Psychologia architektury: Świat kolorów a biochemia człowieka

Jeśli ktoś zapytałby mnie, co jest dla mnie najważniejsze przy projektowaniu wnętrz, oprócz samej funkcjonalności przestrzeni, definitywnie odpowiedziałabym – emocje. Dziś, my architekci, dzięki zastosowaniu technik neuronauk, psychologii, antropologii i socjologii, jesteśmy w stanie nadać projektowanej przestrzeni zupełnie inny, ukryty wymiar. Natomiast użytkownik odczyta przestrzeń na dwóch poziomach: metabolicznym i percepcyjnym. Zapraszamy w podróż po świecie kolorów.

Udowodniono, że wszystko, co ma wpływ na człowieka odbija się równocześnie na jego czynnościach fizjologicznych i psychologicznych, które nawzajem się przenikają. Mózg potrzebuje pół sekundy, aby przeanalizować środowisko, w którym się znalazł i główną rolę stanowią tu informacje odbierane z receptorów przestrzennych. Percepcja oznacza postrzeganie przestrzeni. Wnętrze powinno przyciągnąć wzrok, zachęcić do przekroczenia progu drzwi, a następnie wciągnąć w swój wewnętrzny świat, do którego uczestnik będzie z przyjemnością powracać.Nasze gruczoły endokrynne, mają wpływ na wszystko co dzieje się z ciałem, jak i stanowią biologiczne podłoże percepcji zmian zachodzących w środowisku. Z drugiej strony – środowisko, a tym samym przestrzeń, mają wpływ na nasz wewnętrzny system chemicznej kontroli organizmu. To co widzimy, słyszymy, smakujemy, dotykamy, doznajemy skórą i mięśniami, ma ścisły związek z naszym organizmem i oddziałuje na niego. Uczeni, A. S. Parkes i H. M. Bruce, nazwali to zjawisko przewrotnie „egzokrynologią”. Nasza percepcja wyzwala wysoce selektywne reakcje: poprzez ciarki i wspomnienia, aż po reakcje biochemiczne w postaci hormonów działających na specyficzne komórki zaprogramowane na reagowanie.

Przestrzeń wizualna stanowi jedno z najważniejszych ogniw dla naszych bodźców. Wzrok jest zaś najwyżej wyspecjalizowanym zmysłem, który zawiera 18 razy więcej neuronów niż nerw ślimakowaty. W momencie, gdy chcę komuś wyjaśnić powagę tej różnicy, zawsze mówię, że o ile dźwięk dociera do naszego ucha tylko na odległość 30 m, to wzrokiem możemy dosięgnąć gwiazd.

Ważny zmysł projektowania

Architekt w wyidealizowanej wersji musi stworzyć fizyczną przestrzeń zaprojektowaną przez człowieka dla… człowieka. Używając zabiegów pobudzających nasz wzrok, węch, słuch, może nawiązać kontakt z użytkownikiem przyszłej przestrzeni już na poziomie biochemicznym, a co za tym idzie, również percepcyjnym. Doświadczenia percepcyjne często leżą poza naszą świadomością, dlatego na ogół zapomina się o nich w procesie projektowania. A szkoda. Dlatego dziś chciałabym wprowadzić Was do mojego ulubionego tematu z zakresu psychologii przestrzeni, a mianowicie: koloru.

Kolor nie istnieje?

Kolory są potężnym zjawiskiem, które wywierają ogromny wpływ na nasze zachowanie. Wpływ ten, jakkolwiek udowodniony naukowo, jest jednak wciąż bardzo niedoceniany. Każdy z nas intuicyjnie wie jednak doskonale, że kolory wpływają na nasz nastrój, percepcję i zachowanie, a mimo to nigdy jeszcze nie był on wśród nas tak mało obecny jak w dzisiejszych czasach.

Może rozczarować Was wiadomość, że kolor nie istnieje! Ściśle mówiąc, jak powiedział Michel Pastoureau, kolor istnieje, tylko dlatego, że go widzimy. Jest tylko wytworem naszych oczu. Wiem, ciężko przyznać ten fakt, gdy stoi on w opozycji z tym co czujemy każdego dnia. Percepcja koloru jest to natomiast długość fali (380-780 nanometrów), którą postrzega oko ludzkie i naukowcy nazywają go widmem optycznym. Jest to, mówiąc kolokwialnie, światło widziane przez oko, emitowane (np. słońce, żarówka), filtrowane lub odbite. Dzięki zjawisku odbicia widzimy przedmioty, które nas otaczają. Światło, tak jak promieniowanie UV, rentgenowskie, podczerwone, fale radiowe, jest zjawiskiem falowym. Różnica między nimi, a światłem jest taka, że tego rodzaju fal nie widzimy.

Ile osób nadal uważa, że mamy 4 barwy pierwotne? Newton mówił nawet o 7, ale naukowiec ten, który był też numerologiem i ezoterykiem, uważał, że harmonia nie istnieje bez liczby siedem. W rzeczywistości mamy 3 kolory podstawowe, a wszystkie inne możliwe barwy, możemy uzyskać dzięki zmieszaniu. Zatem na naszą percepcję koloru składają się wspomniane 3 wrażenia kodowane przez mózg. Warto jednak wspomnieć, że ostatnie badania pokazują, że u 10% mężczyzn i u 50% kobiet występuje czwarty rodzaj czopków wrażliwych na odcienie barwy pomarańczowej.

Od czego zależy percepcja

Pamiętać należy również o daltonistach. Ta przypadłość nie przeszkodziła jednak w odniesieniu życiowego sukcesu Markowi Zuckerbergowi, który zaprojektował szatę graficzną Facebooka w jedynym kolorze, który poprawnie widzi – w niebieskim.

Percepcja kolorów zmienia się w zależności od jakości wzroku, różnic kulturowych, odległości przedmiotu od oka, jasności czy rodzaju powierzchni (mat, poler). Czopki oka wrażliwe są również na rozmiar obiektu. Okazuje się, że im większy jest oglądany przedmiot, tym bardziej kolor wydaje się nam intensywny. Jak mawiał Matisse: Jeden metr kwadratowy błękitu jest bardziej niebieski niż jeden centymetr kwadratowy błękitu.

Wnętrza, które są mało zróżnicowane wizualnie są mniej pobudzające i nie dają przebywającemu żadnej okazji do wzbogacenia repertuaru doznań przestrzennych.Duża rola architekta sprowadza się zatem do tego, by poszerzyć osobiste relacje człowieka z otoczeniem poprzez wprowadzenie różnorodnych elementów bądź akcentów kolorystycznych. Nawet nasza skóra odczuwa ciepło i zimno w zależności od otaczających ją kolorów. Do tego poszczególne kolory aktywują zupełnie inne ośrodki mózgu, np. kolory zimne i ciepłe.

Relaksujące pokoje lalki Barbie

To, że zimne kolory uspokajają, potwierdzili naukowcy. Postarali się jednak, by ładniej to nazwać. Stwierdzono, że przywspółczulny układ nerwowy pobudzany jest przez krótkie fale świetlne (niebieskie i fioletowe). Pobudzają one nasze ciało, zmniejszając ciśnienie tętnicze, puls i rytm oddechu.

Z drugiej strony istnieją kolory ciepłe, które działają na nas relaksująco. Jest to kolor różowy. Co ciekawe, Alexander Schauss, zaczął stosować go w salach zakładów psychiatrycznych, gdzie obserwował jego pozytywny wpływ na pacjentów. Kolor ten zaczęto stosować również w szkołach dla dzieci nadaktywnych, w więzieniach, czy w szpitalach np. w oddziałach o zaostrzonym rygorze więzienia w Bernie pomalowano ściany na kolor różowy. Tzw. pokoje lalki Barbie, działają obecnie uspokajająco na największych złoczyńców w celach.

Spójrzmy również na blade, rozmyte kolory. Okazuje się, że najbardziej stymulują czynności poznawcze i zwiększają zdolność do wykonywania precyzyjnych ruchów. Są to: jak jasnożółty, zielononiebieski i brzoskwiniowy. Co z czerwonym? Nie od dziś wiadomo, że kolor ten silnie oddziałuje na naszą zdolność myślenia. Nawet krótki rzut oka na czerwień zmienia nasze zdolności i zachowania, budząc w nas gadzi mózg. Czerwień wzmaga kodowanie i wzmacnia pamięć krótkoterminową, co dowodzi, że barwa ta mobilizuje nas do maksymalnej koncentracji w obliczu niebezpieczeństwa.

Uwaga i jej brak

Są kolory, które nie sprzyjają wiedzy, a które najczęściej pojawiają się we wnętrzach polskich szkół. Prowadzone przez trzy lata badania potwierdzają, że biel, czerń i brąz pogarszają wyniki w nauce, co dostrzegł już Ertel w 1973 r. Kolory te, pozbawione życia, nie ułatwiają dzieciom skupienia, nie pobudzają do kreatywności ani nie pomagają się zrelaksować. Inaczej sprawa wygląda w przypadku koloru żółtego, zielonego, pomarańczowego i niebieskiego, które pomagają dzieciom się uczyć.

Co z bielą? Gdy projektujemy biura, nigdy nie stosujemy na ścianach koloru białego. Tymczasem, spoglądając chociażby na warszawski Mordor, bardzo ubolewam, że w większości biurowców jest to kolor dominujący w przestrzeniach. Okazuje się, że na dłuższą metę może on powodować u pracowników zmęczenie, które odbije się na wyniki pracy. Pamiętajmy więc, że siła kolorów jest niedoceniona. Jako architekt widzę jednak, jak bardzo boimy się używać ich we wnętrzach. Ściany zawsze można przemalować! Ukryty wymiar przestrzeni nie zawsze jest widoczny dla oka ludzkiego, jednak czujemy go na poziomie psycho-fizjologicznym. Kolory, to tylko jedne z wielu technik działających na percepcję, ale warto zacząć właśnie od nich. Dzięki temu nasze przestrzenie mogą uwolnić nas od napięć, odseparować od problemów, jak i zapewnić samoidentyfikację.

Słowa: Karolina Kocięda

Zdjęcia: Formy Otwarte, arch. Karolina Kocięda

Kategorie
Projektowanie / Przestrzeń / Wnętrze
Udostępnij