Jerry Shepherd – modowy przywódca, któremu można zaufać

Marka modowa Jerry Shepherd, to tajemniczość, którą postanowiliśmy rozwikłać. Skąd wzięła się nazwa i czy ma coś wspólnego z religią? Pytań jest wiele, ale pewne jest jednak, że jej założycielom, Edycie i Jeremiahowi przyświeca otwartość i szacunek do otaczających ich ludzi. Odpowiedzialność? Stanowi priorytet w procesie produkcji.

Tym razem nie rytm natury, a rytm życia. Co oznacza, że Wasze ubrania inspirowane są jego pulsem? Szyjemy nasze ubrania dla ludzi. To one mają dopasowywać się do stylu życia noszących je klientów marki, a nie odwrotnie. Zdajemy sobie sprawę, że każdy ma prawo mieć inne potrzeby, które też zmieniają się indywidualnie, dlatego stawiamy na uniwersalność – zarówno w krojach jak i materiałach. Również tutaj sprawdza się jedna z naszych ulubionych zasad „Mniej znaczy więcej”.

Jerry Shepherd? Zakładam, że to imię i nazwisko nie wzięło się znikąd? Jeśli tak, to dlaczego akurat taki a nie inny wydźwięk? Nazwa marki JERRY SHEPHERD pochodzi od nazwiska jednego z założycieli marki – Jeremiah Adeyinka Ajisope. Jerry to skrót od imienia, a drugie imię – Adeyinka – w języku joruba oznacza „pasterz” i „przywódca”, czyli po angielsku Shepherd. Nazwa ta oddaje atmosferę tego, co chciał stworzyć i w jakim kierunku chce podążać w projektowaniu.

Podoba mi się bardzo opis Waszej marki – słowa „etos”, „uczciwość”, „pokora” – to sprawia, że mam ochotę Wam zaufać i mam wrażenie, że doskonale wiecie, co robicie. Jesteśmy po prostu sobą. W markę JERRY SHEPHERD wkładamy pracę, ale też wartości, którymi kierujemy się jako ludzie. A czy wiemy, co robimy? Z pewnością z każdą kolejną kolekcją i każdym nowym doświadczeniem wiemy coraz więcej. Bardzo wielu rzeczy uczyliśmy się w kreacji i wiemy, że wśród marek modowych jest to dość popularny scenariusz. Cieszy nas, że sprawiamy wrażenie marki, której można zaufać i mamy nadzieję, że będzie nam dane coraz częściej udowadniać to także w praktyce.

Piszecie też o religii, w której się wychowaliście. Możecie to wyjaśnić? Wiara jest bardzo ważnym elementem naszego życia. Ja wychowałam się w wierze katolickiej, a Jerry jest wyznawcą pentekostalizmu. Jesteśmy wyznawcami innych nurtów, dorastaliśmy w różnych częściach świata i kulturach, ale zdecydowanie łączą nas wspólne wartości. To one sprawiają, że stajemy się lepszymi ludźmi, ale też dają nam tę codzienną motywację do działania. Staramy się być maksymalnie otwarci na świat, który nas otacza i ludzi, których spotykamy na swojej drodze.

Mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie robienie odzieży męskiej i damskiej jest niezwykle trudne. Nie boicie się zbyt sztywnych podziałów na męskie i damskie w dobie unisexów? Kolekcje unisex z założenia nastawione są na dawanie użytkownikom ubrań poczucia swobody i równości. Kolekcje JERRY SHEPHERD, mimo że podzielone na damskie i męskie, również tę swobodę i równość gwarantują. Co najważniejsze chcemy, by wszystkie nasze ubrania były wygodne. Stawiamy na uniwersalne, plastyczne kroje, które będą wyglądać dobrze na każdej sylwetce i które można wystylizować na wiele sposobów.

A co cieszy się u Was największym powodzeniem? Latem zdecydowanie królował len. Cieszymy się, że w ostatnich sezonach ten materiał wraca do łask. To jedna z naszych ulubionych tkanin – jest odporna i bardzo łatwa w pielęgnacji, więc idealnie wpisuje się w ideę uniwersalności i długowieczności ubrań JERRY SHEPHERD.

Opowiedzcie jednak o początkach. Od czego się zaczęło? Nasza marka jest bardzo młoda, bo jesteśmy na rynku dopiero od 2019 roku. Mieliśmy potrzebę stworzenia czegoś swojego, a jednocześnie ogrom chęci do twórczego spełniania się. Od początku wiedzieliśmy jakimi wartościami chcemy się kierować w naszej pracy przy budowaniu brandu modowego. Zaczęliśmy te wszystkie puzzle układać w całość i tak się zaczęło.

W takim razie chyba powinnam Wam życzyć szczęśliwych, pierwszych urodzin! Jak po tym roku pojmujecie sustainability?

Nadrzędną misją naszej marki jest budowanie trwałej i bezpiecznej przyszłości. Etyczna i odpowiedzialna produkcja to dla nas priorytet. Zarówno w życiu jak i w pracy kierujemy się zasadami idei slow life. Naszym celem jest tworzenie ubrań na lata. Zależy nam na tym by były one trwałe i ponadczasowe. Stawiamy na klasyczne kroje i uniwersalne materiały.

Rozumiem, że każda kolekcja wykonywana jest w tym duchu. Jakie są pomysły na kolejne? Tak. Od początku tworzymy w duchu slow fashion, ale też cały czas się rozwijamy i chcemy robić to jeszcze lepiej. W naszej najnowszej kolekcji wykorzystaliśmy m.in. cupro i wegańską skórę, które dopiero wchodzą na polski rynek. My w każdym razie widzieliśmy je tylko w ofercie kilku marek. Cały czas szukamy nowych możliwości. Ostatnio w końcu przenieśliśmy dużą część naszej produkcji do Polski i jesteśmy bardzo zadowoleni z nowych współprac, ale też faktu, że możemy wspierać lokalny rynek.

Nie obawiacie się, że cena może zbić z tropu Waszych klientów? Jakie jest Wasz rynek docelowy? Celujemy przede wszystkim w odbiorców świadomych, którzy doceniają ubrania wysokiej jakości i są minimalistami. Kolekcje JERRY SHEPHERD świetnie wpasowują się w trend kapsułowej garderoby. Być może zabrzmi to nieco patetycznie, ale naszym celem jest też właśnie edukowanie ludzi w temacie etycznej mody. Jesteśmy jej twórcami i uważamy, że to nasza odpowiedzialność, by przekazywać tę wiedzę dalej. Zdajemy sobie sprawę, że po latach rozpędzania się przemysłu modowego, nie wszyscy muszą być świadomi, skąd wynika wyższa cena produktu w porównaniu do podobnych oferowanych w sieciówkach.

Życzę Wam więc wszystkiego wspaniałego, ponieważ robicie dobre rzeczy dla całej planety. Dziękujemy bardzo!

Rozmawiała: Redakcja

Zdjęcia: JERRY SHEPHERD

Kategorie
Moda / Projektowanie / Rzeczy
Udostępnij