Czego nie da zrobić się z ceramiki? Rozmawiamy z Olą Jaguś

“Myślę, że teraz jest dobry czas dla rzemiosła i liczę, że będzie się to rozwijać. Coraz częściej wybieramy rzeczy porządne, wyjątkowe. Trochę mamy dość masowości.” – Ola Jaguś, szczerze o swojej pracy z ceramiką – pasją i sposobem na dawanie ludziom pięknych przedmiotów. Poznajcie tą dobrą Duszę i jej wrocławską pracownię.

Ceramika ręcznie robiona. Jak wygląda ten proces? Wszystko zaczyna się w głowie, później szkicuję projekty i „przerzucam” je na glinę, która często weryfikuje moje plany i dodaje coś od siebie, np. kiedy powstają małe zniekształcenia w piecu. Każde naczynie modeluję ręcznie z płata gliny lub ostatnio zaczęłam toczyć na kole. Wymodelowane kubki odkładam na półkę do wyschnięcia i kolejnego dnia ozdabiam angobą, naturalnym barwnikiem gliny. Muszę tu działać bardzo ostrożnie, ponieważ glina jest jeszcze niewypalona, przez co bardzo krucha, i już kilka razy na tym etapie popękały kubki. Kolejnym krokiem jest wypał w piecu na tzw. biskwit w temperaturze 930 st. C. Wypalone naczynia mogę kolorować płynnymi szkliwami, którymi oblewam kubki, misy, talerze i znowu wszystko ląduje w piecu na jakieś 16 godzin w temperaturze do 1250 st. C. i… gotowe! Wykonanie kubka, to jakieś 47 godzin.

Wydaje mi się, że potrzeba do tego dużo cierpliwości i pasji oczywiście. Jesteś cierpliwa? Co daje Ci rękodzieło?
Faktycznie bez cierpliwości i pasji byłoby ciężko. Niektórych etapów nie można przeskoczyć, skrócić – glina musi schnąć. W przypadku kubków około 12 h, jeśli spróbujemy ją podsuszać suszarką – może pęknąć. Kiedy włożymy je za szybko do pieca możemy mieć tam mały wybuch i wracamy do początku. Treningiem cierpliwości jest też oczekiwanie na wystudzenie pieca. Minuty zamieniają się w godziny! Ceramika jest bardzo nieprzewidywalna, często coś idzie niezgodnie z planem, jest to nauka pokory, ale też dzięki pasji takie porażki mniej bolą, bo zrobienie kolejnego naczynia, jakby nie patrzeć, jest przyjemnością! Kiedy modeluję jestem maksymalnie skupiona, jest to moja forma medytacji. Jeszcze trzy lata temu nie sądziłam, że będę miała tak fajną prace.

Dziś zapytam o mniej popularne aspekty, mała burza mózgów. Jak myślisz, kto zabiera się za rękodzieło? Jacy ludzie?
Dzięki temu, że sama zajęłam się rękodziełem spotykam na swojej drodze wiele Rękodzielniczek i Rękodzielników, są to zawsze bardzo kreatywne, cierpliwe, myślące nieszablonowo Osoby, którym olbrzymią satysfakcję przynosi proces tworzenia czegoś z niczego. Powołujesz coś co miałaś w głowie do życia, przenosisz to do rzeczywistości i to daje radość.

Odbiorcy? Co o nich powiesz? Są to Osoby, które doceniają pracę ludzkich rąk i widzą w przedmiotach duszę i serce twórcy. Poszukujący czegoś wyjątkowego, unikalnego. Takie artystyczne, wrażliwe dusze.

Tworzysz kubki, mydelniczki, a nawet kolczyki. Jest przedmiot, którego nie da się stworzyć dla domu?
W pracy z gliną ogranicza Cię tylko wyobraźnia. W tym momencie nie przychodzi mi do głowy przedmiot, którego nie dałoby się zrobić z ceramiki. Mam! Chyba młotek byłby niepraktyczny.

Czy masz jakiś sposób, by wyjść do szerszego odbiorcy czy raczej celujesz tylko w niszę? To Twoje jedyne zajęcie?
Od roku ceramika jest moim pełnoetatowym zajęciem. Każde naczynie modeluję ręcznie, więc proces twórczy jest czasochłonny i ilość naczyń ograniczona. Nie mam aspiracji do stworzenia wielkiej taśmy produkcyjnej. Cieszę się, że w świecie, w którym mamy już wszystko mogę tworzyć wyjątkowe rzeczy dla wyjątkowych Ludzi.

Inspirują Cię… ? Ludzie, to od nich czerpię energię. Lubię poznawać nowe Osoby, zawsze się czegoś od nich uczę, poznaję inną perspektywę. Natchnieniem też są podróże, czas wolny, kiedy głowa jest wolna od zmartwień, wtedy mam najwięcej pomysłów.

Po Twoich zdjęciach widać jaki masz styl, kolorystykę. A w co zupełnie byś nie poszła? Żywe kolory, przesyt Kiedyś koleżanka poprosiła mnie o zrobienie krzyża na ścianę, odmówiłam. Nie poszłabym w dewocjonalia i w coś w co jest niezgodne z moimi przekonaniami. Kolorów się nie boję, czasami pozwalam sobie na szaleństwa- mam okresy na lubienie pasteli, a później zatapiam się w brązach i oliwkowych zieleniach. Najbardziej nie lubię nudy.

W jakim kierunku powinno rozwijać się rzemiosło? Myślę, że teraz jest dobry czas dla rzemiosła i liczę, że będzie się to rozwijać. Coraz częściej wybieramy rzeczy porządne, wyjątkowe. Trochę mamy dość masowości. Kupujemy bardziej świadomie. Wolimy wesprzeć mały biznes niż wielki koncern. Mam nadzieję, że to nie jest bańka informacyjna w której żyję, tylko faktycznie tak się dzieje.

Z czego wynika obecnie jego cena? Cena produktu? Bardzo bym chciała, aby każdy Rękodzielnik potrafił wycenić swoje prace. Nie powinniśmy opierać się tylko i wyłącznie na cenach konkurencji. Cena produktu, to po pierwsze składki ubezpieczeniowe ZUS, podatki, koszty eksploatacji sprzętu, czynsz, opłaty za energię, wodę, stronę internetową, reklamę, wreszcie koszty materiałów i swojej pracy. Jeśli chcemy żyć ze swojej pasji, najpierw trzeba to dobrze przeliczyć, żeby nie okazało się, że dokładamy do swojego biznesu.

Rozmawiała: Malika Ledeman

Zdjęcia: Ola Jaguś

Kategorie
Ludzie / Projektowanie / Rzemiosło
Udostępnij