Inspiracje, proces tworzenia, moda zrównoważona – rozmowa z założycielką marki Nalu Bodywear

Marka Nalu Bodywear została założona w 2017 roku przez Aleksandrę Hanuszewicz. Oferuje tylko naturalne tkaniny, takie jak bawełna, wiskoza, len i wełna, a twórczyni Nalu Bodywear dba o zrównoważony rozwój marki. Z Aleksandrą rozmawiałam o procesie tworzenia, inspiracjach, pisaniu historii oraz modzie świadomej, zakorzenionej w myśli ekologicznej. 

Na swojej stronie internetowej zaczynasz opowiadać historię marki od tego, że tworzysz ubrania dla kobiet, które chcą odczuwać życie w całej pełni. Nazywasz je artystkami. Czy to właśnie one zainspirowały Cię do założenia własnej marki?  Kobiety są raczej inspiracją do tworzenia na co dzień, ale samo powstanie marki jest związane z moją osobistą historią. Zawsze chciałam robić coś twórczego i artystycznego. Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie na etacie w korporacji albo, że będę miała szefa. Chociaż nigdy też nie wyobrażałam sobie siebie jako szefowej. To jest coś bardzo trudnego, zwłaszcza kiedy jest się w młodym wieku. Ale znalazłam się w takim momencie, w którym, rodzice odcięli mnie od kasy bo byłam wystarczająco dorosła, aby zacząć się utrzymywać samodzielnie. Miałam wtedy chyba 23 lata. Trochę „hipisowałam”, przez jakiś czas żyłam za pieniądze zarobione w czasie winobrania, ale w pewnym momencie zorientowałam się, że takie życie nie może trwać wiecznie. Widziałam jego ograniczenia i zastanawiałam się nad tym, co mogę robić, tak, aby to było w zgodzie ze mną i przyniosło mi pieniądze na utrzymanie swojego dorosłego życia. Okazało się, że jedyną umiejętnością jaką posiadałam w tamtym momencie, było szycie, którego nauczyłam się na kursach w trakcie studiowania w Krakowie. Kiedy byłam nastolatką, bardzo dużo rzeczy kupowałam w lumpeksach i oddawałam je do  przeróbek krawcowym. Pochodzę z małego miasta, Słupska, więc obszywki nie były kosztowne. Kiedy przeprowadziłam się do Krakowa, okazało się, że korzystanie z usług krawcowych wymaga większych środków, więc proste rzeczy chciałam umieć robić sama. I tak to się zaczęło – od potrzeby. Ale co ciekawe, w historii mojej rodziny ten motyw krawiectwa był obecny, moje dwie babcie potrafiły szyć i mogę powiedzieć, że były niespełnionymi krawcowymi, które nigdy nie zrobiły z tego swojego zawodu. Od babci, z którą miałam bardzo bliski kontakt, dostałam w spadku maszynę do szycia, taką wiesz, jeszcze napędzaną nogą, bez elektryki… 

O czym myślisz najpierw kiedy zaczynasz tworzyć nową kolekcję? Czy pomysły przychodzą do Ciebie w podmuchach wiatru czy wynikają z obserwacji kobiecych potrzeb? Kiedy tworzę kolekcję, przechodzę proces pewnego rodzaju burzy. Na początku są właśnie podmuchy wiatru, inspiracji, coś jak rozwijające się nić Ariadny. Obrazy, które nagle wyskakują w mojej głowie. Mam ich dużo, więc obserwuję szczególnie te, które do mnie nawracają i wywołują emocje. Oczywiście, zwracam również uwagę na potrzeby kobiet i wsłuchuję się w nie, ale ostatecznie decyzje opieram na swoim procesie myślowym i na swoich uczuciach, bo to w nich jest wszystko zebrane. Często jest tak, że z jednego pomysłu wychodzi drugi, potem kolejny. Przy najnowszej kolekcji najważniejszą rzeczą było dla mnie to, żeby w sesji zdjęciowej pojawił się obraz modelki wychodzącej z klatki schodowej, gotowej do drogi, życia. Właśnie z takich obrazów układa się później cała historia danej kolekcji. Ciekawostką może być to, że zazwyczaj długo nie wiem o czym jest cała kolekcja; dopiero kiedy dostaję zdjęcia z kampanii i je przeglądam, zaczynam rozumieć jaki jest przekaz, a wtedy wszystko układa się w jedną opowieść. Bo oprócz tego, że ubrania są na lato lub na zimę, to zawsze mają swoją historię. A ja najbardziej lubię je wymyślać. 

Czy kierujesz się bardziej użytecznością i funkcjonalnością ubrań czy raczej tym, żeby były one małymi dziełami sztuki? A może to nieprawda, że sztuka nie może być jednocześnie użyteczna? Muszą zawierać w sobie wszystko, być dziełami sztuki, ale funkcjonalnymi i użytecznymi. Jestem osobą, która ma w szafie dużo szałowych ubrań, ale nigdy porządnych skarpetek… Jednocześnie, jeśli szałowe ubranie jest niewygodne, to nie założę go drugi raz. Konstruktorka zawsze śmieje się, kiedy przy każdym nowym modelu robię test kierowcy, czyli sama sprawdzam jak zachowuje się sukienka czy koszula, kiedy udaję, że prowadzę samochód. To są realne sytuacje i ważne, żeby ubrania nas nie ograniczały. Nie mogę zrobić sukienki, w której nie da się usiąść. Dla mnie to zawsze jest dylemat, na ile pójść w polot i coś szalonego, a na ile – w funkcjonalność. Nalu jest jednak marką komercyjną: nasze ubrania mają być noszone każdego dnia. I chcemy, żeby kobiety czuły się w nich dobrze, także wtedy, kiedy idą załatwiać codzienne sprawy. O, właśnie teraz to do mnie przyszło, że staram się w ubraniach tworzyć taki efekt wow na co dzień. 

Skąd się bierze Twoja troska żeby Nalu.Bodywear było jak najbardziej naturoprzyjazne? Myślę, że to się wzięło z moich prywatnych preferencji. Ważnym okresem było dla mnie stanowienie części Wawelskiej Kooperatywy Spożywczej, oddolnej inicjatywy proekologicznej. Jej działalność polegała na zawieraniu porozumienia z rolnikami i kupowaniu zdrowej żywności  bezpośrednio od nich, co przynosiło korzyści obu stronom. Bardzo mnie to ukształtowało. To był etap radykalnej ekologii, w nurcie less waste. Przez trzy lata nie kupowałam żadnych nowych ubrań i kiedy zakładałam Nalu to szyłam ubrania z materiałów recyklingowych. Teraz, posiadając firmę, która produkuje ubrania z nowych tkanin, co wiąże się  generowaniem zanieczyszczeń, staram się na tyle na ile mogę działać w nurcie mody zrównoważonej i robię to przede wszystkim dla własnego sumienia, tak, żeby czuć się z tym ok. Cieszy mnie to, że coraz więcej klientów właśnie takiego proekologicznego podejścia oczekuje. 

Czym dla Ciebie jako dla twórczyni jest moda zrównoważona? Co Twoim zdaniem musi się zmienić, aby ubrania były bardziej przyjazne środowisku? Może to kwestia świadomości Konsumentów? Jeśli tak, to co musi się zmienić w głowach ludzi? Moda zrównoważona to taka, która ma na uwadze konsekwencje swoich działań. Temat ekologii jest bardzo złożony i nieoczywisty; cały czas to odkrywam. Jest np. hype na tkaniny z recyklingu, ale one są niestety bardzo nietrwałe. Czy zatem lepiej jest mieć T-shirt z bawełny konwencjonalnej, który będzie służył dłużej, czy lepiej jest mieć T-shirt z bawełny z recyklingu, który wyprodukował mniejsze zanieczyszczenie, ale będziemy musieli go szybciej wymienić? Z drugiej strony materiały z recyklingu też przechodzą przez proces przetwarzania, który wymaga zużycia energii. Niedawno na moim forum toczyła się dyskusja na temat swetrów z domieszką poliamidów. Klienci chcą, żeby swetry były produkowane tylko z wełny. Domieszki poliestru, elastanu, poliamidu, ale tylko domieszki, co pragnę zaznaczyć, są często rdzeniem nici czy przędzy, które poprawiają strukturę. To wpływa na trwałość materiału, przez co dany produkt służy nam dłużej. A to jest moim zdaniem najważniejsze. Myślę, że problem konsumentów ekologicznych, polega często na tym, że niektórzy opierają swoją wiedzę na artykułach z cyklu „5 rzeczy, które musisz wiedzieć kupując eko”, które niestety dają jedynie uproszczoną, niepełną wiedzę w ramach jakiegoś nurtu. Wtedy dyskusje na temat składów czy produkcji są bardzo żmudne. Pamiętajmy jednak, że to właśnie konsumenci wymuszają zmiany. Cały ten green washing, który uprawiają wielkie marki jest związany z tym, że zmienia się świadomość klientów, którzy chcą mieć dostęp do ubrań ekologicznych, przyjaznych dla środowiska. Wszystkie duże koncerny starają się stworzyć złudzenie tego, że zmieniają się dla dobra naszej planety. Ale to co robią nie jest na tyle dobre, na ile się tym chwalą. 

Jakie masz cele, jakie wydarzenia są na horyzoncie Nalu.Bodywear? Myślę, że łatwiej będzie mi powiedzieć o marzeniach, niż o celach. Moim marzeniem jest otwarcie butiku, w którym można by szyć ubrania na miarę. Moim tegorocznym marzeniem jest wyjazd do Włoch na sesję modową, która miała odbyć się już w tamtym roku, ale z powodu pandemii musieliśmy wszystko odwołać. Chciałabym też odkrywać coraz lepsze materiały, które będą mnie inspirować do tworzenia. Zamierzam również kontynuować temat rozbudowywania garderoby Nalu, tak, aby nasze klientki miały jak najwięcej jakościowych produktów do wyboru. 

Słowa: Weronika Zajkowska

Foto: Sandra Gałka

Model: Arina Ispolatova, Maria Tomaszewska

Make up: Agnieszka Krzewińska

Stylist and Art Direction: Aleksandra Hanuszewicz

Strona: https://nalubodywear.com

Kategorie
Moda / Rzeczy
Udostępnij