Luźny (felie)ton: Z Azji i Ameryki prosto do Tatr

Po dwuletniej nieobecności w Polsce, po podróżach po Azji i Ameryce Południowej, wybrałem się w Tatry. Jakoś tak głupio mi było, że zwiedzam dalekie zakątki świata, a nie widziałem jeszcze tej części Karpat. Ubrane w słońce góry, lasy, stawy i ludzkie twarze promieniały podczas mojego tygodniowego pobytu w parku narodowym. Nie zabrakło też kilku kadrów.

Oczywiście, pomimo pięknych walorów naszej rodzimej natury, bardzo miło zaskoczył mnie też – nasz język. Osoby z różnych zakątków Polski zawitały w te rejony. Odzwyczajony od ojczystej mowy – na szlaku i w schroniskach nasłuchiwałem wyrażeń, dialektów oraz tego, co ludzie mówią.

Pogoda jak drut! – słyszę na szlaku, śmiejąc się w głos – natchniony, wysyłam swoim najbliższym sms-a o tej samej treści z dopiskiem: … pozdrowienia z Tatr. Niektórzy odpowiadają znakiem zapytania, wyjaśniam – piękna pogoda, inacy.

Czego mi brakuje na co dzień, a co otrzymałem w tym cudownym otoczeniu? To zwykłe, najzwyklejsze „cześć” od mijanych ludzi na szlaku. Naturalne, niezobowiązujące pogawędki zakończone pozdrowieniami. Uśmiechnięte spojrzenia oraz poszanowanie drugiej osoby poprzez zwykłą atencję. Zastanawiam się czy możliwe jest, aby przenieść ten mikroklimat do miast. Bardzo chciałbym, kiedy na ulicy spotykamy się wzrokiem uśmiechnąć się, powiedzieć „cześć”. Bez większego halo, bez zdziwienia, bez wrażenia – co to za wariat czy wariatka. Uśmiecha się do mnie i mówi cześć, cóż za abberacja ! Staram się być tym szalonym wojownikiem w tym „normalnym” świecie. Czy mi to wychodzi? Łączmy się. Uśmiechajmy się! Ahoj przygodo!

Słowa: Mateusz Sobierajski 

Zdjęcia: Mateusz Sobierajski

Kategorie
Natura / Świadomość / Świat
Udostępnij