Efekt bezgraniczności kompozycji, Pollock i kable z Bukaresztu – taka jest właśnie twórczość Chodorowskiej

Wiklina, masa papierowa, filc, barwa, faktura. Świat tkaniny artystycznej obfituje w możliwości, a by stworzyć unikalne wzory należy puścić wodze fantazji i inspiracji, które mogą pochodzić nawet z ciemnych ulic obcego miasta. Uli Chodorowskiej marzy się dom. Będzie tam duża pracownia i, kto wie, może stanowisko jubilerskie po mamie. Teraz? Jej projekty wyróżnia to, że szycie maszynowe przeplata się z ręcznym, a pracując z tzw. owatą poliestrową nadaje im wyjątkową linię. Linia jest najważniejsza.

Ponoć w Twoim domu pachniało farbą, tkaninami i nićmi. Skąd wzięły się u Ciebie takie wspomnienia? Pochodzę z artystycznej rodziny. Moja mama jest artystką, zajmuje się tkaniną artystyczną, rzeźbą i malarstwem. Odziedziczyła ona zainteresowanie tkaniną po swojej babci (a mojej prababci), która jak pamiętam, do końca życia szyła ręcznie ogromne aplikacje inspirowane naturą, z kawałków kolorowych materiałów.

Twórcza aura była widoczna również w Twoim domu? Gdy byłam małą dziewczynką, wraz z rodzicami i siostrą mieszkaliśmy w Częstochowie w dużym, klimatycznym mieszkaniu w kamienicy.  Było ono bardzo wysokie i posiadało piękne piece kaflowe. W kuchni także znajdował się piec, ale taki bardzo duży, do gotowania. Pamiętam, że służył on mojej mamie jako sztaluga do malowania obrazów, także ogromnych i może troszkę o nietypowej tematyce. Były to silniki motocyklowe, które służyły mamie jako modele. Nasze mieszkanie było nietypowe, w kuchni na suficie wokół lampy mama namalowała wielkie słońce a wokół okien promienie, przedpokój był szafirowy w żółte kropki, zaś w nim ścienne drewniane zegary były żółte, w szafirowe kropki. Malowała ona na ścianach motywy związane z naturą, motywy te były ekspresyjne przepełnione kolorami. To było szalone, ale myślę, że dzięki temu już od najmłodszych lat kształtowała się moja wrażliwość na sztukę i kolory. Farb było dużo i były one wszędzie. Wtedy mamy moich koleżanek dawały im do rysowania kartkę z bloku i kredki świecowe, ja natomiast jako mała dziewczynka miałam dużą drewnianą sztalugę, pędzle szczeciniaki, paletę oraz płótno formatu 100/70 lub większe, ale wtedy było to dla mnie normalne.

Dlaczego idąc do Liceum Plastycznego w Częstochowie wybrałaś jubilerstwo, a teraz zajmujesz się czymś zupełnie innym? Nie myślałaś, by rozwijać się dalej w tym sektorze? Liceum Plastyczne w Częstochowie, które ukończyłam było wtedy prawdopodobnie jedynym liceum w Polsce, które miało taki kierunek. Miałam do wyboru biżuterię, grafikę projektową lub ceramikę, ale przed wyborem pracowni, mogłam spróbować, który kierunek mi najbardziej odpowiada.Pracownia jubilerstwa miała swój niezwykły i niepowtarzalny klimat. Stanowiska warsztatowe, przy których siedzieliśmy, myślę, że sięgały wtedy lat 70-tych. Były one drewniane, gdzieniegdzie wyjedzone przez korniki, widać było na nich ten czas i czuć było ich historię. Pracownię jubilerską w tej szkole kończyła także moja mama i jej brat.

Ile godzin spędzałaś w pracowni? Gdy poszłam na ten kierunek spędzałam w pracowni wiele godzin tygodniowo.Tworzyłam biżuterię od podstaw, zaczynając od projektu i wytopienia samodzielnie surowca, kończąc na szlifowaniu i oprawianiu kamieni. To co było dla mnie niezwykłe w tej pracowni to na pewno fakt, że jedynym obrazem, który w niej wisiał i to w centralnym punkcie był maturalny obraz mojej mamy. Doświadczenie z jubilerstwem wiele mnie nauczyło, na pewno cierpliwości oraz tego, że proces projektowy jest bardzo ważny i czasochłonny. Myślałam by rozwijać się w tej dziedzinie dalej, tym bardziej, że w warsztacie stolarskim mojego dziadka są jeszcze wszystkie narzędzia jubilerskie po mojej mamie i wujku. Jednak w tym momencie mojego życia, gdy zajmuję się innymi dziedzinami sztuki, myślę, że jubilerstwo to już byłoby za dużo. W tym roku wszczęłam przewód doktorski z druku na tkaninie i na tym chcę się najbardziej w tym momencie skupić. W przyszłości marzy mi się dom, w którym będę miała dużą pracownię i w niej na pewno postawię stanowisko jubilerskie po mojej mamie.

Z tego co widzę, to lata 2018-2019 obfitowały w Twoje wystawy. Bośnia, Chorwacja, Bratysława, wiele polskich miast. Opowiesz nieco o charakterze i wydźwięku tych wydarzeń? Uważam, że na drodze artystycznej bardzo ważne jest pokazywanie swoich prac na wystawach. Moje prace miały okazję być prezentowane wśród prac artystów z całego świata. Dla mnie przede wszystkim bardzo istotne są wernisaże. Lubię je, ponieważ mam wtedy okazję poznać wiele ciekawych osób i porozmawiać z nimi o ich odczuciach, gdy patrzą na moje prace. To jest fantastyczne! Jest to dla mnie cudowne uczucie, gdy ludzie patrząc na moje abstrakcyjne tkaniny widzą w nich dokładnie to, co chciałam przekazać, a nawet coś więcej. Jeśli chodzi o wspomnianą wystawę w Bratysławie było to Międzynarodowe Biennale Tkaniny Artystycznej Textile art of Today. Jest to wystawa objazdowa, a prace prezentowane są w czterech krajach. To bardzo ważne wydarzenie dla artystów tworzących tkaninę. Na jednym z wernisaży tego biennale poznałam dwie fantastyczne artystki, z którymi utrzymuję kontakt do tej pory. Jedna jest profesorem na Akademii Sztuk Pięknych w Turcji, druga jest znaną artystką w Południowej Afryce.

Uważasz, że współczesny twórca musi się „pokazać”, by coś osiągnąć? Da się w ogóle pracować do przysłowiowej szuflady? Myślę, że artysta powinien dzielić się z ludźmi swą sztuką, bo może komuś sprawi ona radość. Nie ma czego się obawiać, to jest jasne, bo wiadomo, nie każdemu musi podobać się nasza twórczość. Nieraz wystarczy kilka osób, które będą ją podziwiać i przez to na maksa motywować do dalszego działania.

Czym różni się tkanina artystyczna od zwykłej tkaniny? Tkanina, to wyrób tkacki powstały za pomocą przeplatania ze sobą nitek osnowy i wątku. Jest ona często podstawą do stworzenia bardzo ciekawych dzieł przez artystów. Te dzieła to tkanina artystyczna, unikatowa, która posiada wartości dekoracyjne. Obecnie tkanina artystyczna to nie tylko ta wykonana na krosnach, ale często są to bardzo przedziwne i ciekawe obiekty wykonane w technice np. druku na tkaninie, malowania na jedwabiu, może to być też rzeźba z tkaniny. Materiał do wykonania tkaniny artystycznej to nie tylko włókna do tkania, ale m.in. różne tworzywa, np. filc, masa papierowa, wiklina.

Chciałabym dowiedzieć się w takim razie czym wyróżniają się Twoje prace.
Specyficzne w mojej twórczości jest to, że łączę szycie maszynowe i ręczne oraz to, że nie szyję na zwykłej tkaninie, ale na tzw. owacie poliestrowej. Ze względu na to, że jest to włóknina bardzo puszysta, daje efekt zamglenia kreski linii, czyli to co chcę uzyskać. Moje narzędzie, którym jest maszyna do szycia, podczas pracy stoi stabilnie, nie jest ruchome. Zwykle, podczas malowania czy rysowania, płótno stoi stabilnie, natomiast pędzel czy ołówek jest w ciągłym ruchu. W mojej pracy jest odwrotnie, maszyna do szycia stoi majestatycznie, a podłoże, czyli tkanina, jest ruchome. Ze względu na bardzo duże formaty, podczas szycia muszę wykonywać przeróżne manewry tkaniną, by osiągnąć zamierzony cel.

Jednak tkaniny, to jedynie mała część Twoich działań. Zajmujesz się jeszcze fotografią artystyczną, set designami i malarstwem. Co według Ciebie wymaga w dzisiejszych czasach największego zaangażowania/pracy? Oprócz malarstwa i tkaniny moją pasją jest fotografia. Zdjęcia, szczególnie te z podróży, są inspiracją do dalszych działań artystycznych. W ostatnim czasie stworzyłam serię prac polegającą na ręcznym przeszywaniu czarno – białych fotografii pochodzących z różnych odwiedzonych przeze mnie miast. Zaszywałam te mniej ważne dla mnie fragmenty kompozycji, a zostawiałam interesujący dla mnie kadr. Myślę również, że czymś wyjątkowym dla mnie stały się kable energetyczne wiszące nad Bukaresztem, w którym kiedyś mieszkałam. Kable te tworzyły jakby rysunek na niebie. Podziwiając te zwoje kabli wiszące nad miastem czułam się tak, jakbym chodziła po wielkiej galerii sztuki jaką jest Bukareszt i podziwiała prace namalowane na niebie. Bardzo mnie to zainspirowało do stworzenia serii zdjęć, obrazów oraz tkanin. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że zaobserwowane w Bukareszcie kable są moją najważniejszą inspiracją, jak do tej pory i mogłabym opowiadać o nich bez końca.

Teraz w swojej twórczości skupiam się na czymś innym, a mianowicie na naturze, a dokładniej na rejonie, w którym się wychowałam, czyli na Jurze Krakowsko- Częstochowskiej. Obecnie jestem w trakcie tworzenia serii prac inspirowanych tym obszarem Polski. Dla mnie największego zaangażowania w pracy wymaga na pewno malarstwo, a w szczególności to przedstawiające. Bardzo lubię malować, interesują mnie różne techniki. Obecnie jestem pod wrażeniem rodzajem malarstwa all over painting, którym zajmował się Jackson Pollock. W moich najnowszych pracach chcę uzyskać efekt bezgraniczności kompozycji. Ale wracając do tematu, według mnie najbardziej wymagające jest malarstwo przedstawiające. Namalowałam kiedyś serię prac, było to około dwudziestu płócien przeciwstawiających zwoje kabli elektrycznych, o których wcześniej wspomniałam. Każdy z obrazów malowałam około miesiąca, bo oprócz kolorów istotny był również rysunek. Czasem potrzebowałam odpocząć choć jeden dzień od malowania, spojrzeć świeżym okiem, pokontemplować nad każdym też trochę, omówić je z profesorami. Trwało to bardzo długo. Obecnie już tak nie tworzę, jestem kolorystką i to kolory odgrywają teraz najważniejszą rolę w mojej twórczości, jak również inna technika, także wymagająca czasu, ale efekt widoczny jest szybciej.

Wyjawisz co z tych aktywności jest najbardziej dochodowe? Chyba stawiałabym na tkaninę. W Polsce jest wielu twórców zajmujących się malarstwem, ale jednak dużo mniej artystów zajmuje się tkaniną unikatową. Podczas indywidualnej wystawy w Warszawie zdarzyło mi się sprzedać parę tkanin. Więc pomimo tego, że we wnętrzach częściej spotyka się malarstwo to jednak tkanina dla mnie jest bardziej wartościowa, również dlatego że wymaga bardzo dużego nakładu pracy.

Cieszę się oglądając Twoje prace malarskie bo mam wrażenie, że nie boisz się „inwestować w kolor”. Wielu artystów stawia dziś na stonowane i bezpieczne barwy, a minimalizm zaczął przekraczać granice. Uwielbiam kolory, miałam z nimi kontakt od wczesnych lat dzieciństwa. Zostałam wychowana w mieszkaniu, gdzie tak jak wcześniej wspomniałam ściany były pomalowane w kropki i chmury, a każdy pokój zaskakiwał jakąś inną barwą. Myślę, że to ma wpływ na moją twórczość. Bawię się kolorami, w malarstwie, w zdjęciach, we wnętrzach, w grafice projektowej. Wszędzie, gdzie mogę. Moja praca doktorska będzie zawierała elementy chromoterapii, nic nie dzieje się bez przyczyny. Dla mnie barwy posiadają moc.

Odnoszę wrażenie, że słowo „relacja”, „linia”, „całość” są w Twoich pracach niezwykle ważne. Tak, to prawda, linia, rysunek w moich pracach są bardzo istotne. Szczególnie w tych wcześniejszych pracach malarskich zbudowanych z plam barwnych i kresek. Oczywiście w moich tkaninach, linia stanowi najważniejszy element, ponieważ z niej utworzone są kompozycje, od pojedynczych szytych kresek po nagromadzenie, po prostu gąszcz linii. Rysunek w tkaninach utworzony za pomocą przeszywanych linii ujawnia relacje zachodzące pomiędzy tymi elementami plastycznymi. W moich pracach szczególnie tych szytych istnieje całość, relacja pomiędzy już nie tylko liniami i rysunkiem, ale także odpowiednio dobranym podłożem miękkim oraz stonowanym kolorystycznie.

Gdzie obecnie możemy znaleźć Twoje realizacje? Od roku 2016 należę do Związku Polskich Artystów Plastyków Oddziału Częstochowskiego, z którym aktywnie uczestniczę w cyklicznych Plenerach Miejskich i Ogólnopolskich Plenerach Malarskich Jurajska Jesień. Na początku przyszłego roku będzie można oglądać moje prace w Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie na takich poplenerowych wystawach. Prace, które tworzę na bieżąco można oglądać na moim fanpage’u. Część mojej twórczości umieszczona jest również na instagramie @ulachodorowska. Jeśli chodzi o zdjęcia do menu restauracyjnego oraz zdjęcia Set design zapraszam na @yum.food.design.

Odwiedzę!

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: Ula Chodorowska

Kategorie
Ludzie / Rzemiosło / Sztuka
Udostępnij