Natula Clothing – Ile wnosisz tym, co nosisz?

Natula to ubrania szyte z pasją, miłością i szacunkiem do otaczającego nas świata. Materiały najwyższej jakości, które otulą nas i pozwolą czuć się jedyni w swojej wyjątkowości. Stawianie na jakość, świadomość i kontakt z klientami, ale także ponadczasowe kroje, które będą z nami na długie lata. Za tym wszystkim stoi Natalia Marczak i Jej Natulowa Ekipa, która wkłada w markę całe swoje serce. 

Niewielkie ilości, współpraca z lokalnymi rzemieślnikami – to są właśnie wyznaczniki Natuli. Jak doszliście do takich wartości? Praca u podstaw! Myślę, że powinnam zacząć właśnie od tych słów. Szycie było moją pasją jeszcze zanim powstała Natula. Uwielbiałam odkrywać tajniki konstrukcji, rysunku, poznawać sztukę tworzenia ubrania. Pomysły, które nocą przenosiłam na papier, potrafiłam szyć cały kolejny dzień, by stworzyć coś, co w moich oczach było perfekcyjne i „nadawało się” do pójścia w świat – do rodziny i znajomych. Czasochłonne, ale cenne doświadczenie przełożyło się na moje obecne podejście – nadal projektuję, ale już nie wytwarzam samodzielnie tych rzeczy – mam wsparcie doświadczonych, pełnych pasji pań krawcowych i konstruktorek. Te kilka lat samodzielnego tworzenia utwierdziło mnie tylko w szacunku do ich pracy, która moim zdaniem jest niewystarczająco doceniana na rynku mody, a przecież łączą w sobie fantastyczne wartości pod którymi i ja się podpisuję: skrupulatność, wręcz matematyczna biegłość, wyobraźnia i pracowitość – wyćwiczone przez wiele lat ścieżki zawodowej. Cieszę się, że znalazłam takie osoby lokalnie, dla których podobnie jak dla mnie praca jest pasją.

To piękne, kiedy możemy każdego dnia robić coś co naprawdę przynosi nam wiele radości i satysfakcji. Z resztą to się przecież czuje, kiedy ubrania są szyte z sercem, szacunkiem i miłością. Tak! Poza tym, za lokalnymi rzemieślnikami kryją się jeszcze dwie bardzo istotne dla mnie kwestie. W mojej wizji Natula zawsze była marką rodzinną i kameralną – nie chwalącą się szybkimi „dropami” czy idącą na skróty, byleby tylko cały czas podsycać zainteresowanie nowymi produktami. Nie wyobrażam sobie, żeby w czasach, gdy na świecie produkuje się 150 miliardów ubrań rocznie (czyli średnio 20 na osobę), sztucznie kreować zapotrzebowanie na kolejne. Nadprodukcji unikam jak ognia! Po pierwsze organizuje przedsprzedaż – dzięki temu jestem w stanie bardzo precyzyjnie określić zapotrzebowanie na dany produkt. Po drugie, szyjąc ograniczone ilości nie gromadzę materiałów, dodatków – wszystko jest przemyślane! Wreszcie, po trzecie – na stronie Natuli można zapisać się na listę oczekujących konkretnej rzeczy – wtedy wiem, co w pierwszej kolejności wraca jako zadanie do wykonania dla moich krawcowych. Natula to marka towarzysząca codzienności z ponadsezonową modą najwyższej jakości, dopieszczoną w każdym calu! I co ważne, przy uwzględnieniu tego, na czym opiera się slow fashion: uważności tworzenia już od nitki, przez pracowników, aż do opakowania, w którym natulowe klientki otrzymują paczkę. Dlatego stosujemy wyłącznie certyfikowane, naturalne materiały, szyjemy w godnych warunkach w Polsce, a do pakowania używamy materiałów z recyklingu, które po otrzymaniu ponownie można wykorzystać lub poddać przetworzeniu. Dzięki tej filozofii nasze klientki mogą cieszyć się rzeczami ponadczasowymi i naprawdę wyjątkowymi – nie od święta, a tak po prostu. 

Nie wiem dlaczego myśląc o Twojej marce pomyślałam, że nieważne jest to co nosisz, a co „wnosisz” do swojego życia swoją postawą. Cieszę się, że tak myślisz! Mówiąc krótko: o to chodziło! W Natuli chodzi przede wszystkim o to, że swoim działaniem wpływamy na drugiego człowieka. Sama będąc klientką innych polskich marek zwracam uwagę na to, że każdy mój wybór – nawet ten mały, jak choćby to, gdzie kupuję skarpetki – to wsparcie twórcy, którego historia mnie przekonuje, kiedy wiem, co stoi za produktem. Ufam mu i świadomie decyduję się na jego zakup.  I podobnie czuje klientka Natuli – wybiera odpowiedzialną markę, mającą na uwadze dbałość o środowisko naturalne, szanującą materiał, na którym pracuje i ludzi, z którymi oraz dla których to robi.

Rozumiem, że kultywowanie natury, sezonowości i świadomości są obecne  również w Twoim codziennym życiu? Przyznam, że nie zawsze tak było. Zaczęło się od narodzin naszego syna Kacpra. To był początek naszej rewolucji myślenia. Zatrzymaliśmy się na chwilę i przyjrzeliśmy dotychczasowemu sposobowi życia. Obraz, jaki się wyłonił, zupełnie nam się nie spodobał: zabiegani, pochłonięci obowiązkami, przemęczeni. Sami nawet nie zauważyliśmy, kiedy to się wydarzyło. Zatem małymi krokami ruszyliśmy wspólnie w stronę zmiany. Po pierwsze: zaczęliśmy od umiejętności zatrzymania się i wsłuchania się w siebie, czerpania radości z tego, co tu i teraz. Po drugie – nauczyliśmy się świadomie wybierać rzeczy w różnych sferach życia: od tego, gdzie kupujemy warzywa, co podajemy na śniadanie, jakich kosmetyków używamy do codziennej pielęgnacji, po to, jak się ubieramy, jak spędzamy wolny czas. Wyciszyłam się, przestałam stresować w taki niezdrowy sposób, uruchomiłam nieznane mi dotąd pokłady kreatywności (pracując w korporacji myślałam, że twórcza kreacja nie jest dla mnie!) W końcu zaczęłam pasjonującą przygodę z własną marką. Natula zakiełkowała, kiedy dostosowałam życie do własnego tempa i dałam sobie przestrzeń na wsłuchanie się w siebie.

Natula rozkwitała razem z Tobą. Masz wrażenie, że udaje Ci się coś zmienić Twoją marką? Nawiązując do tego, co już wcześniej powiedziałam – ja nie tylko mam wrażenie, ale wyraźnie to czuję! Natalia Hatalska w trendach na 2021 rok wyróżniła trend „being good”, czyli branie przez marki odpowiedzialności za świat, w którym funkcjonują, który współtworzą. Podpisuję się pod utrzymywaniem różnorodności, zrównoważonej produkcji, zwracaniem uwagi na przyrodę i wszystko to, co obecnie jest problemem branży mody. Cieszę się, że udało mi się przyciągnąć do Natuli klientki, które kierują się podobnymi wartościami i takie, dla których mogę być przewodnikiem. Opowiadam im nie tylko o kulisach tworzenia, ale także edukuję w obszarze materiałów i certyfikatów. Ten punkt jest moją osobistą misją! 

Zobacz, w takim natłoku informacji mogą umknąć bardzo istotne (i w sumie proste) kwestie, jak różnice między najpopularniejszymi certyfikatami GOTS i Oeko-tex Standard 100. Stawianie ich na równi to pomyłka! GOTS obejmuje cały łańcuch produkcji: od wysiania po farbowanie (a jeżeli nie tylko materiał, a także marka posiada certyfikat to aż po wysyłkę). Z kolei OEKO TEX bada gotowy produkt na 400 szkodliwych substancji. A to z kolei nie oznacza, że na wcześniejszym etapie produkcji ich nie używano! Badaniu poddawany jest tylko produkt gotowy, bez sprawdzania jak powstawał.

I teraz zwróć uwagę na tę subtelną różnicę: przy lnie Oeko-tex Standard 100 jest w porządku, bo przy uprawie nie jest stosowana chemia, ale ten certyfikat jest potrzebny, by mieć pewność, ze przy farbowaniu nie zostały użyte trujące substancje. A w temacie bawełny – Oeko-tex niestety niewiele daje, bo przy tym materiale mamy do czynienia z niewyobrażalnymi ilościami chemii przy uprawie i wykorzystywaniem ludzi w pracy w niegodziwych warunkach. Zatem tutaj konieczny jest certyfikat GOTS! 

Myślę, że Natulą przyczyniam się do pokazania świadomych decyzji inicjujących zmiany!

Tak. Zmiany zaczynają się od świadomości. Co chciałabyś przekazać projektując swoje ubrania? Świadoma konsumpcja – o której wspomniałam wyżej, ale oprócz tego – historia! Bo ubranie to nie tylko rzecz do noszenia. Towarzyszy nam codziennie przy małych i dużych chwilach. Nawet nie wiemy, kiedy zapisują się w naszej pamięci. Ale co ważne dla mnie – ubrania powinny być jak druga skóra – niezauważalna, przyjemna w użytkowaniu, sprawiająca, że czujemy się wyjątkowo dobrze! Możemy cieszyć się ulubionymi przedmiotami przez lata.

Ubrania działają na mnie bardzo zmysłowo. Nie chodzi tu nawet o wzrok, a o fakturę, detal. Potrafisz przypomnieć sobie sytuację ze swojego życia, gdy jakaś tkanina, materiał zrobiły na Tobie wrażenie? Może w czasach dzieciństwa? Oho! To wracamy do przeszłości. Do dzisiaj mam w szafie prostą, białą spódnicę z lnu, którą mama kupiła mi w pierwszej klasie liceum. Nosiłam ją non stop! Ma 20 lat, a wygląda jak nowa. Choć już się w nią nie mieszczę, to zachowałam ją na pamiątkę – jako symbol początków Natuli. Wystarczy spojrzeć na to, jak wymyśliłam pierwszą kolekcję, aby wiedzieć, że to właśnie len, dzięki swoim niesamowitym właściwościom będzie królował w mojej marce. 

Na Twojej stronie można znaleźć informację, że kroje są kobiece. Jak to rozumieć w dobie „unisexu”? Moim zdaniem uniwersalność mody polega na tym, że każdy może znaleźć taką przestrzeń, markę, która odpowie na jego potrzeby – to właśnie jest piękne! Ta różnorodność, której nie da się wrzucić do jednego worka. Natula kieruje swój przekaz do osób, ceniących ponadczasowość, bez względu na „hity sezonu”. A ta kobiecość, to poczucie spójności ze swoim ciałem, pewność siebie. Bycie zgodną z samą sobą i miłość do siebie takiej, jaką jestem. Każda z nas jest wyjątkowa. 

Zgadzam się! Podoba mi się, że sesje zdjęciowe Twoich ubrań są niezwykle proste. Kto je wykonuje i skąd bierzesz na nie inspiracje? Ta odpowiedź pewnie Cię nie zaskoczy! Inspiracje czerpię z życia – swojego otoczenia, tego co jest mi bliskie, podróży. Na początku naszej rozmowy wspomniałam, że doceniam ludzi, z którymi pracuję. I bardzo starannie ich też dobieram! Nie wyobrażam sobie działania z kimś, kto nie współdzieli podobnych wartości. Dzięki temu atmosfera na sesjach zdjęciowych jest fantastyczna, a fotografie „same” wychodzą – nienachalne, swobodne, bliskie natury. Z tego miejsca od razu ślę uśmiechy do moich fantastycznych dziewczyn:

– Justyny Zduńczyk, z którą rozumiemy się bez słów i nasze wizje sesji są zawsze identyczne.

– Marioli, dzięki której Natula zyskała trochę skandynawskiej miękkości w duchu hygge.

– Tatianie, która mnie samej pozwoliła spojrzeć na natulowe ubrania w zupełnie inny sposób!

– Patrycji, z którą mamy spójną wizję kobiecości nieprzekombinowanej i naturalnej, bardzo swobodnej

– Marysi, czyli mojej Natula Woman z krwi i kości. Fantastycznie pokazuje, że charakter i emocje kobiety się zmieniają, podkreślają je inne ubrania, ale nadal jest to ta sama osobowość, nadal ta konkretna kobieta jest sobą – tylko w różnych odsłonach. 

Nie mogę też nie powiedzieć kilku słów o moich chłopakach! Mój syn i mąż dzielnie towarzyszą natulowym sesjom, są pomocą i wsparciem, na które zawsze mogę liczyć!

Ja również Im dziękuję! Myślisz, że na polskim rynku ubrań jest jeszcze miejsce dla nowych twórców czy brak już pewnego rodzaju niszy? Oczywiście! Rynek mody jest trudny, ale uważam, że w Polsce nadal jest sporo miejsca dla świadomej i zrównoważonej mody. Trzeba tylko mieć swoją własną wizję. Nie kopiować, a przekazywać własną historię. Ważne jest to, by mieć pomysł na siebie. Konkurencja zawsze będzie, ale to właśnie ona jest też dodatkowym czynnikiem pobudzającym kreatywność i motywującym do robienia rzeczy lepiej.

O czym więc marzysz jako dorosła kobieta? Prywatnie moim marzeniem jest nieduży dom blisko natury, z ogródkiem, w którym będę uprawiać warzywa i owoce, z biegającym po nim wesoło psem. Z takim spokojem spełnionej kobiety. Na co dzień pracuję nad tym, by cieszyć się z bycia tu i teraz. Zawsze stawiam sobie wysokie wymagania, cele, do których pracowicie dążę, a gdy już je osiągnę – niekoniecznie doceniam to, czego udało mi się dokonać. Łapię się czasem na tym, że gdy uda mi się wykonać coś WOW np. z dużym sukcesem wypuścić kolekcję, zamiast celebrować, szukam kolejnego wyzwania. Dlatego właśnie postanowiłam, że trzeba dać sobie szansę prostej i nieskrępowanej radości z tych dużych i małych rzeczy, docenić siebie!

Dokładnie Wspaniała. Dziękuję!

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: Mariola Żołądź https://www.instagram.com/mariolazoladz/

Kategorie
Ekologia / Moda / Rzeczy
Udostępnij