KAVO – minimalizm, piękno i prostota pisane srebrem i złotem

Niektórzy składają puzzle, by po czasie móc ujrzeć całość ogromnej układanki. Kasia zdecydowała się połączyć swoje kropki – minimalizm, design, fotografię i biżuterię, w rezultacie powstała marka KAVO, której wszystkie elementy połączone w spójną całość nadają biżuterii nowego i unikalnego znaczenia. 

Kasia Wojniak, kobieta, która „połączyła kropki”. Jak to rozumieć? Połączyłam kropki, czyli wzięłam swoje pasje i talenty i połączyłam je ze sobą. Jakie to pasje i talenty? Przede wszystkim — biżuteria, którą kocham od dziecka i zupełnie nie wiem, skąd mi się to wzięło. Jako mała dziewczynka najbardziej na świecie uwielbiałam przystawać przed witrynami z biżuterią w centrach handlowych, lub na ulicach starych miast i patrzeć na wyroby złotnicze. Pamiętam krakowskie Sukiennice, pamiętam chorwackie stoiska w turystycznych kurortach, całe w srebrnej biżuterii. Moja mama, zupełnie biżuterią niezainteresowana, cierpliwie to znosiła, a nawet w ramach wsparcia moich zapędów, zabierała regularnie do małego białostockiego sklepiku z prawdziwie artystyczną biżuterią od projektantów. Czasem nawet coś mi tam kupowała. Najbardziej kochałam pierścionki i to chyba zostało mi do dziś. Wszystkie dostępne tam egzemplarze były na mnie za duże, więc gięłam je, robiąc z okrągłych kształtów elipsy, żeby trzymały się dobrze palców. Niektóre z tych pogiętasów mam do dziś. Nigdy z tej biżuteryjnej miłości nie wyrosłam.

Czyli biżuteria była miłością od pierwszego wejrzenia. A jak było z innymi „kropkami”?  Druga kropka to pisanie, które jakoś tak od zawsze swobodnie ze mnie wypływało. A trzecia to fotografowanie, którym zaraził mnie tata. W dorosłości skropiłam to obficie minimalizmem, który zafascynował mnie estetycznie i filozoficznie. Minimalizm stał się łącznikiem koncepcyjnym. Powstał więc blog Proste jest piękne, potem marka KAVO, w międzyczasie powstałam też ja jako fotografka. Efektem połączenia wyżej wymienionych kropek jest to, że:

– Projektuję proste formy graficzne i materializuję z nich biżuterię. Staram się oddawać skomplikowaną istotę rzeczywistości przy użyciu małej liczby kresek, prosto i wymownie. Inspiruje mnie bardzo szeroko pojęta natura.

– Piszę. Również prosto, oszczędnie w formie, usiłując oddawać istotę rzeczy małą ilością słów.

– Fotografuję i obrabiam zdjęcia tylko minimalnie. Tu kręci mnie realizm, zastana rzeczywistość. Nie upiększanie, stylizowanie, realizowanie dzikich kreatywnych wizji. Podchodzę do tego bardziej reportersko. Wyczekuję momentów.

Od jakiegoś czasu czuję, że to nie koniec drogi. Dojrzałam więcej kropek w przestrzeni.

Wspaniale to słyszeć, już nie mogę się doczekać! Rozumiem, że KAVO to nazwa, która powstała z połączenia Twojego imienia i nazwiska. Czy nazwanie tak własnej marki było dla Ciebie czymś oczywistym? Tak, to połączenie mojego imienia i nazwiska. To nie było oczywiste, długo zastanawiałam się nad nazwą. Bardzo chciałam, żeby nazwa nawiązywała do minimalizmu i sama w sobie miała proste brzmienie i formę. A wyszło tak, że nawiązuje do… kawy. Bardzo trudno jest znaleźć dobrą, prostą, wolną nazwę z wolną domeną. Chciałam też, żeby była międzynarodowa. Po wielu miesiącach szukania i przemyśleń w tym temacie, zostałam z najprostszą i rzeczywiście dość oczywistą opcją, nawiązującą do mnie, jako do autorki. Zmieniłam W na V, żeby zagraniczni klienci nie musieli się zastanawiać, jak to przeczytać.

Mimo własnej firmy pracujesz z rzemieślnikami. Jaki podział współpracy następuje? Ty projektujesz? Tak, współpracuję z rzemieślnikami. Sama kończyłam kurs złotnictwa w szkole Antidotum, ale podjęłam decyzję, że nie chcę pracować z metalami na co dzień. W KAVO jest więc tak, że ja projektuję wzory graficznie, potem w większości przypadków zlecam moim podwykonawcom ich ultraprecyzyjne wycięcie laserem, a potem złożenie w całość i obrobienie technikami złotniczymi. Są też projekty, takie jak np. moje ukochane Objęcia, które powstają rzemieślniczo, ręcznie, od początku do końca. Ja je wymyśliłam, opisałam, wytłumaczyłam moim podwykonawcom, jak to ma być, i oni wykonują od zera każdy egzemplarz.

Jestem ciekawa czym różni się praca z materiałem w procesie produkcji. Dla konsumenta wybór pomiędzy matem a produktem wypolerowanym stanowi aspekt jedynie wizualny. Jak to wygląda od strony technicznej? Mat jest mniej czasochłonny. Matujemy specjalną szczotką, albo papierem. Polerowanie natomiast to proces, który wymaga więcej czasu, umiejętności i wprawy. Przed polerowaniem trzeba dobrze przygotować powierzchnię wyrobu – żeby to zrobić, szlifuje się go papierami o różnej gradacji. Potem poleruje się wyrób na polerce, używając do tego pasty polerskiej. W tym procesie bardzo szybko nagrzewa się zarówno wyrób, jak i palce, więc trzeba robić to w skórzanych nakładkach. No chyba, że jesteś zaprawiona w bojach i masz bardzo grubą skórę.

Niezwykle podoba mi się to, że Twoja marka jest bardzo dobrze przemyślana. Umiesz zamknąć ją nawet w słowach. Subtelność, delikatność, funkcjonalność. Czy dziś, z biegiem czasu, dodałabyś jeszcze jakieś słowo? Minimalizm na pewno, prostota formy. Ale to od samego początku było ważne słowo, może nawet najważniejsze. Teraz dodałabym „dziwność”. Dziwność to słowo, które pojawiło się w mojej głowie niedawno, kiedy odkryłam, że dla mnie w sztuce użytkowej chodzi o udziwnianie rzeczywistości. Biżuteria, ubrania, naczynia, meble to przejawy czyjegoś wnętrza, czyjś artystyczny wyraz, który udziwnia rzeczywistość – czyni ją jakąś, inną, dziwną. I odkryłam w sobie niedawno, że Kavo właśnie po to jest, żeby dodawać coś unikalnego do rzeczywistości. Bardzo mi się ta koncepcja dziwności podoba. Świat, w którym każdy z nas jest dziwny na swój, inny od innych, unikalny sposób, wydaje mi się wspaniałym miejscem!

Zgadzam się. Na Twojej stronie możemy znaleźć kilka kolekcji biżuterii. Masz swoją ulubioną? To zmienia mi się okresowo. Ale tak najbardziej ponadczasowo to chyba ukochałam sobie liście we wszelkiej postaci. Zaraz po nich Faliska i Objęcia. I kamienie chorwackie jeszcze kocham, bo mają dla mnie wartość sentymentalną. No cóż, jak widać, trudno mi wybrać jedną rzecz.

Czy tworząc je masz w głowie obraz konkretnej konsumentki do, której kierowana jestposzczególna kolekcja? Nie mam obrazu konkretnej osoby, choć może to błąd. Myślę o tym w ten sposób, że chciałabym, żeby Kavo kupowały osoby, które poczują ten klimat, tą kavową „dziwność”, o której mówiłam wyżej, mój wyraz. Jest tak czasem, że odkrywasz coś, czy to w branży ubraniowej, czy jeśli chodzi o rzeczy do domu, ceramikę, lub biżuterię właśnie, i od razu czujesz, że to jest Twoje. Powstaje wtedy jakieś takie unikalne porozumienie między Tobą, a twórcą, który istnieje po drugiej stronie procesu. Dla mnie to jest magiczne i sama odczuwam takie emocje w stosunku do twórców i twórczyń ceramiki, ubrań, mebli, muzyki, obrazów, literatury. Każdą kobietę więc, jeśli tylko poczuje coś podobnego w związku z Kavo, zapraszam do kavowego świata. I do celebrowania swojej-mojej-naszej dziwności!

Jako odbiorczyni produktów niezwykle doceniam to, że starasz się nawiązać z konsumentem bezpośrednią więź. Pytasz o to, jak się nosi, czy nie ulega zniszczeniu, prosisz o feedback. Wiesz do kogo trafiają Twoje produkty? Czasem wiem, czasem nie wiem. Na pewno jestem w dość osobistym kontakcie z klientkami i klientami, odpisuję na wszystkie maile i wiadomości w mediach społecznościowych. Można więc stwierdzić, że coś tam wiem. Czasami słucham osobistych historii Kavolubek (tak określam czasem moje klientki), na których podstawie robimy coś personalizowanego, tzw. unikavo. Kiedyś zdarzało mi się nawet umawiać na kawę z potencjalnymi klientami, ale teraz nie mam już na to czasu.

Robisz też spersonalizowane projekty, prawda? Tak. Nazywam je #unikavo. Unikavosy robię, bazując na istniejących kavosach i coś w nich zmieniając zgodnie z życzeniem klienta/klientki, albo nanosząc na nie konkretne grawery. Bywa też tak, że od nowa projektuję coś zupełnie unikalnego. Na przykład, na życzenie jednego z klientów, w ramach prezentu dla jego ukochanej, zaprojektowałam kółko z wyciętą trasą ich podróży poślubnej. Mnóstwo takich projektów unikavowych można znaleźć na kavowym Instagramie.

Jestem Ci wdzięczna za rozmowę, dziękuję, Złota Kobieto. Również jestem wdzięczna i bardzo dziękuję, zaszczyt jest cały mój.

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: KAVO

Kategorie
Projektowanie / Rzeczy / Rzemiosło
Udostępnij