Miłość od pierwszego szlifowania – Asia, Joanna Muzyka Studio 

Sztuka jest dla mnie środkiem przekazania emocji w sposób wręcz intymny, bardzo personalny. To trochę jak zerknięcie w samo serce osoby, która stoi naprzeciw Ciebie.” – poznajcie kobietę, która zajmuje się zawodowo “relaksowaniem szkła” i tworzenia z niego piękna. Oto Joanna Muzyka Studio.

Czy od zawsze pasjonowałaś się sztuką? Czym jest ona dla Ciebie? Zainteresowanie światem sztuki pojawiło się u mnie w starszych klasach szkoły podstawowej. Miałam świetną „panią od plastyki”, która odnalazła we mnie iskrę, dzięki której zainteresowałam się szeroko pojętą sztuką. W tym czasie także sama zaczęłam odkrywać siebie w tym temacie. Ołówki i farby były przeze mnie zużywane w ilościach hurtowych.

Z początku to była bardziej ucieczka w świat wyobraźni od otaczającej mnie rzeczywistości. Z czasem malarstwo, rzeźba czy rysunek stały się środkiem, dzięki któremu mogłam opowiedzieć o sobie, przekazać ważną ideę.

Kiedy pojawiła się u Ciebie myśl, że chcesz tworzyć w szkle? To powoli się w Tobie kreowało, czy może miało na to wpływ jakieś konkretne wydarzenie? Szczerze mówiąc była to dość spontaniczna decyzja. Wiedziałam, że chcę podążać ścieżką, która związana będzie ze sztuką, lecz wybór studiów związanych ze szkłem powodowany był raczej ciekawością niż zdrowym rozsądkiem. Gdy dowiedziałam się, że jest w Polsce uczelnia, w której mogę nauczyć się pracy ze szkłem, to wydawało mi się to dość „egzotyczną” wizją. Nie mogłam się powstrzymać by nie spróbować. Przed podjęciem studiów nie miałam pojęcia o szkle. Myślałam o studiach związanych z projektowaniem biżuterii, ale finalnie się nie zdecydowałam. Po czasie myślę, że to była dobra decyzja. Dzięki niej poznałam wyjątkową, lecz trudną i wymagającą pokory materię, w której zakochałam się niemal od pierwszego szlifowania.

Pomysł na projektowanie biżuterii co prawda cały czas obijał mi się z tyłu głowy. Przekucie świetlistego szklanego materiału w formę biżuteryjną wydawało mi się idealnym pomysłem. Na ostatnim roku studiów magisterskich podjęłam decyzję, że czas podjąć ryzyko, stworzyć własną markę i oczarować świat blaskiem szklanej biżuterii.

Właśnie, jak to jest z tą sztuką? Tworzysz pod wpływem weny, inspiracji, czy wcześniej planujesz dokładnie jak będzie wyglądała każda nowa rzecz, co będzie symbolizowała? Jestem człowiekiem, który ma sto pomysłów na minutę i czasem muszę zwolnić by się w tym nie zgubić. Inspiracje do pracy z biżuterią czy do bardziej artystycznych działań czerpię z otaczającego mnie świata. Niesamowitą siłę do działania daje mi natura, lecz na co dzień żyję w mieście. To właśnie tam łapię mnóstwo inspiracji do tworzenia. Natłok dźwięków, świateł, emocji – to kopalnia pomysłów.

Siadając do tworzenia nowej kolekcji zawsze mam w głowie ogólny plan. Jednak rzadko kiedy przelewam te pomysły na papier. Zazwyczaj od razu siadam do warsztatu i pierwsze szkice powstają już w szkle. W taki sposób na bieżąco mam kontrolę nad formą, łatwiej mi planować kolejne elementy i testować co się sprawdza, a co nie.

Jeśli chodzi o symbolikę projektowanych kolekcji, to zawsze jest idea, którą przemycam w biżuteryjnej formie. Jednak nie chcę nic narzucać na siłę odbiorcy. Szkło jest niecodziennym materiałem w świecie biżuterii i każdy musi odkryć czym dana forma dla niego jest.

Twoją biżuterię odbieram jako bardzo minimalistyczną, ale jest w niej również coś nieoczywistego, raczej niespotykanego. Jak chciałabyś, by inni odbierali Twoją twórczość? Osobiście jestem fanem minimalizmu i subtelności w wyrazie. Podczas rozmów z ludźmi na temat szklanej biżuterii poznałam ogrom różnych interpretacji, przypisywanej symboliki i ukrytych emocji, że sama bym nigdy na to wszystko nie wpadła. Szkło to wręcz magiczna, eteryczna w wyrazie materia, w której każdy ujrzy coś innego. Myślę, że właśnie to jest najpiękniejsze. Dlatego zawsze pozostawiam wolną drogę do interpretacji.

Skończyłaś ASP. Jestem ciekawa – czy uczelnia w jakiś sposób przedstawia przyszłym artystom możliwości wykorzystania swojego talentu w przyszłości? Uczelnia pokazała mi możliwości warsztatowe i otworzyła oczy na świat sztuki i perspektywy jakie przed nami stoją. Jednak nikt nie da Ci przepisu na sukces czy biznes, bo też nikt nie siedzi w Twojej głowie i nie zna cię tak jak Ty siebie.

Jeśli masz na siebie pomysł to czas zacząć go powoli wprowadzać w życie. Początki mogą wydawać się murem nie do pokonania, lecz nic nie dzieje się z dnia na dzień.

Budowanie własnego biznesu lub promowanie siebie jako projektanta/artystę wymaga poza konceptem wiele konsekwencji i uporu w działaniu.

W Twoim sklepie można kupić biżuterię, ale także projekty użytkowe do wnętrz. Planujesz otworzyć się na coś jeszcze? Cały czas działam jako artysta, a biznesowo skupiam się na świecie biżuterii. W najbliższym czasie chciałabym dopieścić także swoje użytkowe i oświetleniowe projekty. Planów i marzeń mam wiele, lecz doba ma 24 godziny, a ja tylko dwie ręce. Trochę szeroki mam plan działań, lecz na wszystko przyjdzie czas. Jestem zakochana w subtelnościach szklanej materii. Ten materiał stawia przed nami masę możliwości, a granicą może być jedynie wyobraźnia.

Swoje dzieła tworzysz sama od początku do końca. Wydaje mi się, że wymaga to aptekarskiej precyzji, cierpliwości i wiele czasu. Jak przebiega taki proces? Czego Cię uczy? Aptekarska precyzja jest tutaj zdecydowanie potrzebna. Tak samo jak cierpliwość i pokora względem szkła.

Sam proces pracy ze szkłem jest dla mnie bardzo przyjemny, ośmielę się nawet na dodanie stwierdzenia, że może to być pewna forma medytacji. Gdy zasiadam do pracy ze szkłem w ogniu palnika puszczam sobie w tle radio, lub swoje ulubione muzyczne kawałki i zaczynam działać. Wtedy liczy się tylko tu i teraz.

Gorące szkło ciągnie się niczym miód, dlatego ważna jest przy takiej pracy nauka współpracy z grawitacją i precyzja w posługiwaniu się narzędziami. Każdy element kształtuję od początku do końca ręcznie w ogniu. Jestem tylko ja, szkło, ogień i kilka prostych narzędzi. Każda powstała w ten sposób forma nosi w sobie coś wyjątkowego.

Gdy skończę formować dany element, umieszczam go do wystudzenia pod specjalną matą. Następnie gotowe wyroby trafiają do specjalnego pieca, w którym raz jeszcze podnosi się ich temperatura, a następnie bardzo powoli spada. Ten proces jest bardzo ważny w celu usunięcia ewentualnych naprężeń powstałych w trakcie pracy. To trochę takie „relaksowanie” szkła, by było trwałe i cieszyło przez lata.

Czego mogę Ci życzyć? Jakbyś miała taką moc sprawczą, że dodałabyś do doby kilka godzin, to zdecydowanie tego mi potrzeba. A tak na poważnie, to trzymaj za mnie kciuki na szklanej drodze, do tego przyda mi się moc pozytywnej energii.

Rozmawiała: Malika Ledeman / red. naczelna Kraft

Zdjęcia: Joanna Muzyka

Kategorie
Ludzie / Projektowanie / Rzemiosło
Udostępnij