Jak oni to robią: RAG – surowość, destrukcja i wielkie pokazy niczym spektakle

Nieczęsto spotkamy twórcę, który celowo szuka w swoich projektach kontrowersji, odwagi, a do tego nadaje im iście scenicznej oprawy. Jak tworzyć modę posiadając z początku niewielki budżet studencki i głowę pełną sci-fi pomysłów? Przemek Podolak, założyciel RAG, pokazuje, że można było robić coś z odpadów poprodukcyjnych i przecenionych tkanin, zanim stało się to popularne.

Częściowo niepowtarzalność i odwaga przychodzą mi do głowy, gdy widzę Twoje ubrania. Jaki jest prawdziwy RAG? Pierwsze projekty marki były pojedynczymi egzemplarzami dla techno freaków, których nigdy później nie powtarzałem. W miarę upływu czasu i poznawania potrzeb klientów, nieco się to zmieniło. RAG pozostał niepowtarzalny, jednak ubrania bazują na dopracowanych i przemyślanych konstrukcjach, stawiając przy tym na wygodę (choć nadal różnią się od siebie detalami). Często są to subtelne różnice, tak, by ułatwić klientowi np. zakupy przez internet, ale istnieje możliwość spersonalizowania produktu lub jego transformacji w bardziej pojechaną stylizację dla odważnych. Dzięki temu każdy, kto chce poczuć się oryginalnie i wyjątkowo, znajdzie tu coś dla siebie. Każdy projekt RAG jest z pewnością charakterystyczny, a w połączeniu kilku elementów, cała sylwetka staje się bardzo wyrazista. Chcąc wyłącznie dopełnić swój indywidualizm i podkreślić osobowość w mniej krzykliwy sposób, można go z łatwością skomponować z posiadanymi już basicami.

Już sama nazwa RAG budzi ciekawość. RAG z ang. oznacza łachman, szmatławiec – długo rozmyślałem nad nazwą dla swojej marki. Chcąc stworzyć dźwięczną, krótką, zapadającą w pamięci nazwę stworzyłem mapę słów – kojarzących się ze zużyciem, zniszczeniem, destrukcją – generalnie wszystkim z czym kojarzyłem surowo wykończone ubrania i klimat marki.

Skąd pomysł na taki charakter projektów? Pomysł na projektowanie ubrań zrodził się w liceum plastycznym. Codzienny dojazd busem do szkoły trwał 30 minut w jedną stronę. Cały ten czas poświęcałem na słuchanie muzyki, która stanowiła tło dla wyobraźni. Miałem swoją kompankę – przyjaciółkę, z którą trzymamy się do dziś – Kingę, która doskonale rozumiała mój zamysł. Oboje oddawaliśmy się wyobraźni, wymieniając się później pomysłami wymyślanymi pod muzykę: historiami, wizualizacjami, klimatem z pogranicza fantasy/sci-fi. Czasem zapisywałem te pomysły na lekcjach w szkole. Dziś myślę, że wiele z tych scen mógłbym wystawić na deskach teatru dramatycznego!

Jednak uwidoczniły się one podczas zabawy z materiałem i modą! No dokładnie! Pod koniec liceum zastanawiałem się jaki kierunek studiów pozwoli mi projektować ubrania. Najbliższa temu stała się moda. Wybieg, wielkie pokazy niczym spektakle, muzyka! To jest to!

Podczas studiów, wraz z rozwojem, nabywaniem umiejętności projektowych i krawieckich, zacząłem szyć ubrania dla siebie. Jako student dysponowałem niewielkim budżetem, więc zacząłem szyć z przecenionych tkanin (z tzw. błędami), uszkodzonych końcówek, resztek poprodukcyjnych większych firm lub pozyskując materiał z rozprutych, lumpeksowych ubrań. Zszywałem małe kawałki różnych tkanin, komponowałem je w patchworki i tworzyłem w ten sposób swoje materiały. Często to nie wystarczało. Dodatkowo rozrywałem więc niektóre części lub przytapiałem żelazkiem na najwyższej temperaturze z kawałkami folii, co zupełnie zmieniało wygląd takiej tkaniny. Tak powstawały pierwsze ubrania, które nosiłem sam. Z czasem zrobiłem pierwszą sesję zdjęciową, postawiłem sklep i poszło!

Elegancko! Wiedziałeś już wtedy, że projektowanie z resztek stanie się popularnym zabiegiem? Można powiedzieć, że szycie z resztek pozostało i na stałe wpisało się w ideę marki. Do dziś wiele z ubrań powstaje w pojedynczych egzemplarzach z powodu specyfiki materiału, z którego są wykonane. Fasony są powtarzane, jednak występują w wielu wariantach używanych tkanin. Często poluję na uszkodzone belki materiałów, gdzie błędy uwidaczniam i zamieniam w atut ubrania.

Tak jest też z Twoją najnowszą kolekcją? W najnowszej kolekcji Rorschach kolorystyka pozostaje stonowana, monochromatyczna. Głównie czerń, szarość, czysta biel, momentami przenika czerwień.

Czasem do Ciebie wpadam i wiem, że nie robisz wszystkiego sam. Nie. Obecnie markę tworzę z siostrą Pelą, która zajmuje się galanterią skórzaną, ale inne ubrania, w dużej mierze szyję sam. Obecnie ciężko znaleźć doświadczoną krawcową z umiejętnością dostosowania się do zasad szycia RAG. Większość pań, z którymi miałem okazję współpracować niestety nie rozumiała tych zasad, uważając je za niepoprawne technicznie i wykraczające poza ramy tego, co nauczyło je długoletnie doświadczenie w polskich szwalniach. Współpraca przy tworzeniu RAG wymaga otwartości i przełamywania stereotypów!

Ty je definitywnie przełamujesz! Ostatnio przyrównano Twoje projekty do Alexandra McQueena! Tak, to faktycznie zabawne. Na samym początku byłem przekonany wręcz, że ubrania są zbyt mocne, charakterne i będzie mi w Polsce ciężko je sprzedać. Z czasem jednak przekonałem się i przekonuję wciąż, że klienci coraz częściej są znudzeni sieciówkami i powtarzalnymi ubraniami.

Nosząc imponujące ubrania, wiedzie się bardziej interesujące życie. – jak powiedziała Vivienne Westwood. Klienci RAG, to u nas znajdą. Co do przyrównania do Alexandra McQueena, to bardzo schlebiające i mobilizujące do dalszej pracy nad nowymi projektami.

No dobrze, a w takim razie wymarzony outfit na wieczorne wyjście dla Ciebie to? Szeroki top z siatki długi do ziemi, lateksowe rękawice do ramion, jockstrapy, adiki i czapka „wpierdolka”.

Dobrze bym w tym wyglądała? Pela też ubrałaby się właśnie tak? Pewnie! Pela założyłaby podobny zestaw do mojego – zmieniłaby jedynie jockstrapy na cieliste body, adiki na platformy, dodał parciany pasek Pela-RAG w talii i na czerwony dywan!

Słowa: Malika Ledeman

Zdjęcia: Adam Trzaska, Maciej Podgórski

Modelka: Klaudia Iuczak / More models

Stylizacja, makijaż i set design: Maria Kompf, Kasia Biały, Katarzyna Czarnecka

Kategorie
Ekologia / Ludzie / Moda
Udostępnij