Prawdziwe talizmany? To Cuda nie wianki! – rozmowa z założycielką makramowego rzemiosła

Zawsze chciała tworzyć piękno, ulepszać rzeczywistość i móc nim dzielić dobrem z innymi. Właśnie tak powstały makramowe cuda Natalii Morawian. Chęć projektowania materiałowych cudów wziął się ze słowiańskich wierzeń, gdzie wianek oznacza niewinność – akceptację i różnorodność. Właśnie takie są prace twórczyni marki – wielobarwne, ciekawe i nadające wnętrzu charakteru.

Za marką zawsze stoi żywy człowiek. Najpierw Cudzie, opowiedz coś proszę o sobie. Cuda nie wianki, to połączenie produktu z moją osobowością. Z wykształcenia jestem inżynierem i chyba od zawsze lubiłam coś projektować czy ulepszać, ale w pewnym momencie zorientowałam się, że to nie gałęzią przemysłową chcę się zajmować. Urządzanie pierwszego mieszkania tylko udynamiczniło moją kreatywność. Mieć coś wyjątkowego, zrobionego własnoręcznie i z dumą zerkać na to codziennie to był mój cel… a teraz przyszedł czas, by móc się tym dzielić.

Dlaczego więc akurat sznurek wpadł w Twoje ręce? Powodem mogą być moje dwa koty, które wiernie asystują mi przy tworzeniu. Właściwie chyba stało się tak głównie dlatego, że lubię uczucie, że z czegoś tak prostego, jak sznurek mogę wyczarować niesamowite rzeczy.

Na swojej stronie w social mediach wspominasz, że w pewnym momencie narodziły się Cuda. Cuda, lecz nie wianki. Czym jest owy cud, który narodził się wtedy w Twojej głowie? Cud to samoświadomość, którą udało mi się osiągnąć. W słowiańskich wierzeniach wianek oznacza niewinność. Odrzuciłam to słowo i skupiłam się na akceptacji. Znalazłam swoją strefę, w której czuję się najlepiej i jest to właśnie tworzenie ze sznurka. Człowiek szuka swojego miejsca czy zainteresowania. Ja je znalazłam i to jest właśnie cud.

Mocno zainspirowały mnie te słowa. Widzę, że w Twoich projektach makram czy łapaczy inspiruje Cię natura. Często powielasz np. wzory liści. Skąd ta miłość do przyrody? Wychowałam się w domu, gdzie natura i miłość do zwierząt były nieodłącznym elementem życia codziennego. Mama zaraziła mnie miłością do pieszych wędrówek i teraz, gdy tylko mam chwilę, to spaceruję po lesie. Tak odpoczywam i nabieram sił do tworzenia. Mieszkam w Bielsku-Białej – mieście otulonym górami i czuje, że jest to moje miejsce na ziemi. Woda z pobliskiego jeziora dostarcza mi gałęzie na których wykonuje makramy.

Mieszkam w wielkiej płycie, ale staram się by jak najwięcej natury było we wnętrzu domu.

Twoje zamiłowania podzielają odbiorcy Cudów nie wianków. Jak wiele zamówień masz obecnie i gdzie można znaleźć Twoje produkty? Do każdego projektu podchodzę indywidualnie. Nie powtarzam produktów. Czasem, gdy dopadnie mnie kolorowe szaleństwo to mam lekki niepokój, ale wiem, że pokazuje w tym siebie. Wszystkie dostępne projekty wraz z szczegółowym opisem zostały umieszone na platformie internetowej ETSY. Tworzę na social mediach małą społeczność i zachęcam do podzielenia się swoimi wizjami, bo uważam, że należy się wzajemnie inspirować. Na rynku istnieje wiele firm, które tworzą makramy, ale cieszę się z tego, że każda z osób która wyplata pokazuje siebie i każdy projekt jest inny.

Do kogo chcesz dotrzeć ze swoimi produktami? Do ludzi, którzy cenią sobie indywidualizm i lubią otaczać się naturalnym pięknem.

Chcesz jednak podarować coś więcej nie tylko przedmiot. Często mówić, że Twoje wyroby to pewnego rodzaju talizmany. Wyjaśnisz to? Wierzę w energię. Im więcej wkładasz serca, uśmiechu oraz pozytywnych emocji to są one przekazywane dalej. Talizman to przedmiot o magicznych właściwościach, to wiara w magię nadaje mu moc. Jeżeli będziemy wierzyć w pozytywną energię to jest ogromne prawdopodobieństwo, że ona do nas wróci.

Uważam podobnie. Faktycznie dostrzegasz, że osoby, które posiadają Twoje produkty… czują się lepiej? Z pewnością ich przestrzeń staje się bardziej rozpromieniona, bo otaczają się pięknymi rzeczami. Dostałam kilka wiadomości: wiesz jakoś lepiej mi się śpi. Uważam jednak, że to my jesteśmy projektantami własnego życia. Wiemy co nam się podoba, a co nie. W mieszkaniu udekorowanym przez siebie czujemy się dobrze. Kolory które wybieramy określają nasze emocje. Wprowadzić naturę do domu to wprowadzenie życia.

Bawisz się również kolorami, prawda? Oczywiście! Dużo zależy od nastroju, ale lubię mieszać ze sobą kolory. Często nawijam i rozplątuje sznurek, by zaraz wrócić do pierwotnej wersji i podjąć ryzyko. Wychodzenie z tak zwanego bezpieczeństwa kolorystycznego stało się ważnym elementem moich prac. Chce by cuda były widoczne, stały się kolorowym akcentem sypialni, biura, kuchni czy garderoby.

W jakich cenach można znaleźć Twoje produkty? Od czego one zależą? Ceny uzależnione są ilości zużytego materiału i poświęconego czasu. Wszystkie informacje w znajdziecie na stronie.

Mimo wszystko jednak, że jest to produkt niszowy to robisz to z pasją. Czy to Twoje jedyne zajęcie? Aktualnie zajmuje się pracą biurową, gdzie nauczyłam się kontaktu z ludźmi. Wiem jednak, że Cuda nie wianki są moim powołaniem i będą moim zajęciem. To właśnie tworząc czuję się szczęśliwa. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: Cuda nie wianki

Poznajcie markę na: https://www.etsy.com/shop/Cudaniewianki

Kategorie
DIY / Ludzie / Natura
Udostępnij