Jak oni to robią: wszystk0 – Vintage stylizacje i kolory lat 80.

Ktoś je kiedyś wyrzucił. Ona je znalazła, sfotografowała i tanio sprzedała. Oriana Radziuk, zajmuje się stylizacją sesji zdjęciowych i sprzedażą ubrań vintage przez Instagram oraz na targach, w ramach swojego projektu wszystk0. Najważniejsze jest dla niej to, żeby rzeczy były ciągle w obiegu. Skąd pomysł i umiejętności potrzebne do realizacji dowiecie się z naszej rozmowy.

Dlaczego postanowiłaś sprzedawać ubrania przez Instagram? Od dzieciaka ubierałam się w rzeczy po mamie i cioci, a jako nastolatka biegałam po naszych cudnych, nadmorskich lumpkach. W liceum moją szafę wypełniało 85% rzeczy z second-handów. Lubiłam wypatrywanie „hitów”, albo ciekawych materiałów. Lubiłam pogrzebać i dziwiłam się, ile trendów wraca i tym, ile podobnych lub lepszych gatunkowo rzeczy jest w lumpkach albo na Vinted. Pomysł na wszystk0 siedział mi długo w głowie i połączył się z ideą stworzenia profilu, kiedy coraz więcej zaczęto mówić na temat fast fashion. Wiem, że liczba informacji na ten temat może się wydawać przesadą, ale dla mnie przesadą są wciąż kolejki w sieciówkach, więc każde działanie na tej płaszczyźnie jest dla mnie warte zachodu.

Pomysł pomysłem, ale skąd u Ciebie taka konsekwencja w stylizacjach i technice? Sama się tego nauczyłaś? To chyba wynik tego, że po prostu kieruje się jakimś swoim widzi mi się, więc wszystko podlega pod mój gust, nastrój czy estetykę. To nic innego, jak strona łącząca moje fotki i selekcje ubrań, które lubię w stylizacji, więc ta konsekwencja wyszła samoistnie. Dodatkowo obieram sobie jakieś hasło albo temat na serie. Zawsze mnie ciekawiło jak na różnych poziomach twórczości inspiracja ewoluuje u innych osób.

Profesjonalne podejście do tematycznych projektów z tak frywolną obróbką – czy robienie takich maziajek, to celowe podbicie stylu lat 90.? Nie myślałam o podbijaniu stylu lat 90., chociaż jeżeli chodzi o stylówki, to szał kolorów lat 80. jest mi bliski. Wraz z moją edukacją fotograficzną, jak i po prostu czytaniem wywiadów i oglądaniem prac, luźne podejście do foty cyfrowej i dowolna jej manipulacja, w tak widoczny sposób, bardzo mi się spodobały. Mazanie przy tym przypomina mi takie frywolne dziecięce maziaje i odpręża, ale totalnie widzę, gdzie mi pasuje pacnąć gdzie nie. Staram się mieć luźne, hobbistyczne podejście do moich prac. Na pewno bardziej niż profesjonalne.

Ale szczerze: robisz to dla pieniędzy, zabawy, idei? Pasują mi nieelastyczne godziny pracy, ale w takim wymiarze jak się w to bawię to sianko jest właśnie dodatkiem do zabawy starającej się promować sensowne podejście do ciuchów. Przemycam różne projekty i ich wartości. Chodź bieganie, dbanie i noszenie tych szmatek na targach, to czasem faktycznie większa praca niż zabawa.

Czy social media ułatwiają Ci sprzedaż? Social media najbardziej ułatwiają dotarcie do różnych osób, a kilka miłych słów w wiadomości bywa niezłym kopniakiem do działania. Oczywiście kij ma dwa końce i mimo dosyć małej ilości obserwatorów, muszę się nieźle później nagimnastykować podczas dyskusji, jeśli poruszam temat związany z tym, jak wygląda mój projekt. Na przykład, gdy poruszyłam kwestię tego, że Opener zaprosił dużo przedstawicieli mody zrównoważonej na fashion stage. Czasem pomaga to w sprzedaży, gdy chcę kogoś przekonać do swojego podejścia. Widzę, ile rzeczy zaczyna trafiać do ludzi i wtedy się cieszę.

Chcesz docelowo zajmować się bardziej fotografią i sprzedażą czy stawiasz na stylizację? Mam mały plan, ale bardzo rozciągnięty w czasie. Z resztą trochę teraz stawiam na studia, ale wydaję mi się, że pstrykać też będę. Z czasem stylizację stały się moim małym sposobem na życie, na raczkującym, póki co poziomie. Wciąż mam gdzieś z tyłu głowy jakieś projekty, projekciki i dalej, póki mogę, to będę robić standardowo wszystk0.

Słowa: Karolina Łapińska

Zdjęcia: Oriana Radziuk / założycielka wszystk0

Kategorie
Ludzie / Moda / Vintage
Udostępnij