#robieswoje Czy warto być sobą?

Czemu tak? Bo taka jestem. Ale czy to dobre wytłumaczenie? No cóż, życie byłoby prostsze, żeby mniej było udawania, kreowania. Czemu oszukujemy ludzi dookoła, czemu oszukujemy siebie? Maska? Poza? Czego się boimy? Prawdy? Tak. Odczuwam to na swojej skórze. W każdej sytuacji staram się być sobą. Staram się? Tak. Czasami odpuszczam…

Mimo upływu lat, ciągle chcę zaznaczać swoją obecność. Jak dziecko w piaskownicy. Nie chcecie słuchać? Trudno. Próbowałam. Rozumiem. Musicie nauczyć się na własnych błędach, a ja idę dalej… Nie wszyscy chcą prawdy. Nie wszyscy są na nią gotowi. Łatwiej żyć w kłamstwie, niewiedzy? Gdybyście tylko chcieli, to ode mnie dowiecie się prawdy! Czasami ją ładnie ubiorę, czasami będzie brutalna. Będzie jednak moim spojrzeniem na świat. Też na Twój świat.

Tato zawsze mi powtarza: „Ludzie wódkę muszą ze sobą wypić, żeby prawdy o sobie się dowiedzieć, a Ty tak od razu…” No cóż, wódki nie piję, a poza tym byłoby za długo. Tyle czasu czekać na prawdę? Mówiłam o tym odczuwaniu na własnej skórze. Tak. Wielokrotnie. Niesprawiedliwie. Nic tak mnie nie boli jak nieprawda, oszczerstwo… Tak chciałabym wytłumaczyć. Nie zrozumieją? Nie chcą? Dobrze się z tym czują? Ranią mnie. Bycie sobą mnie określa. Niespecjalnie wyróżniam się w tłumie. Może dawniej? Teraz raczej nie. Uśmiecham się, patrzę na ludzi (moja córka mówi, że się gapię). Uwielbiam się gapić na ludzi. Chcę z nimi rozmawiać. Z każdym. Chcę się do nich uśmiechać. Nawiązywać relacje, ładować energią, wysłuchać. Walczę z głupotą. Czasami jak Don Kichot. Ale walczę.

Jak mi to wychodzi? Czasami dowcipem, czasami uśmiechem. Czasami wyciągam ciężkie działa. Czy to, że zawsze reaguję, jak komuś dzieje się krzywda – to źle? I pierwsza wzywam policję, pogotowie – to źle? Rozdzielam, tłumaczę, podaję chusteczkę, wodę – to źle? Ludzie dziwnie na mnie patrzą. A sami zareagują? Pewnie, że czasami jest to niebezpieczne. Czasami zabiera za dużo czasu. Czasami, czasami…. To nie ważne. Zrobiłam, co uważałam za słuszne. A czy warto być sobą? Tak! Mimo zawistnych spojrzeń innych. Tak! Bo robię to dla kogoś, kto tego potrzebuje. Bo robię to dla siebie. Tak! Tak! Bo żyję po coś!

Jestem nauczycielem. Poszukującym od ponad 20 lat pedagogiem, osobą towarzyszącą małym ludziom w odkrywaniu świata. Odkrzesławiam. Dbam o właściwą przestrzeń do nauki i odpoczynku. Przechodzę na „ty” z rodzicami, dbając o relacje z nimi i ich dziećmi. Nie prawię kazań, a pokazuję, daję wybór. Nie oceniam. Jak tylko się da pracuję na motywacji wewnętrznej. Lubię błędy. Błędy – trampolinę do wiedzy. Błędy, których nigdy nie zaznaczam. Dużo dzieciom czytam, opowiadam. Uczę przez działanie. Kreatywnie. Z humorem. I tu też się uśmiecham, a może przede wszystkim tu…

Słowa: Aneta Tomkiel

Zdjęcie: Malwina Wachulec 

Scenografia: Julia Sidorowicz

Kategorie
Ludzie / Miasto / Sztuka
Udostępnij