Luźny (felie)ton: Holistyczne leczenie przemysłu mody

Jesteśmy przekonywani, że moda jest czymś prawdziwym i materialnym. To seria pojęć operuje obecnym językiem mody, a zachowania, idee i emocje sprawiają, że moda poza wymiarem namacalnym przechodzi do świata czegoś bardziej duchowego. Dyskusyjne byłoby ograniczenie postrzegania mody i próba studiowania jej, zakładając bazowanie wyłącznie na pierwszym albo drugim aspekcie. Pewne jest natomiast to, że znaczenie mody w globalnej społeczności, sztuce, nauce i gospodarce nie może zostać zaniżone, ponieważ stała się ona ogromną częścią społeczeństwa i biznesu. Ubrania od dawna nie odgrywają już tylko roli użytkowej. Stały się nośnikami wartości, instrumentami manifestacji, dziełami sztuki, a także powodem niemałych strat.

Popularyzowane przez ostatnie 10 lat pojęcie mody odpowiedzialnej lub etycznej wchodzi z impetem do słownika Polaków i przestaje być pojęciem owianym tajemnicą i skojarzeniem mylonym z modą etniczną. Konsumenci, co dosadniej akcentuje pokolenie Z, przerzucają się z ja na my i zaczynają myśleć o ubraniach, modzie i kupowaniu w trochę inny sposób niż dotychczas.

Uleczyć modę

Moda, jako pacjent tej społecznej i środowiskowej epidemii, jest układem całościowym, organizmem bardzo złożonym. Dodatkowo bardzo podatnym na wirusy polityczne, trendy i pasożyty przenoszone przelewem bankowym. Czy możemy coś z tym zrobić?

By próbować leczyć tę branżę, odpowiedzialność w niej należy rozpatrywać na wielu poziomach. Holistycznie, jak organizm człowieka. Zaczynając od myśli i strategii. Potem poprzez pracę rolnika lub projektanta tkanin innowacyjnych, produkcję przędzy, projektowanie i przewidywanie skutków, dobór dodatków krawieckich, produkcję, przygotowanie do sprzedaży, transport, marketing, sprzedaż, użytkowanie, aż po ponowne użycie. Właśnie tak należy dążyć do zamknięcia obiegu tego plonu, będącego w tym przypadku ubraniem. Chociaż aż 80% wpływu i wspomnianej odpowiedzialności leży na barkach projektantów, którzy w czasach kończących się zasobów naturalnych powinni zapobiegać zamiast leczyć, to sprzedawcy, kupcy, specjaliści od marketingu i reklamy, właściciele fabryk i konsumenci nie są nigdy z tej odpowiedzialności zwolnieni. Wydaje nam się, że wiemy o problemie. W końcu codziennie magazyny bombardują nas informacjami o zmianach klimatycznych, ale czy coś się zmienia?

U źródła problemu

Przeprowadziłam badanie, które dowiodło, że głównymi przeszkodami stojącymi przed polskimi konsumentami na drodze do świadomego uczestniczenia w branży odzieżowej są głównie: ciągły brak dostatecznej świadomości problemu, brak edukacji i trudny dostęp do sprawdzonych informacji, niskie zarobki, gloryfikacja konsumpcji, brak refleksji nad wyborami i niski poziom empatii. Faktem jest, że moda ciągle jeszcze brnie pod prąd i jest to przemysł, który wciąż w znacznym stopniu zanieczyszcza planetę. Modowi giganci i konsumenci mają teraz ostatni dzwonek na przebudzenie się z tego pasożytniczego amoku, jednak proces zmiany już się rozpoczął. Notuje się już pewne kroki, które zostały podjęte zarówno przez małe marki, jak i przez olbrzymie firmy. Słyszymy o tym każdego dnia.

Wyszukiwanie w Google terminu zrównoważone marki modowe wzrosło od 2016 roku o 61%. Kluczowa tutaj okazuje się także zmiana postrzegania odzieżowych wydatków i refleksja nad realnym kosztem. Kupując tanią, wątpliwej jakości odzież nie tylko wspieramy system fast fashion, dajemy przyzwolenie na ekstremalnie niskie wynagrodzenie osób na początku tego długiego łańcucha produkcji, przyczyniamy się do nadprodukcji ubrań, a więc i odpadów, które zewsząd nas zalewają.

Co będzie dalej?

Niektóre prognozy i spekulacje mówią o tym, że całkiem możliwe może okazać się, że to, co etycznie i ekologicznie produkowane stanie się tańsze za sprawą carbon pricing (ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które mogą być mechanizmem polityki ograniczania i łagodzenia niebezpiecznego wpływu zanieczyszczenia gazami cieplarnianymi i prowadzenia inwestycji w kierunku czystszych, bardziej wydajnych alternatyw). Pamiętając, że przemysł mody nie tylko zniewala, ale i utrzymuje miliony ludzi, to na pewno odpowiedzialna moda nie może być demonizowaniem i wypieraniem mody, a wypracowaniem właściwych proporcji i mądrym przewidywaniem skutków wraz z minimalizacją tych negatywnych, czego stale dopiero się uczymy.

Źródła współczesnej idei CSR (ang. Corporate Social Responsibility) sięgają czasów starożytnych, jednak nigdy nie została ona tak nazwana i eksplorowana jak obecnie. Duże znaczenia ma praca właścicieli korporacji, specjalistów CSR, szkół i uczelni, aktywistów, marek modowych, konsumentów i organizacji (takich jak na przykład Fashion Revolution, która w kwietniu każdego roku krzyczy sprawdzam! w tej wielkiej grze w modowe karty). Przyłączając się do tak działających organizacji wygrywasz i powodujesz lawinę kolejnych, małych zmian na lepsze.

Polskie inicjatywy

Pod koniec kwietnia tego roku, z inicjatywy Fashion Revolution Poland, odbyła się konferencja, podczas której w jednym miejscu spotkali się projektanci, aktywiści, konsumenci i biznes, który pracuje nad zmianą wizerunku branży odzieżowej. Zaproszeni eksperci dzielili się swoimi doświadczeniami w rozwijaniu społecznej odpowiedzialności i dbaniu o środowisko reprezentowanych przez siebie biznesów. Można było również podziwiać ubrania wykonane z tkaniny z recyklingu, metodą upcyclingu, ubrania z tkaniny z mleka oraz rzeźbę z odpadów tekstylnych otulającą sufit i ściany. Wśród panelistek znalazły się dr Marta Karwacka, Anna Pięta, Magdalena Korol i dr Magdalena Płonka z MSKPU, która dodaje, że jesteśmy niejako wychowywani przez specjalistów marketingu, co powinno dodatkowo zapalić czerwoną lampkę. Metoda babysteps i częstsze spoglądanie na modę z dystansu i z coraz większą dociekliwością wydaje się obecnie niezwykle ważne.

Charles Eisenstein w książce Sacred Economics napisała „Kiedy będziemy musieli zapłacić prawdziwą cenę za wyczerpanie darów natury, to materiały staną się dla nas cenniejsze, logika ekonomiczna wzmocni, a nie zaprzeczy prawdziwemu pragnieniu, by traktować świat z szacunkiem a otrzymanych darów natury należycie używać.”

Zatem zamiast tworzyć ubóstwo duchowe i pustkowie ekologiczne, warto rozwijać świadomość, że jedzenie, które jemy, ubrania, które nosimy, energia, której używamy, nie są tylko towarami. Właśnie wtedy uda nam się nawiązać prawdziwy związek z naszym środowiskiem i społeczeństwem.

Słowa: Ewelina Antonowicz / Koordynatorka polskiego oddziału Fashion Revolution, projektantka mody odpowiedzialnej i twórczyni Biaway. Konsultantka CSR w modzie, doradza markom w kwestii odpowiedzialnych praktyk.

Zdjęcia: Paweł Brześciński

Kategorie
Ekologia / Moda / Świadomość
Udostępnij