Jak oni to robią: Slowpresso – nie zawsze moje musi być na wierzchu

Chyba mamy dla Was przepis na idealny poranek i relację wypracowaną przez Córkę i Ojca. Zaowocowała ona współpracą i wspólnym stworzeniem ceramicznych naczyń do parzenia kawy – Slowpresso. Takich, które pozwolą na celebrację połączoną z głębokim smakiem naparu. Przeczytajcie rozmowę z Panem Stefanem i Justyną i sprawdźcie, co musiało się wydarzyć, by przestać pić kawę z plastikowego sitka.

Nazwa Slowpresso brzmi jak oksymoron stereotypowej idei „szybkiego espresso”. Skąd pomysł, by stanąć w opozycji do szybkiej, barowej kawy? Justyna i Stefan: Kawa kojarzy się mocno z tym, że „daje kopa” do działania. Ale kop nic nie da, jeśli zapasy sił są wyczerpane. Można się kopać i kopać kolejnymi filiżankami kawy i one coraz mniej pomagają. Stąd pomysł, żeby aktywizację organizmu kofeiną połączyć po prostu z krótkim odpoczynkiem.

Z czego wynika chęć szerzenia takiej idei? Myślicie, że społeczeństwo powinno zwolnić? J i S: Uważamy, że to nic złego robić rzeczy szybko (i skutecznie). Ale nie da się cały czas jechać na pełnych obrotach – kończy się paliwo, podświadomie zaciągamy ręczny hamulec. Nasze hasło to dobra kawa bez pośpiechu. Bez pośpiechu, to nie zawsze znaczy powoli, to może też znaczyć „w swoim tempie”. To ważne i potrzebne. Każdemu człowiekowi, społeczeństwu, nam osobiście.

Wasze ceramiczne cuda zostały stworzone przez połączenie pomysłu Ojca i projektu Córki. Jak wygląda Wasza współpraca? J: Kształt sitka w zestawie Slowpresso oparty jest o pomysł Stefana. Płaskie denko i pionowe ścianki sprawią, że kawa parzy się równomiernie i może mieć gęstą, zawiesistą konsystencję. Na etapie doprecyzowywanie kształtu pracowaliśmy razem. Mieliśmy arkusz kalkulacyjny, do którego wpisywałam wymiary prototypów, a Stefan wyniki swoich eksperymentów z parzeniem. Decyzję o ostatecznych proporcjach i kształcie sitka podjęliśmy razem, po odbyciu wielu prób, testów i dyskusji. Inne aspekty projektu – pozostałe części zestawu, ich wygląd i użyteczność, to już przede wszystkim moja domena. Tata w tych tematach pełnił rolę konsultanta.

Czy to Wasz pierwszy, wspólny projekt? S: Slowpresso to pierwszy wspólny projekt związany z ceramiką, ale nie pierwszy zawodowy. Sporo lat wcześniej Justyna pomagała mi przy zleceniach związanych z branżą IT. Wtedy byłem poniekąd głową biznesu, a córka mnie wspierała. Przy Slowpresso role się odwróciły.

Justyno, w którym momencie zrozumiałaś, że ceramika to jest Twój sposób na życie? J: Studiowałam archeologię i zakochałam się w ceramice wykopując ją z ziemi, czyszcząc szczoteczką do zębów i rysując ołówkiem przekroje skorup. Wtedy postanowiłam, że kiedyś zostanę ceramiczką. Zajęło mi to dużo czasu, chwilami myślałam, że już zrezygnowałam z tego pomysłu. Przez dziesięć lat pracowałam również jako projektantka w branży IT. Pięć lat temu dopięłam jednak swego i otworzyłam pracownię ceramiczną.

 

Panie Stefanie, wiem, że jest Pan umysłem analitycznym i od wielu lat popija Pan kofeinę pracując w branży IT. Skoro wiele lat szukał Pan sposobu na przygotowanie mocnego espresso to… jakie były wcześniejsze? S: Przed powstaniem Slowpresso kawę parzyłem w plastikowym sitku, który wówczas można było kupić wraz ze szklanym dzbankiem. Było nieco inne niż sitka w kształcie lejka dostępne do dziś. Moje sitko o walcowym kształcie służyło mi najlepiej ze wszystkich urządzeń, które wypróbowałem. Było tak do momentu, dopóki go nie straciłem i nie można już było kupić nowego. Wtedy powstał pomysł, aby nowe sitko zrobić z materiału szlachetniejszego niż plastik – ceramiki. Właśnie ten pomysł rozwinął się w zestaw Slowpresso.

Jak więc wygląda proces parzenia kawy w Slowpresso? Co go wyróżnia? J: Slowpresso zaskakuje znawców kawy, bo jest metodą przelewową (inaczej grawitacyjną – woda swobodnie przepływa przez kawę z góry na dół), a pozwala na zrobienie kawy gęstej, esencjonalnej, podobnej do wytwarzanego z pomocą wysokiego ciśnienia espresso. „Normalne” kawy przelewowe są delikatne, herbaciane, lekkie, a Slowpresso jest intensywne, choć zbalansowane. Może tak być, bo dzięki pomysłowi Stefana, na sitko o płaskim dnie i prawie pionowych ściankach, woda równomiernie wyciąga esencję ze wszystkich znajdujących się w nim zmielonych ziaren.

Slowpresso produkowane jest w Wałbrzychu, w małej manufakturze. Jakich materiałów używacie do produkcji? J i S: Slowpresso powstaje obecnie w kilku wersjach kolorystycznych. Z dwóch różnych materiałów: z kamionki oraz z porcelany. Zarówno zestawy porcelanowe, jak i kamionkowe mają dość grube ścianki, które dobrze trzymają temperaturę kawy. Oba są wykonane z materiałów atestowanych do celów spożywczych, które można myć w zmywarce. Różnice są w kolorach a także w dotyku: porcelana jest gładsza, bardziej subtelna, z kolei w nieszkliwionych elementach kamionki (na przykład uchwyt pokrywki) wyczuwa się pewną surowość i szorstkość.

Myślicie o poszerzeniu swoich działań? J: Cały czas poszerzamy naszą ceramiczną ofertę, ale… zgodnie z naszym hasłem, bez nadmiernego pośpiechu. Stworzenie nowych kształtów z ceramiki zajmuje czas, szczególnie jeśli chcemy, żeby były dopracowane, piękne i użyteczne. Teraz pracujemy nad kolejnym przedmiotem w kolekcji Slowpresso, czyli kubkiem na sporą kawę. Pomysłów – na inne produkty, na usługi które moglibyśmy świadczyć, na rynki, na które chcemy wejść – jest mnóstwo. Największe wyzwanie to ustalenie priorytetów a potem nie tylko zaczynanie, ale też kończenie nowych projektów.

Chciałabym usłyszeć o tym, jaki jest Wasz przepis – nie na kawę. Na idealny poranek i relację między Ojcem a Córką. S: Przepisy na poranki mamy różne, bo Justyna jest sową. Budzi się późno, potrzebuje długiego rozbiegu i dopiero po pierwszej, spokojnej kawie, zaczyna konkretne działania. Z kolei ja wstaję bardzo wcześnie i rano wykonuje zadania wymagające największego skupienia. Dopiero po nich jest czas na przerwę i dobrą kawę. J: Co z naszym przepisem na dobrą relację między córką i ojcem? Jest taki, jak w przypadku wszystkich innych relacji: słuchanie się nawzajem, gotowość na to, że nie zawsze moje musi być na wierzchu, akceptacja wad i docenianie zalet drugiej osoby. Wady akurat mamy dość podobne, oboje jesteśmy wybuchowi i impulsywni. To czasem utrudnia współpracę, a czasem pomaga się nawzajem zrozumieć.

Słowa: Malika Ledeman

Zdjęcia: Slowpresso

Kategorie
Kawa / Ludzie / Rzemiosło
Udostępnij