Azory: Danie gotowane w gejzerze i jedyna plantacja herbaty w Europie

Hortensje przebijające się przez ściany mgły, które przypominały rozrzucone wzdłuż drogi opakowanie pasteli z lat dziecięcych. Zakręt na zakręcie. Czarna plaża w Mosteiros, uznawana za najpiękniejszą w regionie i kamienie powstałe z lawy wulkanicznej, podobno przekształcające negatywną energię w czystą aurę. Ponta Delgada, czyli kameralna stolica i stek z tuńczyka, podawany z pieczonymi warzywami i lampką białego wina. Połączenie gór, jezior i oceanu – najlepiej podziwiane dzięki wypożyczonym rowerom i wynajętemu samochodowi. Chcemy poznać prawdę, o tym miejscu i lokalnych rzeczach.

Listopad. Trzy dni, jedna wyspa. São Miguel – największa z całego archipelagu, zwana wyspą zieloną. Ponad dwugodzinna podróż w czasie, gdzie różnica między Polską a wschodnim wybrzeżem Kanady, w której byłam niedawno, z sześciu godzin maleje do czterech. Miejsce pośrodku niczego. Tak samo fascynujące, jak wprowadzające w stan odosobnienia.

Furnas, czyli ślad przeszłości wulkanicznej

Miejscowość położona w środku krateru aktualnie uśpionego wulkanu. Wybraliśmy się do Recinto das Caldeiras – to tam znajduje się największe skupisko gorących źródeł i furmarolas, czyli pęknięć w skorupie ziemskiej, przez które do powietrza wydobywa się siarkowodór i charakterystyczny zapach siarki. Drewniane kładki, dzięki którym możemy podejść jeszcze bliżej. Powietrze jest ciężkie i ciepłe, temperatura ziemi osiąga 98,5 stopni Celsjusza – pod nią właśnie, przyrządzane jest słynne danie, które nie pozostaje obojętne nikomu, kto je spróbuje. Trafiamy na moment, w którym wyciągane zostaje Cozido das Furnas – lokalny specjał przygotowywany z mieszanki różnego rodzaju mięs i warzyw, gotowanych przez kilka godzin w owiniętym płótnem kotle. Wcześniej spuszczany jest za pomocą lin i oznaczany tabliczką podpisaną przez właściciela. Następnie miękkie i soczyste kawałki, prosto z ziemi, transportowane są do lokalnych restauracji i oferowane są przybyłym turystom lub mieszkańcom.

Na miejscu jeszcze, w małej budce, dostajemy wyciskany sok z ananasa – podawany w ananasie, świeży i słodki, czasem kłócący się z zapachem wokół. Odpoczywamy nad brzegiem Jeziora Ognia, Lagoa das Furnas, i jedziemy dalej.

Chá Gorreana – uprawa herbaty po europejsku

Czerwony napis na mlecznobiałym budynku widoczny jest już z daleka. Fabryka produkująca odmiany zielonej i czarnej herbaty nieprzerwanie od 1883 roku – odwiedzamy żeby zobaczyć, poczuć i spróbować. Słońce i świeżość powietrza wita nas tak samo, jak zielone pola uprawne i Ocean Atlantycki w oddali. Chodzimy między krzakami i zachwycamy się tak, jakbyśmy wcale nie pili herbaty do śniadania na co dzień. Klimat, bogata w minerały gleba i metody rzemieślnicze sprawiają, że w tym miejscu jest ona szczególnie wyjątkowa – słuchamy, i patrzymy, jak grupa kobiet ręcznie przebiera wysuszone liście. Używane w dalszym ciągu maszyny pochodzą z 1840 roku, a wszelkie chemikalia są zbędne, ponieważ nie występują tu ani pora deszczowa, ani pora sucha, które sprzyjają rozwojowi szkodliwych organizmów. Dowiadujemy się, że zbiór odbywa się, kiedy większość gałęzi posiada trzy liście, różniące się od siebie wiekiem, przez co i właściwościami. Czarną herbatę uzyskuje się dzięki pozostawieniu ich do zwiędnięcia, następnie ugniata się je i wystawia na działanie powietrza, by wesprzeć naturalne procesy utleniania, fermentacji i suszenia. Do wyrobu zielonej, charakteryzującej się intensywnym kolorem i bogatej w odpowiadające za jej cierpki smak taniny, liście sterylizuje się za pomocą pary, zawija się i dokładnie suszy.

Częstujemy się dopiero co zaparzonymi naparami, na moment zamieniając się w kiperów herbacianych. Odwiedzamy sklepik, by przedłużyć nieco wspomnienia. I odczucia, które w dużej mierze kolejnego dnia zostawiamy na tej wyjątkowej, portugalskiej wyspie. Budujemy w głowie myśli o powrocie, bo przecież kto powiedział, że w jedno miejsce powinno pojechać się tylko raz?

Słowa i zdjęcia: Zuzanna Kozerska

Kategorie
Rzemiosło / Świadomość / Świat
Udostępnij