Lil Gaps! Czy w dobie minimalizmu jest miejsce na patchwork i tworzenie kolaży?

“Papier kredowy, matowy bądź błyszczący, wysoka gramatura, druk cyfrowy albo tradycyjny” – tak czytam i zachwycam się otwartością umysłu autorki tych kolaży. Lil Gaps, bo właśnie tak nazywa swoją markę autorka, stawia na indywidualne projekty, kolaże. Zobaczcie, czy jest na to miejsce w dobie, gdzie cienka kreska na białym papierze zdobi już prawie każde wnętrze. 

Z kolażami mam jedno, silne skojarzenie: relaks, odprężenie. Czy tylko ja tak mam? Tak jest chyba ogólnie z rękodzielnictwem. Mi też się to tak kojarzy i myślę, że wielu osobom podobnie, ale zaskoczę Cię, dla niektórych ręczne wycinanki to prawdziwa katorga. Ja uwielbiam prace z nożyczkami, dla mnie to wręcz forma medytacji. Oddzielam fragment od naturalnego środowiska. Kontempluje, wynaturzam i wtłaczam w całkiem inna kompozycje. Magia.

Jednak Ty wiążesz z tym nijako swoją pracę. Skąd pomysł, by zacząć robić właśnie kolaże? Od czego się zaczęło? Ja się naczytałam już wielu wywiadów, więc wiem co odpowiedzieć. Otóż już jako dziecko można mnie było zostawić z czasopismem i nożyczkami samą na wiele godzin. Znikałam! Ale na serio, tak było. Nawet ostatnio znalazłam teczkę z moimi starymi wycinankami. Dla mnie te małe skrawki papieru były takie cenne. Tylko wtedy wycinałam tak po prostu, a to fryzura, którą sobie zrobię jak już będę pełnoletnia (taka punkowa, fioletowo wiśniowe włosy – oczywiście nigdy jej nie zrobiłam i nie zamierzam), a to zegarek czy perfumy, na które któregoś dnia zarobię. Takie dziecięce marzenia o posiadaniu cennych rzeczy na własność.

Co się stało z tymi marzeniami? Ja o tym zapomniałam, kompletnie, bo jak już przyszła ta dorosłość to trzeba było iść do pracy i jakoś tak szybko zarzuciłam wszystko co lubię.

Dopiero około rok temu, była taka okazja, że chciałam zrobić coś ręcznie na urodziny bliskiej osoby. I pomyslałam, że w sumie kiedyś lubiłam wycinanki. I wyszedł kolaż. Wszystkim się spodobał. A jak mi coś wychodzi to chcę więcej. I tak już od roku każdą wolną chwilę spędzałam na tworzeniu kolaży. I przyszedł taki moment, że postanowiłam zaryzykować i zająć się tylko tym. A co z tego wyjdzie to się dopiero okaże.
Ale wcześniej pracowałaś w korporacji… Rozwiń to proszę. Dlaczego ta przygoda jest już za Tobą? Potrzebowałam zmiany. Pracowałam w tamtym miejscu trzy lata. To naprawdę kawał życia. Było mi bardzo komfortowo, ale nie czułam, ze się rozwijam. To nie była prosta decyzja, szczególnie teraz, ale chciałam robić rzeczy dla siebie, a nie miałam już na to energii po pracy. Jednak nie palę mostów za sobą, mam w sobie dużo pokory. Wiem, że może być różnie i nie wykluczam, że kiedyś trzeba będzie jeszcze trochę tak popracować. I to jest ok.Co więc jest kolejnym krokiem do realizowania siebie? Mam dużo planów, ale ciężko czegokolwiek być pewnym, w obecnych pandemicznych czasach. Chciałabym pójść na grafikę komputerową, na rok, studia podyplomowe. Czekam aż będzie taka możliwość, bo nie wyobrażam sobie studiowania zdalnie.
A w przyszłości to…moim marzeniem jest nawiązanie współpracy z jakimiś eko markami z ubraniami czy kosmetykami i tworzenie grafik kolażowych do kampanii reklamowych.
O łał, życzę Ci tego! Fajnie byłoby mieć też kiedyś własne studio. I do tego będę dążyć. To tak wstępnie. Ale nie lubię rozmawiać o moich planach, bo one tak szybko się zmieniają. Zaraz może mi coś innego przyjść do głowy.
Kolaż to nietypowa forma wyrazu – ma w sobie pełną dowolność wzorów i kolorów. Masz swoje ulubione motywy? Oko! Motyw oka zawsze dodaje niesamowitej głębi, intryguje. Lubię też dłonie…można nimi tyle wyrazić. I motyle i skrzydła. Twarze, kwiaty, ptaki… dużo tego.

A czym różni się kolaż tradycyjny od tego digitalowego? Właściwie wszystkim. Można byłoby to postrzegać jako dwie zupełnie inne formy wyrazu. Tworzenie kolażu tradycyjnego jest bardzo twórczym procesem. Zaczynam od wertowania magazynów, szukam inspiracji, nigdy nie wiem na co akurat trafię, czego użyję. Wszystko zależy od tego jakie mam zasoby, jaki nastrój, co w danym momencie przyciągnie mój wzrok. Tworzę pod wpływem emocji, dobieram fragmenty intuicyjnie, przymierzam. A dopiero póżniej sklejam to w całość. I tak powstaje namacalna rzecz. Pewna faktura. A wszelkie niedoskonałości są tu absolutnie dozwolone, dodają uroku. Na przykład jeśli przy wycinaniu postaci urwie się jeden palec, to nadal jest ok! Jest w tym pewien impresjonizm i nonszalancja. Możemy sobie pozwolić na więcej swobody.

Z kolei w digitalu nic nas nie ogranicza. Mamy na przykład bogactwo materiałów ze stron stockowych. Jednak kiedy niemal wszystko jest dostępne to przestaje być takie szczególne prawda? Wyszukiwanie zdjęć jest dość czasochłonne, a wycinanie dużo bardziej żmudne niż to ręczne, z użyciem nożyczek. Oczywiście można osiągnąć bardzo fajne rezultaty, nakładanie na siebie warstw pozwala nam na efekty takie jak mgła, czy tęcza, coś co na papierze bardzo trudno byłoby spreparować. Jednak zdecydowanie kolaż digitalowy wymaga pewnych umiejętności technicznych. Tworzenie kolażu w Photoshopie jest więc dużo bardziej metodyczne, jednak w rezultacie osiągamy prace przejrzystą, czystszą. I nie klejącą się.
Czy poza kolażami zdarza Ci się tworzyć jeszcze inne rzeczy? Tak. Wszelkie zajęcia artystyczne są mi bardzo bliskie. Od dziecka rysowałam, malowałam, niestety gdzieś to zgubiłam po drodze. Lubię też fotografie i przy jakiś czas byłam modelką, jeśli można nazwać pozowanie tworzeniem. Według mnie tak, bo to swego rodzaju kreowanie postaci.Czasem też piszę, zdarzało mi się występować nawet na slamach poetyckich, fajne czasy. Moim marzeniem jest napisanie powieści, albo chociaż zbioru opowiadań. Ale do pisania wrócę chyba na emeryturze, bo ciągle to odkładam. Teraz potrzebuję bardziej dynamicznych zajęć, więc kolaż jest idealną techniką. Chciałabym też spróbować ceramiki, czy tworzenia biżuterii. Ciągnie mnie do tego.

Sporo tego, nie ograniczasz się! Do kogo chcesz trafić? Gdzie obecnie można znaleźć Twoje prace? Po prostu do ludzi, którzy czują tą moją estetykę. Z którymi to rezonuje.

Prace można pooglądać przede wszystkim na moim instagramie : Lil.gaps. Swojej strony jeszcze nie mam, ale powolutku myślę o niej.

Jakieś jeszcze nowości? Tak! Od 25 marca wybrane prace można będzie oglądać i zakupić stacjonarnie w studio z roślinami o nazwie Greenbells, na Grzybowskiej, w Warszawie. Zaczęło się to tak, że regularnie wpadałam tam po rośliny czy to do domu, czy na prezent i po prostu zaprzyjaźniłam się z właścicielem. Zajrzyjcie koniecznie do tego miejsca, bo warto.

Zajrzę!
Rozmawiała: Malika Ledeman

Grafiki: Lil Gaps

Kategorie
Bez kategorii / DIY / Rzeczy / Rzemiosło
Udostępnij