Muzealna terapia nas uratuje?

Regularne wizyty w muzeach i galeriach sztuki, pozytywnie wpływają na długość życia. To wniosek przedstawiony niedawno na łamach British Medical Journal. Naukowcy oszacowali, że muzea, galerie, sztuka, zmniejszają ryzyko przedwczesnej śmierci nawet do 31%.

Twierdzenie to oparto wprawdzie na badaniach statystycznych, a więc może chodzić o osoby bardziej świadome, które dbają również o zdrowie, posiadają dużo zasobów (czas, energia), by móc je przeznaczyć na sztukę, bądź jest to czysty przypadek. Arteterapia jest znana od dawna i choć łączono ją raczej ze zdrowiem psychicznym, to czytelników nie trzeba przekonywać o związku ciała z umysłem. Doniesienia naukowców często są wyprzedzane intuicją – stąd w końcu nieraz biorą się badania.

Z przykładem takiej intuicji zetknąłem się osobiście w swojej praktyce muzealnej. Jako autor stałej wystawy w Muzeum Mazowieckim w Płocku pt: „Sztuka Dalekiego Wschodu. Płockie skarby buddyjskiej Azji” spotkałem tajemniczą zwiedzającą. Ma ona zwyczaj odwiedzać wystawę nawet dwa, trzy razy w tygodniu, od momentu jej powstania w 2015 roku! Jak udało się ustalić, jej motywacją jest pozytywny wpływ na zdrowie – można powiedzieć, że wyprzedziła brytyjskich naukowców. Kilka dni przed napisaniem tego tekstu na wystawie spotkałem panią z salonu optycznego, w którym niedawno odebrałem okulary, zdziwiony nieco dziwną porą jej odwiedzin w muzeum, poruszyłem ten temat. Okazało się, że na „muzealny Daleki Wschód” dotarła w ramach południowej przerwy w pracy w celach, a jakże, regeneracyjnych.

Mnie – autora wystawy, to jednak nie dziwi, gdyż posiadamy dzieła sztuki buddyjskiej bardzo wysokiej klasy, a co za tym idzie, wykonane zgodnie z precyzyjnymi wytycznymi ikonometrii, której zasady służą temu, by dzieła miały subtelny, pozytywny wpływ na odbiorcę; szczególnie jego sferę mentalną. Ponadto w audiosferze wystawy słychać mistrzów klasztornego śpiewu z klasztoru Drepung a więc odpowiednie, zdrowe wibracje, mistrza Zen Seung Sahna, a także niesamowite polskie, przedwojenne tłumaczenie Dhammapady czytane przez Ksawerego Jasieńskiego, który z uwagi na piękno tekstu zrzekł się swojego honorarium. Nie znam osoby, która nie osiągnęłaby harmonii i spokoju słuchając tych nagrań. Myśląc o pozytywnym wpływie ww. możemy odwołać się do szanowanej na Zachodzie medycyny tybetańskiej, ajurvedy czy tradycyjnej medycyny chińskiej, która niedawno zyskała formalny status nauki, a której przedstawicielka niedawno otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Można także odwołać się do badań medycyny zachodniej, prowadzonych z użyciem najnowocześniejszych urządzeń diagnostycznych, które to badania jednoznacznie mówią o poprawie zdrowia osób medytujących – zarówno fizycznego, jak i psychicznego.

Praktyka medytacji jest uznawana za najskuteczniejszy (na drugim miejscu jest ashwaganda wywodząca się z medycyny indyjskiej) sposób obniżenia poziomu kortyzolu, czyli hormonu stresu. Z tego powodu jest obecnie polecania przez większość trenerów, szczególnie w sportach wytrzymałościowych, obarczonych dużym stresem oksydacyjnym. Usłyszycie to również na firmowych szkoleniach, na temat pokonywania kryzysów, zwiększenia efektywności bez ryzyka wypalenia itp. Kortyzol jest antagonistą testosteronu, a więc obniża poziom jakości życia szczególnie u mężczyzn. Na płockiej wystawie dalekowschodniej znajduje się wprawdzie poduszka medytacyjna i można pomedytować w sposób formalny, jednak sama kontemplacja dzieł sztuki (nie tylko azjatyckich) zmienia obraz fal mózgowych, i koncentruje bez napięcia nasze funkcje poznawcze, naszą uwagę. Troski nie tylko na chwilę zostają zapomniane, ale dostajemy bodziec do poszerzenia perspektywy swojego postrzegania. W nowej perspektywie, to co wydawało nam się poważne, staje się mniejsze i nie gryzie tak dotkliwie. Jeśli do tego dołożymy fakt, że odwiedzając muzea mamy kontakt z namacalnymi artefaktami naszej przeszłości narodowej, lokalnej a nawet osobistej – zakorzeniamy naszą tożsamość w czymś większym, szerszym, mającym ciągłość. Obcowanie z wiedzą dostępną na wyciągnięcie ręki (pamiętajmy, jednak by nie dotykać obiektów) wpływa na naszą orientację w rzeczywistości daleko silniej, niż lektura abstrakcyjnych informacji. Mamy tu zatem i sensoterapię i nieco dotykamy ustawień hellingerowskich.

Wiemy, jak od stanu myśli zależy działanie systemu wewnątrzwydzielniczego. To od mentalnych treści zależy czy wprowadzimy do organizmu dopaminę, oksytocynę czy też kancerogenne substancje jak wspomniany kortyzol lub adrenalina, która zwężając naczynia krwionośne pogarsza dostarczanie tlenu i składników odżywczych do organizmu. To jedno ze źródeł chorób cywilizacyjnych – stres.

Muzea to nieraz miejsca do bezpośrednich spotkań tematycznych. Sam zaproponowałem niedawno cykl pt: „Żywe muzeum”. Po pierwszym spotkaniu uczestnicy zapragnęli kolejnych, co oznacza, że tego typu formuła budzi pozytywne relacje. A formuła zakłada „analogowość” – nie korzystamy z multimediów, elektroniki – i właśnie relacje – mamy siebie, artefakty, wiedzę, dociekanie i wymianę energii. Spotkania odbywają się w pozbawionym hierarchii kręgu, w którym każdy może wyrazić opinię, podzielić się wiedzą lub spostrzeżeniem, zapytać. Sprawdziło się to znakomicie a przeżycie bezpośredniego spotkania i wymiany pozostało niezapomniane.

Dawno już muzea przestały być nudnymi, suchymi zbiorami gablot i coraz częściej poszukujemy w nich nie tylko wiedzy, ale i rozrywki. W świetle ostatnich doniesień ze świata medycyny, muzea zyskały jako czynnik pozytywnie wpływający na organizm. Odwiedzajmy zatem muzea – a jakże – na zdrowie.

Postscriptum

W obecnej sytuacji, muzea, podobnie jak wiele innych instytucji, zostały zamknięte. Właśnie z uwagi na zdrowie. W obliczu tego, muzealnicy zintensyfikowali swoją obecność w internecie i pokazują zbiory za jego pośrednictwem. Nie zastąpi to wizyty na wystawie, ale jest okazją, do tego, by zorientować się w dostępnych publicznie a wartościowych zasobach dzieł sztuki czy artefaktów kultury. Jest to okazja, by za pośrednictwem stron internetowych fanpage’ów na portalach społecznościowych, odkryć to, co czasem znajduje się bardzo blisko a nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skarbów, które mamy na wyciągnięcie ręki. Śledźmy zatem muzealne socialmedia, przygotowując sobie plan zwiedzania na czas „po wirusie”. Osobiście proponuję zacząć od facebokowej strony Etnografia – Muzeum Mazowieckie w Płocku (Spichlerz)

Słowa: Grzegorz Piastowski / Etnolog, fotograf, autor buddyjskiej wystawy stałej w Muzeum Mazowieckim w Płocku, nauczyciel medytacji w Szkole Zen Kwan Um, miłośnik biegania i kolarstwa, nie może żyć bez kontaktu z naturą

Zdjęcia: Bodhisattwa Awalokiteśwara Padmapani, Zachodni Tybet, XIV w. Własność: Muzeum Mazowieckie w Płocku

Kategorie
Natura / Świadomość / Sztuka
Udostępnij