapewniliśmy sobie jednak coś odwrotnego do odpoczynku – przebodźcowanie. 

Do przebodźcowania, a więc stresu z punktu widzenia biologicznego, przyczyniają się między innymi hałas, niedobór snu, sytuacje stresowe czy zmiana rytmu dobowego lub tygodniowego. Poradzić sobie można z tym stosunkowo łatwo, choć wymaga to kilku zdrowych nawyków. Wprowadźmy odpoczynek do planu tygodniowego, zadbajmy o higienę snu i dostosowaną do naszych możliwości aktywność fizyczną. Przede wszystkim, bądźmy uważni na nasze otoczenie i to, co robimy, ale też nauczmy się odpuszczać i nie wykonywać zaplanowanych zadań za wszelką cenę. 

Nie grzeczny, a miły dla siebie

Ten wyrwany z rzeczywistości czas około świąteczny to nie tylko przebodźcowanie czy rozregulowanie, to też czas komentarzy i ocen – niestety. Zjazdy rodzinne obfitują przecież w stwierdzenia na temat naszego wyglądu, wyborów drogi życiowej i kariery. O ile możemy chociaż delikatnie pracować nad tym, by czuć się w codziennym otoczeniu komfortowo, o tyle uczenie wuja czy ciotki jakie chcemy dostawać komunikaty, jest nie tyle bezcelowe, co trudne i stresujące samo w sobie. Możemy wprawdzie próbować zakończyć niekomfortowe dla nas dyskusje, ale nie zawsze umiemy przedłożyć własne granice nad ogólnie utartą grzeczność przy stole. 

Niezależnie od tego co wydarzyło się w tym czasie, co usłyszeliśmy i jak poczuliśmy się z tymi słowami, nie rozpamiętujmy ich. Nie mamy za dużego wpływu na sytuacje, ale już ogromny na to, jak je odbieramy. Dlatego wraz z końcem tych spotkań, warto powiedzieć sobie co szczerze o sobie myślimy. Tak samemu dla siebie, bez oceny i krytyki. Można to spisać na kartce, można powiedzieć sobie coś miłego do lustra, wrzucić dobre słowa o sobie w social media, zrobić kolaż na mood boardzie. Tak naprawdę, niezależnie od narzędzia i kanału, który wybierzemy, najważniejsze jest, żeby pozytywnie komunikować do siebie samego. Stąd może zamiast listy postanowień na Nowy Rok i kolejnych oczekiwań, warto podsumować sobie, co dobrego udało nam się zrobić w minionym roku i docenić się za najmniejsze nawet rzeczy. 

Cała redakcja wspiera idee czułości do siebie, dlatego dziś dzielimy się z Wami zdjęciami z prywatnego archiwum.

Słowa: Karolina Łapińska

Zdjęcia: Karolina Łapińska, Malika Ledeman

Modelki: Dominika Kujawa, Malika Ledeman

Inspiracja: psychoedu_

Kategorie
Ludzie / Natura / Świadomość
Udostępnij