Nie ma planety B, czyli eko rozwiązania zagranicznych designerów

Choć Polacy nie boją się innowacji i możemy pochwalić się świetnymi designerami, zawsze warto uczyć się od innych i szukać inspiracji poza granicami naszego kraju. Ekologia w designie to już nie trend. To konieczność, dlatego postanowiłam przyjrzeć się zagranicznym produktom i twórcom, którzy są o krok dalej i tworzą z myślą o planecie. Mieszkając w Edynburgu, Berlinie i Madrycie natknęłam się na marki, które zachwyciły mnie swoim pionierskim podejściem do kreowania.

Etycznymi markami interesuję się od dawna. Przez dłuższy czas oznaczało to dla mnie niewykorzystywanie produktów pochodzenia zwierzęcego, nietestowanie na nich oraz dbałość marek o warunki zatrudnienia pracowników, a dokładnie brak wyzysku w krajach, gdzie produkowany jest dany produkt. Już te wytyczne bywały wyzwaniem, jeśli chodzi o zakup kosmetyków, ubrań czy jedzenia. Ostatnio do moich etycznych wytycznych doszedł kolejny (ostatni?) element układanki – wpływ danej rzeczy, w procesie produkcji, jak i po zużyciu, na naszą planetę. Z jakiego materiału jest zrobiona? Ile wody zostało wykorzystane przy produkcji? Czy jest to inwestycja na lata czy szybko się zużyje? Te pytania zadaje sobie coraz więcej konsumentów i szuka marek, które sprostają ich oczekiwaniom. Na szczęście na rynku znajdziemy wizjonerskich designerów, którzy od lat produkują ekologicznie i realizują pomysły, które na mnie zrobiły ogromne wrażenie.

Kubek (z) kawy

Na Juliana Lechnera, założyciela marki Kaffeeform, trafiłam podczas berlińskiego Fashion Revolution Week w 2018 roku. Był panelistą w dyskusji o zrównoważonym rozwoju i mówił o swojej marce filiżanek i kubków na wynos. Absolwent product design we włoskim Bolzano postanowił skupować zużyte ziarna kawy z berlińskich kawiarni, aby zamiast na wysypisko trafiały one do jego manufaktury. Tam, po dodaniu ziaren drewna i biopolymerów powstają ekologiczne naczynia wielokrotnego użytku, które wspierają gospodarkę cyrkularną, wykorzystując już teoretycznie zużyty surowiec, wprowadzając go do dalszego obiegu. Produkty Kaffeeform można kupić stacjonarnie w wielu kawiarniach i sklepach nie tylko w Berlinie i Niemczach, ale i wybranych miejscach na terenie Unii Europejskiej (np. w poznańskiej ro_ślince, gdzie nie tylko możecie je kupić, ale i wypić z nich kawę speciality – pisaliśmy o tym).

Majonez z resztek

Innym ciekawym przykładem wykorzystania produktu ubocznego jest roślinny majonez Rubies in the rubble. Założycielka marki, zmotywowana chęcią walki z problemem marnowania jedzenia w Wielkiej Brytanii, wpadła na pomysł kupowania wody po ciecierzycy, używanej przez producentów hummusu. Owa woda, zwana też aquafaba, to popularny składnik w wegańskiej kuchni, ponieważ po ubiciu zachowuje się jak białko jajka. Tak powstał pierwszy produkt Rubies in the rubble, którzy obecnie mają w ofercie nowe sosy i smarowidła, które powstają przy użyciu resztek spożywczych.

Nie ma planety b

There’s no planet b, to slogan marki ECOALF, której żadnemu modowemu ekologowi nie trzeba przedstawiać. Sami siebie nazywają pionierami w zrównoważonej odpowiedzialnej modzie i nie można im tego tytułu odebrać. Jest to hiszpańska marka, działająca na światową skalę. Założyciela, Javiera Goyeneche, również miałam przyjemność poznać w Berlinie, bo właśnie tam otwarty został drugi po Madrycie sklep stacjonarny ECOALF. Marka to połączenie recyklingu i innowacji. Ich surowce to przede wszystkim wyłowione z wybrzeży Hiszpanii i Tajlandii sieci rybackie, z których przy pomocy najwyższych technologii tworzą materiały do swoich kolekcji. Mają na koncie współpracę z markami Swatch, Starbucks, will-i-am, Gwyneth Paltrow czy Barneys New York.

Wędrujące jeansy

Dalej w temacie modowym moje najnowsze odkrycie, czyli MUD Jeans. O tym koncepcie dowiedziałam się na konferencji poświęconej zrównoważonemu rozwojowi w Edynburgu i choć istnieje firma MUD Jeans UK, marka ta narodziła się w Holandii. Dbają o oszczędność wody, brak toksycznych składników, sprawiedliwe wynagrodzenia i używają tylko materiałów z recyklingu. To za mało by się wyróżnić? Od 2013 roku wprowadzili system wypożyczania jeansów. Klient płaci co miesiąc określoną kwotę za użytkowanie spodni, a kiedy zechce, może wymienić je na nowe lub zwrócić. Marka za darmo odświeża lub naprawia jeansy, które są wtedy gotowe, aby trafić do nowego najemcy. Ale zanim ktoś mi zarzuci, że tylko chwalę cudze… znacie Bibliotekę Ubrań? To polska wypożyczalnia ciuchów, dzięki której możesz na tydzień lub miesiąc, oczywiście za opłatą, wypożyczyć ubrania z wirtualnej szafy. Inicjatywa wspiera ruch slow fashion, sharing economy i dba o środowisko.

Ziemia do szamponu

Zacznę od końca i powiem Wam, że po zużyciu szamponu O’right zakopujecie go w ziemi, butelka całkowicie się rozkłada, a na jego miejscu wyrasta drzewo akacjowe, ponieważ w nakrętce jest nasionko. Ja nie mogłam uwierzyć w to, kiedy założycielka ekologicznej drogerii online sobio.com.pl pierwszy raz przedstawiła mi markę O’right. Producenci z Taiwanu postawili sobie za cel tworzyć najbardziej ekologiczne produkty do pielęgnacji włosów na świecie. Ja trzymam za nich kciuki i cieszę się, że możemy je dostać już w Polsce. A Wy? Jakie polskie koncepty z potencjałem dostrzegacie na ulicach? Z pewnością nie jesteśmy planetą B.

Słowa: Karolina Sobańska / Blogerka i pomysłodawczyni autorskich  podcastów o zdrowym stylu życia, weganizmie i ekologii. Absolwentka studiów językowych w Edynburgu, podróżuje i celebruje codzienność.

Zdjęcia: Kaffeeform, Rubies in the rubble, ECOALF, MUD Jeans, O’right

Kategorie
Rzemiosło / Świadomość / Świat
Udostępnij