Nietypowa, niepospolita i niecodzienna – taka jest marka Be the One

“Inspiruje mnie świat codzienny, sztuka użytkowa, przedmioty, które mnie otaczają, no i kobieta. Ona jest tutaj najważniejsza, jest moim priorytetem podczas tworzenia i ogromną inspiracją. Ją stawiam na pierwszym miejscu.” – poznajcie Paulinę Nowak, założycielkę marki „Be the One”.

Be the One, kto i co kryje się pod tą nazwą? Be the One to spełnione marzenie. Marzenie Pauliny, które stało się cudowną rzeczywistością. To biżuteria, która zrodziła się z pasji, zamiłowania do nietuzinkowego wzornictwa i konsekwentnego dążenia do celu. Biżuteria, która pomaga wyeksponować wyjątkowość osoby, która ją nosi. Każdy z nas jest jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny, a moja biżuteria ma podkreślać te cechy.

Czy założenie marki jest efektem ukończenia artystycznej uczelni czy pomysł na firmę narodził się już wcześniej? Pomysł narodził się wcześniej… moja przygoda z tworzeniem biżuterii rozpoczęła się 8 lat temu, natomiast wtedy absolutnie nie myślałam, że biżuteria stanie się moim sposobem na życie. Jak to na pasję przystało, była zawsze obok pracy etatowej, potem potoczyło się dość typowo – rzuciłam pracę w korporacji i wzięłam dofinansowanie na rozpoczęcie działalności. Proces ten przyspieszyło wypalenie zawodowe, brak rozwoju umiejętności artystycznych, do tego czułam, że moja wolność jest ograniczona. Szablonowe podejście do życia nie było dla mnie, chciałam czegoś więcej, chciałam tworzyć i dawać radość innym. Ponad 3 lata temu podjęłam decyzję o wystartowaniu z firmą. Jednocześnie otworzyłam firmę i rozpoczęłam studia podyplomowe z proj. biżuterii na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Chciałam to zrobić rok wcześniej, ale ze względu na brak chętnych nie utworzyli kierunku. Nie przeszkodziło mi to w realizacji swojego marzenia. Otwierając firmę miałam w swej ofercie zupełnie inną biżuterię niż tworzę teraz. Była to biżuteria z gotowych komponentów, ładna, ciekawa i oryginalna, która tworzyła piękną całość, ale nie było tam metalu, brakowało mi w niej wolności, czułam się ograniczona przez brak umiejętności tworzenia produktu od początku do końca, dlatego studia. To tam nauczyłam się obróbki metalu i poczułam bezgraniczną wolność w tworzeniu, coś pięknego. Moja biżuteria rozwija się razem ze mną, cały czas się uczę, poszerzam swój wachlarz umiejętności i moi odbiorcy są tego świadkami.

Skąd czerpiesz inspiracje? Głównie ze świata mody. Uwielbiam wertować magazyny, przeglądać zdjęcia ze światowych pokazów mody czy relacje z wybiegów. Bacznie lustruję zaprojektowane kolekcje, wykończenia i dodatki. Wyobrażam sobie wtedy jaką stworzyłabym biżuterię do danej kolekcji.

Czy Twoja biżuteria zawiera symbole, myśli, co chcesz przez nią przekazać? Chcę pokazać, że można się bawić modą, że przełamywanie schematów i bycie oryginalnym jest w porządku, nie bójmy się tego. Podczas tworzenia przekazuję w moje projekty mnóstwo pozytywnej energii, pilnuję tego, aby w pracowni moje samopoczucie było w jak najlepszej kondycji. Chciałabym, aby moja biżuteria była symbolem miłości i akceptacji samej siebie. Ma dodawać kobietom pewności siebie – sprawiać, aby czuły się dobrze same ze sobą.

Podziel się z nami swoją definicją wyjątkowości, w jaki sposób oddajesz temperament marki w swoich rękodziełach? Jedyna, nietypowa, niepospolita, niecodzienna, indywidualna, ekskluzywna to cechy wyjątkowości. Chcę, aby moją biżuterię cechowało niepowtarzalne wzornictwo. Staram się tworzyć kształty, które nie przypominają rzeczy. Kształty nieoczywiste, czasami podobne do „niczego”, zapraszające do dyskusji i kojarzące się różnym osobom z zupełnie czymś innym.

W moich kolekcjach pojawiają się również proste modele, geometryczne elementy, ale staram się zawsze dodać coś od siebie, tak, aby były to niesztampowe, wyjątkowe projekty.

Biżuterię wykonujesz w całości ręcznie, czy to pracochłonne zadanie? W dużej mierze zależy od poziomu skomplikowania projektu, od umiejętności, od tego czy tworzę coś pierwszy raz czy piąty. Czy wiem, jak to zrobić, czy najpierw muszę do tego dojść. Czasami, aby stworzyć dany model trzeba pokonać krętą drogę, zaczerpnąć wiedzy z książek czy od znajomych po fachu. Najgorzej, kiedy myślisz, że już skończyłeś i nagle zauważasz, że coś poszło nie tak jeśli nie da się tego naprawić, trzeba zrobić od nowa. Wtedy czas pracy znacznie się wydłuża. Zazwyczaj daję sobie trochę czasu zanim podejdę drugi raz do tworzenia rzeczy, która nie wyszła, odpoczynek w tym wypadku jest wskazany. Efekt musi mnie zadowalać. Nie oddam w ręce klientki produktu, z którego nie jestem zadowolona.

Kolczyki, bransoletki, naszyjniki, pierścionki – to w większości mosiężne wyroby o najróżniejszych kształtach. Jak wygląda proces tworzenia? W moim przypadku tworzenie to dwa różnorakie procesy – zaplanowany i spontaniczny, zaskakujący mnie w pewien sposób. Podczas tego pierwszego stwarzam sobie warunki dogodne do tworzenia – inspiracje, puste kartki, ołówek i muzyka. Gdy zaczynam tworzyć, lubię, gdy towarzyszy mi muzyka, w zasadzie jest to nieodzowny element tworzenia w moim wypadku. Odpływam myślami i zapełniam kartki, daję się ponieść wyobraźni, kształty, które powstają często są urzeczywistnieniem emocji, które we mnie siedzą w danym momencie.

Drugi proces tworzenia to zupełnie spontaniczny proces, niezależny ode mnie, często mnie zaskakujący, zdarzyło mi się, że wyśniłam jeden model kolczyków.

Nigdy nie wiem, kiedy pomysł wpadnie mi do głowy. Bywa, że jestem gdzieś w ruchu, na mieście i nagle mnie olśni, zupełnie niespodziewanie pojawia się obraz w głowie. Wtedy szybko organizuję sobie jakąś kartkę i rysuję to co siedzi w środku. Pomysły krążą gdzieś w przestrzeni, potrafią zaskoczyć, ale są ulotne, dlatego jak najszybciej trzeba je złapać i przelać na kartkę.

Kiedy wykonam projekt, przemieszczam się do mojej pracowni i tam materializuję to co pojawiło się w szkicach. Oczywiście zdarza się, że podczas tworzenia projekt jest modyfikowany, często wpadają kolejne pomysły i wtedy już, bez białej kartki, w pracowni dzieje się magia tworzenia nowych wzorów.

Czy każdy może znaleźć tu coś dla siebie? W tej chwili na pewno większość kobiet znajdzie coś dla siebie. Zdarza mi się wykonywać indywidualne zamówienia dla Panów, natomiast na stałą kolekcję Panowie muszą jeszcze trochę poczekać. Staram się tworzyć zróżnicowane modele, również klasyczne, na co dzień. Ja lubię poszaleć z biżuterią, nie boję się odważnych kształtów czy rozmiarów, ale zdaję sobie sprawę, że sporo kobiet ceni sobie minimalizm, dlatego biorę to mocno pod uwagę i przemycam minimalizm do niektórych projektów.

Kim są odbiorcy Twoich produktów? Są to osoby świadome, które doceniają ręczne wyroby, lubią mieć w swoich zbiorach coś oryginalnego. Chcą poprzez biżuterię wyrazić siebie, wyglądać dobrze, czuć się dobrze i moja biżuteria ma im w tym pomagać.

Realizujesz zamówienia indywidualne. Czy uważasz, że współczesne odpowiedzialne marki powinny być otwarte na potrzeby klienta tworząc spersonalizowane egzemplarze swoich produktów? Myślę, że zawsze warto być otwartym na potrzeby klienta. To na pewno wpływa na efektywność sprzedaży, a przede wszystkim na budowanie relacji z klientem. „Szyte na miarę” produkty to zawsze dodatkowy atut firmy. Ja osobiście lubię tę formę tworzenia, dzięki temu mam okazję lepiej poznać drugiego człowieka i dowiedzieć się jaka biżuteria mu w duszy gra, a to cenna wiedza dla projektanta.

Jeśli marka może sobie na to pozwolić to jak najbardziej powinna tutaj zrobić ukłon w stronę klienta i tworzyć spersonalizowane produkty, natomiast nie uważam, że to przymus. Wiele marek świetnie radzi sobie bez realizacji zamówień indywidualnych i ma szerokie grono zadowolonych klientów.

Stacjonarnie, online? Gdzie można Cię znaleźć? Można mnie w znaleźć w moim sklep internetowy: www.betheone.com.pl oraz na mediach społecznościowych.

Poza tym stacjonarnie na tę chwilę:

Sohle Mio Lörrach, Niemcy

Jagoda nie porzeczka, Poznań

Pojawiam się również na targach, głównie modowych w różnych miastach w Polsce. Obecna sytuacja niestety utrudnia ten kanał sprzedażowy, nad czym bardzo ubolewam, gdyż uwielbiam spotykać klientki osobiście, nawiązywać z nimi relacje, uśmiechać się i dzielić swoją wiedzą na temat biżuterii. Mocno wierzę, że wkrótce wszystko wróci do normy. Poza tym, mam pewne marzenie związane z tym pytaniem, ale tego dowiecie się później!

Czekamy!

Rozmawiała: Redakcja

Zdjęcia: Be the One

Kategorie
Ludzie / Moda / Projektowanie
Udostępnij