Armo.ya, siła płynąca z kamieni

Unikatowa biżuteria, która powstaje z minerałów. Nosi w sobie ważność i siłę płynącą z natury. Poznajcie markę Armo.yai jej założycielkę Dagmarę Kowasz-Kozik, która opowiada nam o rzemiośle i mocy kamieni. 

Rynek biżuteryjny rozwija się w Polsce bardzo prężnie, jednak mało kto korzysta z siły minerałów. Skąd chęć korzystania akurat z takich surowców? A ja mam wrażenie, że coraz więcej marek zaczyna korzystać z naturalnych kamieni. To wspaniale! Obserwuję wielki zwrot ku naturalności, kontaktowi z tym co prawdziwe, zdrowe i trwałe. Jeżeli chodzi o mnie to zawsze miałam dobry kontakt z naturą. Jako dziecko siedząc na łące odczuwałam wielkie połączenie z każdym przejawem natury. Pamiętam to uczucie, kiedy w zachwycie rozpływałam się we wszystkim dookoła. W dorosłym życiu na moment zapomniałam o tym połączeniu, a może po prostu świadomie go nie pielęgnowałam. Jakiś czas temu przyszedł zwrot i pierwszym po co sięgnęłam były właśnie minerały. Jeszcze wtedy bez wizji tworzenia z nich przedmiotów użytkowych. Poza tym mój dom wypełniają przeróżne dary natury – szyszki, patyki, mchy, kamienie znalezione na polnej drodze, kamienie rzeczne, muszle, no i mnóstwo roślin na parapecie.

Czy na rozwój Twoich zainteresowań i rzemiosła miało wpływ miejsce z którego pochodzisz, a może rodzinne pasje? Jestem raczej samotnym wilkiem, przecierającym szlaki w tej dziedzinie. Pochodzę spod Warszawy, z blokowisk. A rodzinne pasje skupiały się wokół muzyki i sportu. Chociaż oboje rodzice są bardzo sensytywnymi i uważnymi obserwatorami rzeczywistości. W tym więc mogę upatrywać źródła potrzeby dzielenia się przejawami swojej odziedziczonej wrażliwości.

Każda ze stworzonych przez Ciebie rzeczy jest unikatowa. Skąd biorą się pomysły na wzory i kombinacje kamieni? Pomysłów mam zawsze więcej niż czasu na ich realizację. Sama nie wiem skąd, inspirują mnie chyba same kamienie. Niemalże wołają mnie. Po prostu kiedy czuję, że to jest ten czas, siadam i pomysły napływają falami. Czasami przychodzi taka fala, że w uniesieniu robię trzy, cztery rzeczy na raz, bo nie mogę skupić uwagi na jednej, kiedy kolejne pomysły i zestawiania po prostu bombardują moją wyobraźnię. Kocham ten proces! Czuję jak mnie ładuje i jak wiele radości mi daje. Uwielbiam zestawiać kamienie czy formy, które na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują. Sama jestem czasami zaskoczona efektem. Lubię się tym bawić. Same kamienie podpowiadają, aby bawić się formą. Często w jednej bryłce możemy zaobserwować kilka zestawień kolorów, kształtów czy faktur. Zdarza się, że spod moich rąk wychodzą rzeczy, które do mnie osobiście nie mówią. natomiast kiedy je komuś pokazuję, okazuje się, że to dokładnie rzecz o jakiej marzyła dana osoba. Zaskakujący proces. Daję się mu prowadzić.

Korzystając z naturalnych kamieni wierzysz w ich moc czy przeznaczenie? Niektóre chociażby dedykowane są konkretnym znakom zodiaku albo sprzyjają oczyszczaniu przestrzeni. Odpowiadając na to pytanie muszę przyjąć na chwilę szerszą perspektywę. Nie wierzę, że cokolwiek ma moc czy konkretne przeznaczenie jeżeli sami mu takiego nie nadamy. Kamienie kocham miłością absolutną i jest dla mnie jasne, że w środku jest swoista energia, która ułatwia nam kontat z konkretnymi jakościami w nas samych. Tak to czuję. I wbrew pozorom, nie jest to żadna magia.

Mówi się, że gdy czegokolwiek się lękasz nadajesz temu moc krzywdzenia Cię. I odwrotnie. To tak jak z ludźmi, dopiero kiedy przypiszemy komuś znaczenie (np. przyjaciel/wróg) czy moc wpływania na nasze życie (np. będę szczęśliwa kiedy on mnie pokocha), wtedy taka osoba faktycznie, za pomocą naszej myśli, naszego przekonania, czy intencji i skierowania tam naszej uwagi, może mieć na nas wpływ. Ale to my zawsze określamy zakres tego wpływu – świadomie bądź nie. Dla mnie świadoma praca z kamieniami właśnie na tym polega. Właściwie świadoma praca ze wszystkim co nas otacza. Z każdym przejawem tej rzeczywistości.

Na samym początku mojej pracy z kamieniami przyjęłam zasadę – nie czytać o właściwościach. Czułam, że chcę mieć niezmącony umysł, czysty od konkretnej wiedzy na ich temat. Miałam postanowienie samodzielnej eksploracji tego świata. I to się nie zmieniło. Podświadomie zaczęłam wyczuwać jaki typ energii ma dany kamień. Dokąd może mnie zaprowadzić, jaki obszar wesprzeć. Kiedy otworzysz się na nie, one chętnie „opowiadają o sobie”. Moja podświadomość pokazuje mi te informacje w formie obrazów. Czasami zaskakujących, ale zawsze naładowanych symbolami i swoistym wrażeniem.

Często moje klientki pytają o właściwości danych kamieni. To, co robię wtedy, to zamykam oczy, biorę kamień do ręki i czekam na to co przyjdzie.
Zachęcam każdego, by bawił się ze swoją wyobraźnią w ten sposób i zdał się na intuicję przy wyborze kamienia (kolor, kształt, forma – surowa/oszlifowana, wielkość), bo wszystko to kwestia indywidualna. Sami najlepiej wiemy czego nam trzeba i podświadomie dokonamy najlepszego dla nas wyboru.

Na swoim profilu społecznościowym cytujesz Anandę, a pojęcie to związane jest z filozofią hinduizmu. Bliska jest Ci ta kultura? Nie utożsamiam się z żadnym systemem religijnym czy filozoficznym. Ananda, na którą się powołuję, nie ma korzeni hinduistycznych. Cytat, którym się posługuję, jest dla mnie o tym, że każdy akt twórczy, niezależnie od tego, czy jest to robienie biżuterii, gotowanie czy pielęgnowanie ogrodu – każda z tych aktywności wykonywana z radością, wdzięcznością i w skupieniu łączy nas z czymś większym w środku nas samych – naszą esencją, wyższym Ja, czy Bogiem (jakkolwiek to czujesz). Uważam to za rodzaj medytacji, za wzmacnianie połączenia. To połączenie nadaje sens życiu.

Skąd bierzesz wykorzystywane kamienie? Kupuję kamienie na krajowym i zagranicznych rynkach. Nawiązałam także kilka znajomości bezpośrednio z wydobywcami m.in. z Maroka.

A czy masz swój ulubiony? Agat a może turmalin? Nie mam stałego ulubionego kamienia, który zawsze noszę przy sobie. To się zmienia. W zależności od aktualnego stanu czy zapotrzebowania wybieram intuicyjnie kamień, który potem chwilę ze mną jest.

Jak wygląda Twoja praca z naturalnymi kamieniami? Z czym związana jest ich obróbka czy może szlifowanie? W tym momencie nie obrabiam samodzielnie kamieni, ale jest to piękna perspektywa oraz jeden z wariantów na przyszłość.

Komu dedykowałabyś więc swoje wyroby? Myślę, że podobnie (jak w przypadku odzieży) biżuteria zrobiona z naturalnych surowców powinna wieść dziś prym. Dedykowałabym każdemu kto poczuje, że taka forma obcowania z kamieniami jest dla niego. Nie widzę tutaj żadnych ograniczeń. Równie dobrze motywacją może być jedynie chęć ozdobienia siebie, bez głębszego analizowania sfery subtelnej.

Czego powinnam życzyć Tobie podczas ścieżki rozwoju? Mineralna biżuteria to przestrzeń, która mocno rozwija się również w Azji. Podbijesz wschodnie rynki? Raczej nie mam takich aspiracji. Zajęłam się tworzeniem biżuterii z minerałów z potrzeby serca i zapewne będę eksplorować ten temat jeszcze długo, ale pociągają mnie także inne formy ekspresji. Na pewno niebawem Armo.ya wyewoluuje w twór mniej określony. Tak czuję 😉 Nie mam też chyba typowej głowy do interesów, największą radość sprawia mi tworzenie i na tym się skupię. A jeżeli przy okazji moje wyroby będą cieszyć jakieś grono odbiorców to wspaniała wartość dodana, wdzięczność i ogromna radość.

Słowa: Redakcja

Zdjęcia: Armo.ya

Strona: TU

Kategorie
Natura / Rzeczy / Rzemiosło
Udostępnij