Perspektywa na vintage. Moda z drugiego obiegu rodzi się na nowo?

Wyspecjalizowane vintage shopy i część lumpeksów, które proponują selekcję ubrań i dodatków według własnego klucza, zyskały pełnoprawną przestrzeń obok butików z nową odzieżą. Często są już splecione w tkankę szlaku zakupowego. Takim przykładem jest Londyn Wschodni, gdzie obok sklepów topowych projektantów i autorskich butików znajdują się własnie vintage shopy. Nie musimy wyjeżdżać z kraju, bo mamy podobne zjawisko np. w Warszawie w samym jej centrum, na Chmielnej, Szpitalnej i Brackiej.

Gdzie jeszcze możemy odkrywać modę vintage? Takim miejscem są targi, które od kilku lat odbywają się w wielu miastach w Polsce. Chcąc stworzyć większą przestrzeń dla mody z drugiego obiegu, w listopadzie powstała specjalna strefa stworzona przez dwie projektantki. Powstało nowe miejsce dla cyrkulacji, mody vintage i upcyklingu. Miejsce spotkań, gdzie kolekcjonerzy ubrań z historią spotykają ich odbiorców. Przestrzeń do popularyzowania nowego sposobu myślenia o ponownym obiegu mody.

Wstyd dziedziczyło się w Polsce, jak pamiątki, ubrania i ziemię

 Według raportu dotyczącego gospodarki obiegu zamkniętego, dziś tylko 5% Polaków nie decyduje się na zakupy ubrań z drugiego obiegu, obawiając się oceny społecznej. Płaszcz wstydu został zdjęty! Teraz vintage i ubrania z drugiej ręki, coraz częściej stają są wyborem, który podyktowany jest pobudkami i potrzebami zmieniającego się społeczeństwa. Aby zrozumieć obecny fenomen i niejaką reaktywację mody drugiego obiegu warto prześledzić, jakie koło zatoczyła jej historia.

Modnie, znaczyło schludnie i tak, jak sąsiad, ale jednak lepiej. To już się zmienia. Kiedy w Polsce zaczęły pojawiać się sieciówki, lumpeksy stały się dla większości synonimem obciachu. Łączono je z biedą, a większość nie chciała przecież chodzić z przypiętą łatką. Luksusem było to, co nowe. Dziś jesteśmy w miejscu, w którym jest już za dużo, gdzie powrót do świadomego, rozważnego i selektywnego wybierania wydaje się być jednym z rozwiązań na wszechobecny przesyt, nadprodukcję i nadkonsumpcję.

W rozmowach z dziesiątkami klientów i wystawców, których spotykamy na targach wybrzmiewa, że mogą mieć wszystko, dlatego szukają oryginalności i innej perspektywy np. wybierając second handy, czy robiąc wymiany ze znajomymi. Stoimy przed kolejną rewolucją. Nastąpiły nieodwracalne zmiany ekologiczne, zmiany społeczne, zmienił się więc odbiór mody. Część społeczeństwa dochodzi do kolejnego punktu, do bardzo świadomego używania mody, tworzenia, do żonglowania nią i wykorzystywania wszelkich możliwości. Moda z drugiej ręki, przerobione ubrania i vintage tworzą wyjątkowo oryginalną odsłonę.

Rzeczy z minionej epoki zachęcają do konsumpcyjnej uważności

Podczas listopadowych targów udało nam się porozmawiać z blogerkami, które zajmują się tym tematem. Przemycają stylistykę minionych epok i przywracają zapomniane ubrania, dając im nowe, lepsze życie. Jak to wygląda z ich perspektywy?

Dagmara Łacny, dziennikarka i autorka bloga Vintage Girl poświęconego stylowi retro i modzie vintage wspomina, że gdy zaczynała, to nikt nie mówił o modzie z drugiego obiegu, jako o alternatywie dla fast fashion. Nikt nie łączył tego z ekologicznym podejściem czy dbałością o środowisko. W tamtym czasie jej idolkami była szwedzka blogerka Agathe, autorka bloga StyleBytes. Skandynawskie blogerki często pokazywały swoje vintage łupy, wśród których nie brakowało marek luksusowych, jak Chanel czy Dior. Ale większość rzeczy to były jednak ubrania vintage z lat 50. czy 80. To był wówczas dominujący trend, a zakupy w second handach okazją do znalezienia czegoś wyjątkowego. Po kilku latach, wraz z pojawieniem się w Polsce popularnych sieciówek, zakupy w second handach przestały być modne, co teraz znów się to zmienia. Dagmara nie pamięta dokładnie, kiedy po raz pierwszy pojawiła się u niej krytyczna refleksja na temat fast fashion, ale już dawno zrobiła małą rewolucję w swojej szafie i kontynuuje z powodzeniem przygodę z vintage.

Stylistka, miłośniczka stylu vintage i dziennikarka, Paulina Witkowska, przyznaje, że rzeczy z minionej epoki zachęcają nas do konsumpcyjnej uważności. Pokazują, na jakie elementy powinniśmy zwracać uwagę przy współczesnej produkcji oraz wyborze ubrań. Według niej vintage jest zaprzeczeniem bylejakości. To przede wszystkim kunszt rzemiosła, wysoka jakość materiałów i ponadczasowe kroje. Dzięki tym składnikom ubrania, przy odpowiedniej pielęgnacji mogą przetrwać przez dziesiątki lat i być przekazywane kolejnym pokoleniom. Kupowanie rzeczy z drugiej ręki uczy szacunku do przedmiotów, a takie etyczne myślenie ma wpływ na inne dziedziny naszego życia.

Moda jest transparentem, na którym zapisują się hasła

Coraz częściej odczuwamy przesyt przedmiotów, ubrań, a w zamian za to odczuwamy niedosyt wrażliwości i uważności. Wiedząc, że przemysł tekstylny jest jednym z największych generatorów negatywnych skutków środowiskowych i społecznych, możemy poprzez zmiany w postrzeganiu mody, ubrań i zakupów odmienić rzeczywistość i odetchnąć. Moda jest transparentem, na którym zapisują się hasła. W modzie zawsze odbijały się kryzysy gospodarcze i ekologiczne, zmiany obyczajowe, społeczne i ekonomiczne. Jest jak papierek lakmusowy, który nasiąka tym, co dzieje się na świecie.

Słowa i rozmowa: Monika Surowiec, Ewelina Antonowicz w rozmowie z Dagmarą Łacny i Pauliną Witkowską

Zdjęcia: The Showroom Vintage, arch. prywatne autorek, warszawskie targi Vintage

Modelki: Dagmara Łacny, Paulina Witkowska

Kategorie
Moda / Projektowanie / Rzeczy
Udostępnij