Majtki za 10 USD, to 10 centów dla pracownika – wywiad z założycielkami marki Skrojone

Kobiety stanowią ponad połowę populacji na świecie. Mimo to, wciąż tak niewiele mówi się o sprawach związanych z ich fizjologią i ciałem. Miesiączka i wszystko co z nią splątane supełkiem, to wciąż temat tabu. To ma być XXI w.? No hej! Wciąż nie ma wielu rzetelnych informacji o zagrożeniach jakie mogą powodować toksyczne substancje zwarte w słabej jakości środkach higieny, oraz bieliźnie szytej w nieetyczny sposób. W takim razie w jaki sposób dokonywać wyborów, by były jak najlepsze dla naszego ciała? O tym z założycielkami marki Skrojone. Kroi się dobra rozmowa.

To jest tak, że majtki mogą być uszyte w nieetyczny sposób? Oczywiście, trzeba na wszystko spojrzeć globalnie i prześledzić cały łańcuch dostaw. Brak etyki zaczyna się już na polu bawełny konwencjonalnej, podczas jej zbiorów. Wystarczy wspomnieć o niedawnych doniesieniach z rejonu Xinjiang w Chinach. Zgodnie z najnowszym raportem (przeprowadzonym przez The Center for Global Policy) istnieją istotne dowody na to, że jest on związany z naruszeniami praw człowieka. Przy tym wszystkim skala zjawiska jest globalna, rejon ten produkuje ponad 20% światowej bawełny i 84% chińskiej. 

Co potem? Kiedy zbierzemy już bawełnę przechodzimy do tkalni i dziewiarni. To miejsca, w których tworzone są materiały. Przy tym procesie używa się około 8000 syntetycznych chemikaliów. Niestety często kancerogennych lub endokrynnie czynnych – zaburzających gospodarkę hormonalną. Sprawia to, że pracownicy takich fabryk często narażeni są na różne choroby i zaburzenia, które w innym środowisku prawdopodobnie by nie wystąpiły. 

Mamy już materiał, który trafia do szwalni. Szwaczki (bo jednak przemysł odzieżowy jest zdominowany głównie przez kobiety) otrzymują średnio tylko 1-3% końcowej ceny detalicznej odzieży szyjąc dla marek typu fast fashion. Dla porównania u nas za samo szycie płacimy średnio ok 25% ceny finalnej, dlatego ceny ubrań tworzonych etycznie nigdy nie będą tak atrakcyjne jak ceny z sieciówek. Jest to po prostu niewykonalne. 

Dla przykładu w szybkiej modzie jeśli majtki kosztują 5 USD, do pracownika trafi mniej więcej tylko 10 centów. 

Taki produkt finalnie ląduje w sklepie. Majtki (czy jakiekolwiek inne produkty) z sieciówki może i są tanie, ale taka cena jest możliwa tylko dlatego, że ktoś tam po drugiej stronie szyje w okropnych warunkach z materiałów wątpliwej jakości. 

W Skrojone szyjemy z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS powstałej w certyfikowanych dziewiarniach. Kupując materiał z takim certyfikatem mamy pewność, że jest wolna od toksyn, a ludzie, którzy brali udział w jej powstaniu są dobrze traktowani. Wszyscy przetwórcy i producenci muszą spełniać kryteria społeczne oparte na kluczowych normach Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) między innymi brak pracy przymusowej, przestrzeganie prawa pracowników do zrzeszania się, przestrzeganie zasad BHP, płaca zapewniająca utrzymanie się, regulowane godziny pracy, brak dyskryminacji. Zabronione jest zatrudnianie dzieci. 

Na swojej stronie i w ogóle w swojej działalności mówicie temu STOP, publikujecie manifest. Możecie przekazać jego główne założenia? Od początku przyświecała nam idea zrównoważonej mody, to jeden z trzonów marki. Nasze majtki może i nie zmienią świata ani nie uchronią go przed zmianami klimatu, ale naprawdę wierzymy, że codzienne wybory konsumenckie mają znaczenie i że możemy odegrać razem z naszymi klientami niewielką rolę w tworzeniu lepszego świata. 

W Skrojone ujawniamy koszty na każdym etapie – od ceny za materiał, szycie, po podatki i marżę, która pozwala nam rozwijać markę. Na stronie każdego produktu można znaleźć wykres kołowy kosztów składających się na ostateczną cenę jaką widzisz w koszyku. 

Trzecim fundamentem są materiały, których używamy. Aktualnie wszystko w naszym sklepie jest uszyte z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS. Bawełna organiczna podczas wzrostu pobrała mniej wody (według badań 5 razy mniej) w porównaniu do bawełny konwencjonalnej. Rolnicy wraz z rodzinami mogli pracować w bezpiecznym, nietoksycznym środowisku, a za pracę otrzymali godziwe wynagrodzenie. Do tego mamy pewność, że dzianina nie jest toksyczna. Co jest szczególnie ważne w przypadku bielizny, przecież nie ma nic bardziej osobistego niż ubrania, które wkładasz na skórę, tym bardziej jeśli pomyślisz o bieliźnie. Jednak nie zamykamy się też na inne materiały, pisząc to, myślimy o naszych planach na rok 2021, których proces powstawania już trwa. 

Praca z bielizną wydaje mi się cholernie trudna. Bardzo łatwo przekroczyć granicę dobrego smaku i pokazać nagość w wysublimowany, naturalny sposób. Ciekawi mnie, jak dobieracie Wasze modelki do sesji zdjęciowych i jak pracujecie podczas sesji. Zaczęłyśmy w bardzo trudnym, pandemicznym czasie, kiedy podróżowanie było ryzykowne i niewskazane. Nasze sesje odbywały się zdalnie, bardzo ważne przy takim trybie pracy było określenie naszej wizji i założeń oraz dokładny plan sesji. Szczerze mówiąc wytyczne zawierały się w kilkunastu stronach A4 z opisami i przykładami zdjęciowymi. Kolejnym ważnym czynnikiem byli zaufani ludzie, z którymi miałyśmy przyjemność współpracować przy innych projektach. Często jest tak, że doświadczony fotograf lub stylistka, potrafią dobrać odpowiednie twarze i sylwetki do oczekiwań marki. Dzięki temu osiągnęłyśmy w 99% to czego oczekiwałyśmy (1% to przeświadczenie, że następnym razem może być lepiej). Mamy nadzieję, że w kolejnej letniej sesji będziemy mogły uczestniczyć i być może zapozować. Musimy w końcu zrobić sobie porządne “profesjonalne” wspólne zdjęcie! 

Jak się poznałyście? Współpraca ze sobą, prowadzenie jednej firmy to… trudne zadanie. Macie spójną wizję i drogę, którą podążacie? Historia banalna – poznałyśmy się w pracy, dzięki temu sprawdziłyśmy się jako zespół. Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy do czego doprowadzi nasza znajomość. Spotkałyśmy się ponownie kilka lat później na kawie i tak od słowa do słowa powstało Skrojone. Zaczęło się od pomysłu, a sama jego realizacja do startu trwała prawie dwa lata. Była to sinusoida między radością z realizacji kolejnych założonych etapów rozwoju, a krwią, potem i łzami w zderzeniu z rzeczywistością.

No właśnie, babskie sprawy, czasem humory, uśmiechy, śmiech, łzy i menstruacja. Dlaczego wciąż tak mało mówi się o tym w Polsce? Właśnie nas to dziwi. Menstruacja przecież dotyczy ponad 50% populacji! Zauważamy jednak zmiany w postrzeganiu tego tematu. Krew w reklamach jest już często w kolorze czerwonym, a nie niebieskim. Na rynku pojawiły się już różnego rodzaju produkty, nawet w sklepach sieciowych. Kilka lat temu było nie do pomyślenia, żeby kupić kubeczek menstruacyjny w popularnej drogerii. Zmianę zauważa się również podczas poruszania zagadnienia w gronie znajomych. Coraz więcej partnerek/ów rozmawia na temat menstruacji ze swoimi “połówkami”, co w poprzednim pokoleniu było raczej nie do pomyślenia. Takie tematy zamykało się w łazience. Temat pozwala oswoić Internet, w którym pojawiają się treści na temat cielesności, ciałopozytywności i menstruacji. Pojęcia te traktowane są jako zupełnie naturalne, normalne, takie o których powinniśmy rozmawiać, i których nie powinnyśmy się wstydzić. W realu jeszcze trochę tego luzu brakuje, ale dzięki temu mamy co robić!

Myślicie, że może to się zmienić? Same wyciągacie pomocną dłoń do kobiet i propagujecie noszenie “majtek menstruacyjnych”. Czymś się wyróżniają? Warto na początku wspomnieć, że majtki menstruacyjne to majtki wielorazowego użytku, które nosi się podczas miesiączki zamiast tamponów, podpasek czy kubeczka menstruacyjnego. Wbrew pozorom, nie potrzeba żadnej dodatkowej ochrony. Można je nosić aż do 12 godzin, jednak to sprawa indywidualna w zależności od intensywności miesiączki. 

Naszym celem było stworzenie majtek menstruacyjnych z materiałów pochodzenia naturalnego. Podstawą majtek jest bawełna z certyfikatem GOTS. Od strony ciała zastosowałyśmy 100% bawełnę organiczną z certyfikatem GOTS. Warto tutaj nadmienić, że certyfikat ma nie tylko przędza, ale i barwienie dzianiny. Dzianiny z ekologicznej bawełny GOTS w całym procesie produkcyjnym nie są zanieczyszczane toksycznymi substancjami, dzięki czemu nie powodują uczuleń i podrażnień. Dodatkowo nasza bawełna od strona ciała ma splot “soft touch”, co oznacza, że jest nieziemsko miękka. 

Nic syntetycznego? Jedyną syntetyczną warstwą jest PUL (100% poliester laminowany poliuretanem), który zatrzymuje krew i zapobiega wyciekom. Nie chciałyśmy z niego zrezygnować, ponieważ majtki mają dać komfort i pewność, że nic nie przecieknie. PUL to paroprzepuszczalna dzianina o właściwościach wodoodpornych. Dzianina jest pokryta membraną, która umożliwia odprowadzanie pary wodnej na zewnątrz lecz nie przepuszcza wilgoci. Na rynku spotkać można bieliznę menstruacyjną wykonaną w 100% z syntetycznych materiałów. Nie dajcie sobie wmówić, że dzisiejszy poliester / lycra / nylon są  teraz inne  niż w przeszłości, że oddychają. Przecież cały czas od 60 lat produkuje się je tak samo. To kłamstwo marketingowe (kosmiczne technologie zapewniające magiczne właściwości materiału) powtarzane przez współczesnych producentów odzieży sportowej. Czy w dzień menstruacji, kiedy przeważnie mamy potrzebę bardziej uważnego zaopiekowania się ciałem, niż zazwyczaj, dobrowolnie chciałybyśmy nosić majtki, które nie przepuszczają powietrza? 

Kolejnym aspektem wyróżniającym ten środek menstruacyjny, to oszczędność pieniędzy. Porównajmy to do jednorazowych środków. 

Założenia są proste, zakładamy, że osoby z macicą krwawią 12 razy w roku i zużywają do 20 podpasek i do 15 tamponów na okres. Ceny podpasek i tamponów mają spore widełki, od tych najtańszych do tych z bawełny organicznej, więc przyjmujemy średnią cenę 7 zł za opakowanie. W sumie wychodzi 1260 zł za 10 lat. Nie wspominając o górze śmieci, które są generowane przez takie jednorazowe produkty. W czasie całego życia zużywa się średnio 130 kg jednorazowych produktów do higieny intymnej. Nasze majtki menstruacyjne w przeciwieństwie do jednorazowych środków, nie mają “terminu ważności”. Ten termin ważności wypadnie, kiedy po prostu majtki zużyją się fizycznie od prania i noszenia. 

Warto tutaj podkreślić, że szwy użyte w majtkach wydłużają ich żywotność. Zakładamy, że na okres 10 lat “zużyjemy” 6 par majtek menstruacyjnych, za które zapłacimy 816 zł, ale wierzymy że wytrzymają jeszcze dłużej, gdy będziemy odpowiednio o nie dbać.  

Noszenie majtek menstruacyjnych jest też wbrew pozorom higieniczne. W krwi menstruacyjnej nie ma toksyn i niebezpiecznych zarazków. Jest wręcz przeciwnie, znajduje się w niej pełno składników odżywczych. Przecież krew menstruacyjna to nic innego jak złuszczona wewnętrzna wyściółka macicy, która w trakcie każdego cyklu magazynuje w sobie to, co ciało ma najlepszego. Po to, żeby w razie zapłodnienia i zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej być pokarmem dla embrionu.  Przekonanie, że krew menstruacyjna brzydko pachnie wzięło się prawdopodobnie z tego, że większość z nas chociaż raz w życiu używała jednorazowych podpasek. W tych ultra light (cienkich, z dużą ilością folii zabezpieczającej i kleju) krew nie może wyschnąć i wchodzi w reakcję z różnymi substancjami, to powoduje namnażanie się bakterii i nieprzyjemny zapach. W przewiewnych majtkach krew zasycha, dzięki czemu nie tworzy się środowisko, które sprzyja namnażaniu się bakterii. Zastosowany bambus (jako warstwa chłonna) świetnie absorbuje wilgoć, pochłania ciecz aż do 60% skuteczniej w porównaniu do bawełny, do tego jest antybakteryjny, antygrzybiczy i pochłania nieprzyjemne zapachy. Zbadano, że bambus usuwa ze swojej powierzchni ok. 70% bakterii. Właściwość tę zachowuje nawet po 50 praniach. 

Czyli stawiacie na komfort. Mam wrażenie, że nie tylko w ubiorze, ale ogólnie w życiu. Dajecie sobie odpocząć? Jakby nie patrzeć, prowadzenie własnej działalności, na własnych zasadach ma plusy i minusy. Pracujemy dużo, ale efektywność pracy przekłada się potem na czas dla siebie i swojej rodziny. Częściej chodzimy na spacery i mamy czas zjeść spokojnie śniadanie, czy pozwalamy sobie na wyłączenie budzika rano. Zdarzają się dni, kiedy siedzimy “po godzinach”, a myśli przez całą dobę skupiają się tylko i wyłącznie na pracy. Za razem mamy taką możliwość, żeby w jakiś dzień odpuścić i wykorzystujemy to np. w czasie miesiączki.

Co jeszcze może podarować sobie kobieta, każda z nas, podczas miesiączki, by poczuć się lepiej? Nasza rada będzie sprzeczna z wszechobecnym kultem produktywności, ale uważamy, że należy po prostu odpuścić, tak po ludzku. Często w trakcie menstruacji nie mamy ochoty ani siły na spotkania towarzyskie czy treningi. Miesiączka jest naturalnym punktem naszego cyklu, w którym powinnyśmy sobie dać czas i przyzwolenie na odpoczynek.Taka regeneracja zwróci się nam z nawiązką, prawdopodobnie unikniemy wypalenia i przemęczenia. W niektórych krajach funkcjonuje nawet zjawisko płatnego “urlopu menstruacyjnego”, np. w Japonii ma to miejsce już od 1947!

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: Skrojone

Kategorie
Bez kategorii / Ludzie / Świadomość / Świat
Udostępnij